Kontrowersje i fascynacja – historia zatrzymana na kliszy

W epoce Instagrama zdjęcia, które codziennie scrollujemy nie mają większego znaczenia dla świata. W kontrze do tego chcę pokazać, że z początku nieplanowane, przypadkowe sceny dnia codziennego uchwycone przez fotografa mogą wywołać burzę. Uwaga! Niektóre fotografie są dosyć drastyczne. Wiele z nich wzbudziło lub do dzisiaj wzbudza kontrowersje. Niektóre są zabawne albo po prostu przedstawiają przełomowe wydarzenie. Zdjęcia nie są ułożone chronologicznie, ale nie o chronologię tu chodzi.

Stanley Forman „Pożar na Marlborough Street” |1975

To fotografia z cyklu “na chwilę przed tragedią”. Scena przerażająca, która uwieczniona na kliszy, w 1975 roku wywołała wielkie oburzenie w mediach.

Stanley Forman, fotograf, w tamtym czasie pracujący dla gazety codziennej Boston Herald, stał się świadkiem tego wydarzenia przez przypadek. Otóż, 22 lipca na jednej z bostońskich ulic wybuchł pożar. Ludzie w panice wybiegali na balkony swoich mieszkań, aby dotrzeć do drabiny przeciwpożarowej. Fotograf chciał uwiecznić całe zdarzenie na zdjęciu. W czasie ucieczki doszło jednak do bardzo nieszczęśliwego wypadku. Balkon, na którym stały 19-letnia kobieta oraz jej mała chrześniaczka, załamał się, a one runęły w dół. Wydawało się, że nie ma już dla nich ratunku. Niestety, 19-latka zmarła w skutek upadku, jednak dziewczynka fortunnie upadła na nastolatkę i dzięki amortyzacji, przeżyła.

Zdjęcie, chodź wywołało niemałe kontrowersje, przyczyniło się do zmiany zasad bezpieczeństwa i organizacji ewakuacji w trakcie pożarów w USA. Ponadto, w 1976 roku autor dostał za tę fotografię Nagrodę Pulitzera oraz nadano jej tytuł World Press Photo of the Year.

 

Kevin Carter „Sęp i głodujące dziecko” | 1993

Zdjęcie to, zrobione w Sudanie przez fotoreportera z RPA, nie tylko wstrząsnęło całym światem, ale zrujnowało życie samego autora.

W kadrze, na pierwszym planie, widzimy małą dziewczynkę, potwornie wychudzoną. W tle czyha na nią sęp, jakby czekał na odpowiedni moment do ataku na bezbronne dziecko.

Kulisy tej fotografii nie są jednak dla mnie jasne, gdyż trafiłam na dwie wersje wydarzeń, co takiego wydarzyło się w tamtym momencie. Jedna z nich mówi, że fotograf widząc tę scenę czekał, aż sęp zaatakuje dziewczynkę, a on będzie miał mocne zdjęcie. Gdy przez dłuższą chwilę nic się nie działo, dziennikarz uwiecznił tę scenę, a gdy ptak odleciał, dziecko chwiejnym krokiem udało się do punktu z żywnością.

Druga wersja wydarzeń, równie prawdopodobna, zakłada, że dziecko ani prze chwilę nie było w niebezpieczeństwie, gdyż poza kadrem znajdowała się cały czas matka dziecka. Poza tym, sęp tylko wydaje się być tuż obok dziecka, bo zdjęcie było robione na dużym przybliżeniu.

Sam autor ciężko zniósł ten widok: „usiadł pod drzewem, rozmawiał z Bogiem, płakał i myślał o swojej córce, Megan”. Nie zmienia to faktu, że nagonka na Cartera, jaka narosła po rozprzestrzenieniu się tej fotografii doprowadziła go do odebrania sobie życia w 1994 roku. Był oskarżany o brak udzielenia pomocy dziecku.

Zdjęcie stało się okładką New York Timesa 26 marca 1993 roku oraz otrzymało Nagrodę Pulitzera.

 Joe Rosenthal „Flaga z Iwo Jimy” |1945

Luty, rok 1945. Trwają zmagania Ameryki i Japonii na wyspie Iwo Jima na Pacyfiku. Amerykanie są o krok od pokonania Japonii. Zwycięstwo, przynajmniej w teorii, przychodzi 23 dnia tego miesiąca. Właśnie wtedy, o godzinie 10:20 powstaje owa fotografia.

Przedstawia ona sześciu żołnierzy Korpusu Piechoty Morskiej wznoszących amerykańską flagę na górze Suribachi na znak zwycięstwa. Choć szczyt udało się zdobyć cztery dni po rozpoczęciu bitwy, to walki na wyspie trwały jeszcze do 26 marca.

Jak pewnie każdy się już domyśla, nie obyło się bez kontrowersji. Autorowi zarzucano, że zdjęcie było ustawione. Jest to tylko po części prawda. Rosenthal wykonał w sumie trzy zdjęcia tej sceny. Pierwsze (załączone) wyszło faktycznie przypadkiem, gdy fotograf szukał dobrego dla siebie miejsca i, nie patrząc przez wizjer, nacisnął na spust migawki. Kolejne dwa zdjęcia były pozowane.

Fotografia bardzo szybko obiegła światowe media, stała się również symbolem II wojny światowej. Uhonorowano ją Nagrodą Pulitzera.

Na podstawie wydarzeń z Iwo Jimy nakręcono film pt. „Sztandar chwały”.

James L. Stanfield – prof. Zbigniew Religa po operacji przeszczepu serca | 1987

Patrząc na to zdjęcie, aż przechodzą ciarki… . Lekarz siedzący po lewej stronie to Zbigniew Religa – pionier transplantologii w Polsce w latach 80. Czujnym okiem monitoruje pracę serca swojego pacjenta po kilkunastogodzinnej operacji przeszczepu serca. Pomimo sprzeciwu środowiska lekarskiego, Religa z wielkimi sukcesami przeszczepiał kolejne serca.

Mężczyzna leżący na łóżku to Tadeusz Żytkiewicz – dziewiętnasty pacjent Prof. Religi. Z sercem przeszczepionym przez Religę, mężczyzna przeżył 30 lat. Podczas gdy niektórzy pacjenci umierali już po kilku miesiącach od operacji, pan Tadeusz zmarł dopiero w 2017 roku, w wieku 91 lat. Jak na warunki panujące na sali operacyjnej oraz na to, że Zbigniew Religa był samoukiem, jest to niewiarygodne i przełomowe osiągnięcie w polskiej medycynie.

Sama fotografia stała się zdjęciem roku magazynu National Geographic, a do tego znalazła się na liście 100 najważniejszych zdjęć w jego historii.

W 2014 roku swoją premierę miał film pt. „Bogowie”, który przedstawia historię lekarza i początki transplantologii w komunistycznej Polsce.


Vladimir Akimov „Gest Kozakiewicza” | 1980

Fotografia przedstawia chyba najbardziej kontrowersyjne wydarzenie polskiego sportu. Bohaterem jest tu lekkoatleta Władysław Kozakiewicz, zdobywca złota w skoku o tyczce na XXII Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku.

Przyczyną pokazania wulgarnego gestu, określanego jako „wał”, były gwizdanie i buczenie na sportowca ze strony rosyjskich kibiców.

Kozakiewicz wspomina: „Powiedzmy z tych 75 tysięcy, dajmy 50 tysięcy gwiżdże w tym momencie jak jeden z nas (Ślusarski i Kozakiewicz) wchodzi na rozbieg. To sobie normalnie nie można wyobrazić co to jest za hałas. Brałem tą tyczkę, stawałem, koncentrowałem się na tym co mam robić i to właśnie 5.75 m następna wysokość przy olbrzymich gwizdach publiczności rosyjskiej. Przeleciałem nad poprzeczką znowu w pierwszej próbie. Oni gwizdali z zasady, bo to nie Rosjanie, tylko Polak wziął i chce jeszcze pobić rekord świata. Na wysokości 5.75 m wykonałem taki gest, którym mi troszeczkę ulżyło na duszy, właśnie tej publiczności, która właśnie wtedy na mnie gwizdała.”

Następnego dnia władze rosyjskie zażądały odebrania medalu sportowcowi, co się nie udało, gdyż gest tłumaczono skurczem ręki. Całe wydarzenie bawiło Polaków, a Kozakiewicz został bohaterem. Gest stał się również manifestem politycznym.

„Wojtek z polskim żołnierzem” | 1942

Rozczulająca historia najbardziej osobliwego żołnierza armii generała Andresa. Wojtek, jako niedźwiadek został adoptowany w Iranie przez żołnierzy z 22 kompanii zaopatrywania artylerii w 2 Korpusie Polskim. Niedźwiedź był świetnym pomocnikiem kompanii, ale również dawał żołnierzom poczucie normalności. Opiekowali się nim, karmili, dawali piwo i marmoladę, a w wolnych chwilach organizowali zapasy, które zwykle wygrywał miś.

Wojtek, w stopniu kaprala, brał udział w wielkiej bitwie o Monte Cassino w 1944 roku. Pomagał wówczas dostarczać walczącym ciężkie skrzynie z amunicją (nie upuścił ani jednej!).

Po zakończeniu wojny kapral został umieszczony w zoo w Edynburgu. Spędził tam 16 lat. Próby asymilacji Wojtka z innymi niedźwiedziami kończyły się niepowodzeniem, gdyż niedźwiedź wolał towarzystwo ludzi. Kochali go odwiedzający zoo, a zwierzak kochał ich. Przez cały czas, już w cywilu, spotykał się również z dawnymi opiekunami i przyjaciółmi z kampanii polskiej.

To tylko jedno z wielu zdjęć kaprala Wojtka w towarzystwie żołnierzy. Każde jest wyjątkowe na swój sposób, bo przedstawia wyjątkowego członka armii.

Wojtkowi postawiono wiele pomników, powstało o nim również wiele filmów, książek oraz piosenek.


Autor: Martyna Borowiec

Zdjęcia: Instagram,
zdjęcie Wojtka: Imperial War Museum

Martyna Borowiec

Lubię K-pop i kino grozy. Chcę się tu dzielić wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Trochę na poważnie, a trochę z przymrużeniem oka ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *