Euro z wysokiego C – mecze otwarcia pełne emocji

Nadszedł wielce wyczekiwany przez kibiców dzień! Dziś o 21.00 na Stadio Olimpico w Rzymie Turcja zagra z Włochami. Spotkanie zainauguruje finały Euro 2020. Historia pokazywała, że mecze otwarcia to niezwykle ważne pojedynki, których wyniki wiele razy zaskakiwały piłkarski świat. 

Spotkania otwierające wielkie piłkarskie imprezy zawsze cieszą się wielkim zainteresowaniem całego świata. Znaczenia nie ma nawet to, którym z drużyn przychodzi mierzyć się już na samym początku rozpoczynającego się czempionatu. Głód piłki reprezentacyjnej na najwyższym poziomie sprawia, że pierwszy gwizdek turnieju jest świętem każdego kibica. 

Nie inaczej będzie tym razem – apetyt urósł do jeszcze większych niż zwykle rozmiarów. Rozpoczynające się dziś Mistrzostwa Europy miały odbyć się w ubiegłym roku, lecz z powodu pandemii koronawirusa turniej przełożono na 2021. Wszystko wskazuje na to, że zobaczymy dziś świetne spotkanie, a wynik jest sprawą otwartą. 

GRECKA TRAGEDIA

Aby przypomnieć sobie sensacyjne rozstrzygnięcia meczów otwarcia, nie trzeba daleko sięgać pamięcią . Od rozpoczęcia Euro 2004 minęło już wprawdzie 17 lat, ale mimo wszystko jest to dość żywa historia. Turniej organizowany w Portugalii rozpocząć mieli gospodarze i Grecy. Dla piłkarzy z południa Europy był to zaledwie drugi występ na turnieju tej rangi. Portugalczycy wkraczali właśnie w świetny dla ich futbolu okres – na przyszłą gwiazdę wyrastał 19-letni wówczas Cristiano Ronaldo, a liderami zespołu były takie gwiazdy jak Luis Figo czy Deco. 

Mecz otwarcia miał rozpocząć marsz gospodarzy po pierwszy wielki triumf w reprezentacyjnej piłce. Portugalczycy zaliczyli jednak falstart, przegrywając z Grekami 1:2. Warto wspomnieć, że gol dla przegranych padł dopiero w 93. minucie. Kibice i piłkarze zapomnieli jednak o niepowodzeniu, bo przez resztę turnieju zespół przebojowo pokonywał kolejnych rywali. Gospodarze zatrzymali się dopiero w finale, w którym ulegli… Grekom. Triumf “błękitno-białych” do dziś uważa się za jedną z największych sensacji w historii futbolu. 

BIAŁO-CZERWONE SZALEŃSTWO 

Polakom w pamięci zapadł szczególnie mecz otwarcia Euro 2012, które organizowaliśmy wraz z Ukrainą. Turniej był w naszym kraju bardzo ważną sprawą, a okres przed jego rozpoczęciem można określić jako wielką futbolową gorączkę. Nie sposób było nie usłyszeć w telewizji, radiu czy internecie tematu zbliżającego się Euro. Niemal każda reklama miała związek z piłką nożną. Szał przed turniejem nakręcał fakt, że grupa Polaków była stosunkowo łatwa do przejścia – Greków, Rosjan i Czechów nie uznawano za potęgi. Cały naród liczył zatem na sukces kadry. 

W dniu meczu otwierającego “polskie Euro” w jednym z kanałów informacyjnych pojawił się nagłówek brzmiący: “Polscy piłkarze zjedli śniadanie”. Relacje telewizyjne z wielkiego dnia zaczynały się w serwisach informacyjnych wcześnie rano i trwały przez cały dzień. To pokazuje, jak ważnym momentem był dla Polaków mecz otwarcia turnieju. 

Przywilej rozegrania pierwszego spotkania z gospodarzami ponownie przypadł Grekom. Polacy ruszyli agresywnie od samego początku, a efektem starań była bramka Roberta Lewandowskiego. Na Stadionie Narodowym euforia – podobnie jak w niemal każdym mieście w Polsce. Transmisja z meczu była jedną z najchętniej oglądanych w historii polskiej telewizji. Entuzjazm opadł po przerwie, gdy Grecy wyrównali. Potem z opresji ratował nas Przemysław Tytoń, który obronił pamiętnego karnego podyktowanego Grekom po faulu Wojciecha Szczęsnego. Wynik 1:1 wywołał mieszane uczucia, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Niestety, jak się później okazało, tak się nie stało. 

O WŁOS OD SENSACJI 

Ostatnim spotkaniem, które otwierało Euro, był mecz Francji z Rumunią w 2016r. W Saint-Denis niedaleko Paryża gospodarze męczyli się długo ze stawiającym opór, znacznie słabszym rywalem. Na tablicy wyników niemal do końca widniał remis i wydawało się, że faworyt do tytułu zgubi punkty już na samym początku turnieju. W 89. minucie piękny strzał Dimitri Payeta zza pola karnego dał jednak Francuzom upragnione zwycięstwo 2:1. Trzeba jednak przyznać, że wielka sensacja wisiała w powietrzu. 

WIELKA NIEWIADOMA

Dziś na Stadio Olimpico w Rzymie Włosi podejmą Turcję, która na turniej jedzie w prawdopodobnie najlepszym składzie w historii kadry – tak przynajmniej uważają lokalni eksperci i kibice, a ich zdanie podziela Michał Pazdan – były reprezentant Polski, który gra obecnie dla tureckiego MKE Ankaragücü. Warto przypomnieć, że Turcja zdobyła w 2002r. brąz Mundialu oraz osiągnęła półfinał Euro 2008. Młode pokolenie (13 z 26. piłkarzy tej kadry ma mniej niż 24 lata) ma powtórzyć sukcesy z początku XXIw. Turków uważa się za możliwego czarnego konia turnieju. 

Z drugiej strony Włosi niemal zawsze przewijają się w gronie możliwych faworytów do wygrania dużej imprezy. “Azzurri” nie zakwalifikowali się jednak na Mundial w Rosji, który odbywał się 3 lata temu. Nad Półwyspem Apenińskim zebrały się wówczas czarne chmury. 

Włoski futbol odbił się jednak od dna i przechodzi odrodzenie. Piłkarze z trenerem Roberto Mancinim na czele zażegnali problemy i mimo wszystko staną dziś do pojedynku jako faworyci. Italię typuje się nawet do grona możliwych medalistów imprezy. 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez UEFA EURO 2020 (@euro2020)

Mecz inaugurujący XVI. Piłkarskie Mistrzostwa Europy poprzedzi ceremonia otwarcia z udziałem m.in. Andrei Bocellego. Spotkanie rozpocznie się o godz. 21.00. Na trybunach zasiądzie około 16.000 widzów. Turniej odbędzie się w 11 państwach, w tym właśnie we Włoszech. 


Autor: Michał Nieckarz

Zdjęcia: Instagram

Michał Nieckarz

Tor wyścigowy, dziupla komentatorska i mikrofon w dłoni - tak widzę siebie za 10 lat. Interesuje mnie cały otaczający mnie świat, a w szczególności sport i kultura. Zarażanie innych moimi pasjami, to kolejna z nich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *