Cezary Kulesza zdecydował! Lepiej późno niż… jeszcze później

W ostatni dzień stycznia prezes PZPN, Cezary Kulesza, zaprezentował nam następcę Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej. Został nim Czesław Michniewicz – człowiek od zadań specjalnych, jak twierdzą osoby znające realia naszego rodzimego związku. Zdecydował się on podjąć próbę wywalczenia awansu na przyszłoroczne MŚ w Katarze. 

Pod koniec grudnia zeszłego roku, obecny wtedy portugalski trener piłkarskiej reprezentacji naszego kraju, nieoczekiwanie rozwiązał kontrakt z PZPN i uciekł do Brazylii. Nieco ponad miesiąc trwała saga związana z wyborem nowego szkoleniowca kadry. Karuzela nazwisk kręciła się raz w prawą, a raz w lewą stronę. Czas przed marcowym meczem barażowym z Rosją (i ewentualnym meczem ze Szwecją lub Czechami) uciekał nieubłaganie. Kibiców zalewały coraz to nowe nazwiska potencjalnych kandydatów do objęcia schedy po Paulo Sousie. Z dniem 31 stycznia 2022 roku Cezary Kulesza zdecydował. Misja awansu na przyszłoroczny mundial została powierzona Czesławowi Michniewiczowi.  

Związek wybierał, a czasu coraz mniej

Nie byłoby w tym całym castingu nic nadzwyczajnego, gdyby nie jeden mały szczegół. Za półtora miesiąca gramy najważniejszy mecz w roku. Mino wszystko Polski Związek Piłki Nożnej pozwolił sobie roztrwonić ogrom czasu na wybór nowego selekcjonera. Nasze dziennikarskie elity z Mateuszem Borkiem na czele nie wiedziały już, z kim mają kawę pić. A to Fabio Cannavaro, a to Shevchenko, Bilić, Nawałka… Jeszcze trochę, a wspomniany “Mati” zacząłby dostawać przydział dzienny na kawę. Bo tej w Warszawie pewnie już by brakowało.

W gruncie rzeczy wiadomo było że nowym szkoleniowcem zostanie Polak. Jednak sielankowy teatrzyk w PZPN związany z wyłonieniem nowego szkoleniowca trwał w najlepsze. Nie chcę jednak pastwić się nad naszym nieudolnym piłkarskim związkiem (przynajmniej nie w tym artykule). Ale kto rozsądny powierzyłby najważniejszą narodową reprezentację w ręce zagranicznego trenera, nie znającego naszych realiów i piłkarzy, w przeddzień barażowego meczu? To musiał być Polak! Żaden poważny zagraniczny trener nie zgodziłby się objąć drużyny na dwa treningi przed meczem, nie znając jej personaliów!! Chciałem w tym całym zamieszaniu znaleźć jakieś pozytywy, ale znalazłem chyba tylko jeden… Panie Kulesza, dobrze żeś Pan wybrał późno, niż jeszcze później. 

Umiejętności taktyczne i oskarżenia o korupcję

Wracając do postaci nowego selekcjonera, uważam  mimo wszystko wybór Czesława Michniewicza jest trafiony. Ciężko mi uwierz że jest coś, w czym się z PZPN-em w końcu zgadzam. Przyznam szczerze, że był moim faworytem od początku. Doskonale zna naszego najbliższego przeciwnika, udowadniając to chociażby w niedawnych meczach ze Spartakiem Moskwa, kiedy prowadził Legię Warszawa. Można mu zarzucić wiele, ale na pewno potrafi poukładać zespół i grać w piłkę taktyką inną, niż znany nam już dobrze “autobus w bramce i laga na Roberta”.

Poruszając aspekt rzekomego udziału Michniewicza w aferze korupcyjnej, tak mocno eksponowanej przez różne media i jego słynne 711 połączeń z “Fryzjerem”, twierdzę że na dzień dzisiejszy nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli wykona zadanie i poleci z kadrą do Kataru, to przeszłość i tak zostanie mu przez kibiców zapomniana. Przeszłość o której wielu mówi i pisze, ale jak dotąd nikt nie potrafi jej udowodnić. Niestety trener Czesław czasu ma niewiele! Związkowa świta zostawiła mu pod tym względem ochłapy i liczy na kolejny cud. Nowy selekcjoner nie próżnuje, spakował walizki i pojechał kompletować drużynę. Jaki będzie tego efekt? Odpowiedź poznamy pod koniec marca.


Autor – Radosław Judziński

Zdjęcie – Roger Gorączniak, Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi