Historie Mistrzostw Świata #9 – Meksyk 1970

Po krótkim epizodzie w pochmurnej Anglii mundial powrócił według pierwotnego schematu do Ameryki Południowej, a dokładniej do słonecznego Meksyku. W mistrzostwach niestety nie brali udziału Polacy, choć trzeba szczerze powiedzieć, że początek lat 70. był kluczowy w kontekście nie tylko polskiego, ale i światowego futbolu.

W kwalifikacjach wzięło udział 75 reprezentacji. Do turnieju finałowego awansowało wobec tego trzech debiutantów: Izrael, Salwador oraz Maroko. Nie zabrakło również europejskiej „śmietanki”, czyli zespołu RFN, ZSRR, Włochów, a także broniących tytułu Anglików. Oficjalną maskotką mistrzostw został Juanito – mały chłopiec z sombrero, trzymający pod pachą piłkę i ubrany w trykot reprezentacji Meksyku. Spotkania rozgrywano na pięciu stadionach: w mieście Meksyk, Puebli, Toluce, León i Guadalajarze.

 

 

Oficjalna maskotka MŚ 1970 – Juanito (fot. wc-football)

 

W fazie grupowej nie było żadnych niespodzianek. Drużyny grające po raz pierwszy w historii na mundialu zostały skazane na pożarcie przez większe marki, choć trzeba podkreślić, że debiutujący Izrael zdołał mimo wszystko wyrwać punkt w meczu z dość dobrze radzącą sobie Szwecją. Skandynawowie przez to zostali wyprzedzeni w tabeli przez Urugwaj i nie udało im się awansować do dalszej fazy. A jeżeli o 1/4 finału mowa, najciekawiej wypadła rywalizacja Niemców z Anglikami. Na trybunach tego spektaklu zasiadło najmniej kibiców spośród wszystkich spotkań ćwierćfinałowych, ale z pewnością na brak emocji nie mogli oni narzekać.

Do 50. minuty mistrzowie świata prowadzili 2:0 po bramkach Alana Mullery’ego i Martina Petersa. Niespełna dwadzieścia minut później bramkę kontaktową zdobył legendarny obrońca Bayernu Monachium, Franz Beckenbauer, a do wyrównania w samej końcówce doprowadził Uwe Seeler. Niemcy poczuli wiatr w żaglach, ale w pierwszej połowie dogrywki nie zdołali strzelić gola. Zrobił to w jej drugiej części król strzelców, czyli Gerd Müller (tak, ten sam Gerd Müller, którego rekord w Bundeslidze wyrównał niedawno Robert Lewandowski) i Anglicy musieli pożegnać się z gorącym meksykańskim klimatem.

Można rzec, że kopią ćwierćfinałowego horroru był dla reprezentacji RFN pojedynek z Włochami. Squadra Azzura wyszła na prowadzenie w 8. minucie meczu po golu Roberto Boninsegny, ale Niemcy wyrównali tuż przed końcowym gwizdkiem. W dogrywce padło aż pięć bramek, a dwie z nich zdobył wspomniany Müller. To jednak nie wystarczyło – Włosi odpowiedzieli na to trafieniami Burgnicha, Rivy i Rivery i tym samym zagwarantowali sobie miejsce w finale. Ich rywalami zostali Brazylijczycy, którzy pokonali Urugwaj 3:1.

21 czerwca 1970 na trybunach Estadio Azteca zasiadło ponad 107 tysięcy widzów spragnionych pięknej sportowej rywalizacji. Nie trzeba było długo czekać na efekty, a pierwszą bramkę w finale strzelił nie kto inny, jak sam król futbolu, Pelé. Mimo wszystko piłkarze na przerwę schodzili przy stanie remisowym – dla Włoch, zupełnie jak w półfinale, trafił Boninsegna. Po zmianie stron jednak było widać zdecydowaną przewagę Canarinhos, którą potwierdzili Gérson, najskuteczniejszy strzelec Brazylii w tych mistrzostwach – Jairzinho, a także pieczętujący całość kapitan – Carlos Alberto. Był to trzeci mundialowy triumf podopiecznych Mario Zagallo, którzy w konsekwencji zdobyli Złotą Nikę na własność.

 

 


Autor: Piotr Sornat

Zdjęcie: The Herald

Piotr Sornat

Interesuję się sportem, muzyką oraz technologią. Zajmuję się produkcją muzyczną oraz piszę własne teksty. W wolnym czasie przygotowuję materiały informacyjne i publicystyczne. Pisanie sprawia mi ogromną satysfakcję i zaspokaja moje potrzeby samorealizacji. Prywatnie kibic Arsenalu, Zagłębia Lubin oraz fan schaftera i Taco Hemingwaya.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *