GameStop – jak przechytrzyć wyjadaczy z Wall Street

Gwałtowny wzrost cen akcji spółki GameStop udowodnił, że przegrany szybko może zacząć ponownie wygrywać. Wielkie instytucje finansowe od lat królują na giełdzie, jednak tym razem również drobni akcjonariusze postanowili pokazać, na co ich stać. Short–sellerzy, inwestorzy spekulacyjni oraz wierni fani sieci sklepów GameStop – tyle wystarczyło, by rynek obrotu papierów wartościowych zamienił się w pole bitwy.

Opłacalny spadek

GameStop to amerykański sprzedawca gier video, ich fizycznych kopi oraz rozmaitych gamingowych akcesoriów. Problemy tej sieci sklepów stacjonarnych zaczęły się już kilka lat temu. Ze wzglądu na dość specyficzną działalność oraz znaczne zmiany w preferencjach kupujących, spółka nie była w stanie zatrzymać przy sobie wszystkich dotychczasowych klientów. Dużym utrudnieniem okazała się również pandemia, która uniemożliwiała dalszą działalność firmy. Nowe realia przeniosły sprzedaż głównie do Internetu, przez co sklepy stacjonarne, będące dotychczas głównym źródłem dochodów spółki, przestały już generować tak wysokie zyski.

Problemy GameStopu stały się impulsem do działania dla wielkich inwestorów z Wall Street. Przekonanie o wciąż malejącej wartości akcji spółki oraz przewidywana porażka pomysłu rywalizacji z firmą Amazon, stworzyły idealne warunki do rozpoczęcia szybkiej sprzedaży. „Shortowanie” odnosi się do sprzedaży nieposiadanego aktywa. Inwestorzy pożyczają u maklerów akcje danej firmy po to, by natychmiastowo je odsprzedać, automatycznie zakładając, że ich cena spadnie jeszcze bardziej. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, mogą oni odkupić to aktywo taniej, zatrzymując jako zysk różnicę z przeprowadzonej transakcji. Działania te miały więc umożliwić instytucjom finansowym wzbogacenie się na spadku kursu.

Cud na Wall Street

Na pierwszy rzut oka GameStop nieuchronnie zbliżał się do bankructwa. Coraz niższe wyniki  finansowe, oferta nienadążająca za „nowoczesnym” klientem oraz pandemia – wszystko wskazywało na brak możliwości na odrodzenie tej spółki. Tym samym GameStop stał się jedną z najbardziej „shortowanych” firm na giełdzie. Jednak wbrew wszelkim prognozom finansowym, akcje spółki zaczęły gwałtownie rosnąć, wstrząsając światem Wall Street.

Okazało się, że firma miała znacznie więcej gotówki niż wynosiła jej kapitalizacja. Pomocne było również wprowadzenie na rynek najnowszych konsol Sony oraz Microsoft. Nowe produkty  przyciągnęły do sklepów GameStop licznych klientów. Na wzrost cen akcji miał wpływ również Ryan Cohen – założyciel firmy Chewy.com – który przejął część udziałów „shortowanej” spółki i zaczął pracować nad przeniesieniem jej działalności do Internetu. Jednak fundusze inwestycyjne skupiły się wyłącznie na krótkoterminowych wynikach giełdowych, nie dostrzegając potencjału spółki. Pomimo wcześniejszych problemów, GameStop pozostał liderem na swoim rynku i co najważniejsze, wierni fani marki postanowili zawalczyć o jej pozycję.

Drobni inwestorzy oraz lojalni klienci GameStopu zaczęli short – squeeze, czyli tzw. „wyciskanie shortów”. Polega to na wymuszaniu zamknięcia pozycji krótkich poprzez zwiększenie cen akcji danej firmy. Jednak jak szybko sprawić, by aktywa zaczęły zyskiwać na wartości? Z pomocą przychodzi Internet oraz serwisy społecznościowe.

Moc wirtualnej sieci okazała się niezawodna również na giełdzie. Użytkownicy forum Reddit postanowili nagłośnić całą sprawę i zmotywować świat do działania. Na podforum WallStreetBets zachęcano do masowego skupowania akcji GameStopu. Działania te przyczyniły się do wzrostu cen, a duże fundusze inwestycyjne, między innymi Melvin Capital – jeden z największych short-sellerów – znalazły się w niezłych tarapatach.

Dotychczasowe „shortowanie” zaczęło przynosić ogromne straty. Pożyczka akcji od maklera wiąże się z prowizją, która wzrasta wraz ze skokiem ich cen. Dodatkowo w takiej sytuacji broker może domagać się większego zabezpieczenia, co skutkuje jeszcze większymi stratami finansowymi pożyczającego. Masowe zakupy niewielkich inwestorów oraz użytkowników forum Reddit doprowadziły do gigantycznego wzrostu kursu akcji. Do walki z szybką sprzedażą zaczęli też przystępować coraz „więksi gracze” giełdowi, co okazało się bardzo kosztowne dla short-sellerów.

Internetowa społeczność niewątpliwie pokazała, że wielkie fundusze inwestycyjne nie muszą zawsze dyktować warunków na giełdzie. Historia GameStopu uświadomiła Wall Street, jak ryzykowna może być krótka sprzedaż. Tym samym wielkie instytucje finansowe dostały nauczkę, że w świecie, gdzie każdy może zacząć inwestować, ograniczanie się wyłącznie do analizy liczb nie jest już wystarczające. W dobie Internetu informacje są szeroko dostępne, a nawet zwyczajny użytkownik Reddita, odpowiednio analizując sytuacje poszczególnych firm, może wpłynąć na kurs akcji. „Szarzy ludzie” oraz drobni inwestorzy wspólnie wygrali bitwę z wielkimi instytucjami finansowymi, jednak giełdowa wojna wciąż trwa.


Autor: Oliwia Józefowiak

Zdjęcie: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *