Łukasz Błach – Judo to dla mnie naturalna kolej rzeczy

Utytułowany polski judoka i trener szczerze o swojej karierze, pasji i miłości do sportu, który na powrót zyskuje w Polsce coraz większą popularność.

Radosław Judziński: Na początek ogromne gratulacje z powodu wywalczenia medali na Wojskowych MŚ w Paryżu. To wielki sukces, zwłaszcza w kontekście kontuzji i braku kilku zawodników na turnieju. Jak ten sukces jawi się w oczach trenera? Czy może Twoje oczekiwania względem medali były nieco wyższe? 

Łukasz Błach: Bardzo dziękuję, ale muszę dodać, że to nie ja jestem ojcem tego sukcesu. Gratulacje w głównej mierze należą się trenerom klubowym tych zawodników, bo to oni przygotowywali naszych reprezentantów do zawodów. Ja jako żołnierz zawodowy zostałem wyznaczony na trenera prowadzącego wyselekcjonowanych zawodników podczas tego turnieju. Cieszę się, że miałem zaszczyt prowadzić ich podczas startu i mam nadzieję, że w jakimś stopniu pomogłem im osiągnąć najlepszy możliwy wynik. W mojej ocenie obecność trenera podczas zawodów jest bardzo ważna i może dużo pomóc zawodnikowi. Ale także zaszkodzić. Chodzi o nastawienie do walki, opracowanie taktyki czy wprowadzenie pewnego reżimu czasowego (kiedy się rozgrzać, kiedy odpocząć itd.). Mam nadzieję, że wywiązałem się z tego zadania.

Skoro jesteśmy przy temacie Wojskowych Mistrzostw Świata w Judo… Czy zawody tej rangi różnią się poziomem od tradycyjnych MŚ?? Czy może powinno, a raczej trzeba traktować je na równi? 

Z pewnością jest to impreza słabiej obsadzona, ponieważ nie wszyscy zawodnicy są jednocześnie żołnierzami zawodowymi. Jednakże w mojej ocenie MŚ we Francji stały na wysokim poziomie. Świadczy o tym fakt udziału medalistów igrzysk olimpijskich (Iliassov, Silva, Pollers) mistrzostw świata (Pinot, Igolnikov, Leski) czy Europy na czele z naszą reprezentantką Beatą Pacut.  Z pewnością zabrakło na zawodach reprezentantów Azji z takich krajów jak Chiny czy Korea, którzy zawsze przyjeżdżali silnymi składami. Wydaje mi się, że stało się to ze względu na pandemię koronawirusa. 

Porozmawiajmy o Twojej osobie. Poruszyliśmy temat wojska, sam jesteś zawodowym żołnierzem. Czy podczas Twojej przygody z judo przełożeni nie sprawiali problemów z wyjazdami na zawody? I jakie jest ogólne podejście wojska do osób uprawiających sport?

Jestem żołnierzem zawodowym, ale swoją służbę pełnię aktualnie w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym, a zadaniem żołnierzy-sportowców jest godne reprezentowanie Wojska Polskiego i naszego kraju na imprezach międzynarodowych cywilnych i wojskowych. Dzięki wojsku wielu sportowców może rozwijać i kontynuować swoje kariery sportowe zdobywając medale dla kraju i Wojska Polskiego. Żołnierze-sportowcy łączą służbę ojczyźnie z wyczynowym uprawianiem sportu, co w mojej ocenie jest doskonałym połączeniem. Gdyby nie Wojsko, wielu sportowców dawno zakończyłoby swoje kariery ze względu na brak środków finansowych. 

Pochodzisz z bardzo sportowej rodziny. Twój ojciec i wujek byli świetnymi judokami. Siostra, z tego co udało mi się dowiedzieć trenuje szermierkę, a żona także judo… Czy od najmłodszych lat  ten rodzaj sportu był Twoim pierwszym wyborem? 

Myślę, że to nie był wybór, tylko naturalna kolej rzeczy. Wcześniej uczęszczałem na zajęcia pływania, tańce, a nawet tenis. Jednak to judo chyba miałem we krwi od początku. W wieku 8 lat trafiłem do sekcji Juvenii Wrocław do Trenera Zbigniewa Zamęckiego i nie było już odwrotu. Wtedy już wiedziałem, że to moja dyscyplina sportu, z którą się nie rozstanę. Myślę, że to również wynik tego, że moja cała rodzina była sportowa. I mam nadzieję, że tak będzie również w przyszłości. Moja siostra niedawno urodziła syna Julka i z mamą już obmyślamy co będzie trenował – judo czy szermierkę. 

Swoją zawodniczą przygodę z judo, bogatą w trofea już zakończyłeś. Czujesz się sportowcem spełnionym? Czy może jest coś, co z perspektywy czasu uważasz, że zrobiłbyś lepiej?

To dla mnie bardzo wrażliwy temat. Chyba już nigdy się nie pogodzę z tym, że nie będę medalistą olimpijskim. Zawsze miałem przekonanie, że ten sukces na światowym poziomie wcześniej czy później przyjdzie. Niestety z perspektywy czasu wiem, że wiele rzeczy powinienem był zrobić inaczej. Jednak nie na wszystko miałem wpływ i przede wszystkim nie miałem takiej wiedzy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale jednym z elementów, które moim zdaniem zaniedbałem, było przygotowanie mentalne. Którego zabrakło mi na imprezach mistrzowskich. Myślę, że na każdym polu można było coś poprawić: motorycznym, techniczo-taktycznym czy właśnie mentalnym. Więc nie, nie jestem spełnionym sportowcem, ale przez to jestem jeszcze bardziej zmotywowany do pracy trenerskiej. I mam nadzieję, że moje doświadczenie zawodnicze pomoże mi być lepszym trenerem i w końcu będę mógł się cieszyć z medalu olimpijskiego mojego zawodnika czy zawodniczki. 

Obserwując Twoją osobę, nie boję się użyć stwierdzenia, że jesteś ogromną trenerską nadzieją na doprowadzenie któregoś z naszych reprezentantów do olimpijskiego medalu. Sam w wywiadach podkreślałeś, że poświęcasz 100% swojego prywatnego czasu na treningi. Jak oceniasz rozwój tej dyscypliny sportu w naszym kraju?

Judo jest moją pasją i jak już nie mogłem być zawodnikiem to wiedziałem, że się z nią nie rozstanę.  Praca trenerska sprawia mi ogromna satysfakcję i pochłania mnie w 100%. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł robić w życiu coś innego. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że jestem młodym trenerem i jeszcze muszę się dużo nauczyć. 

Myślę, że dużym wyzwaniem stojącym przed trenerami owej sztuki walki jest zachęcenie młodzieży do uprawiania sportu. Judo jako dyscyplina dla dzieci jest bardzo popularna i gości w prawie każdej szkole czy przedszkolu. Gorzej to wygląda, jeśli chodzi o sport seniorski czy młodzieżowy. W dzisiejszych czasach trudniej jest zatrzymać młodych ludzi przy sporcie wyczynowym. Jest wiele przyczyn tego zjawiska, ale w mojej ocenie wynika to w głównej mierze z rozwoju społecznego. Żyjemy w czasach dobrobytu, które oferują młodym ludziom wiele innych ciekawych i opłacalnych zajęć. Władze sportowe powinny pracować nad systemem szkolenia, który pozwoli zatrzymać młodych i obiecujących zawodników. Jest to działalność związana zarówno ze szkoleniem, jak i finansowaniem tego szkolenia i systemami stypendialnymi oraz tworzeniem odpowiedniej infrastruktury sportowej. Gdy te wszystkie elementy będą na wysokim poziomie dodając kompetentnych szkoleniowców to wtedy możemy myśleć o długofalowym rozwoju sportu wyczynowego. Na dzień dzisiejszy jest jeszcze wiele to zrobienia w tym zakresie.

Zaczynałeś treningi w czasach tryumfów Polskich judoków takich jak Aneta Szczepańska czy Paweł Nastula. Wzorowałeś się na kimś? Czy w Twojej opinii był judoka, który umiejętnie łączył techniki walki, by mógł uchodzić za wzór? 

Moim idolem od zawsze był mój Tata i byłem bardzo dumny z jego osiągnieć jako zawodnik. Był mistrzem Europy, medalistą mistrzostwa świata i VII zawodnikiem igrzysk olimpijskich. Do tego później osiągał sukcesy jako szkoleniowiec KN kobiet i mężczyzn. Przypomnę tylko, że za jego kadencji jako trener kadry narodowej zdobyliśmy ostatni medal olimpijski- właśnie Anety Szczepańskiej w Atlancie-1996. Prowadził również kadrę za czasów Beaty Maksymow– mistrzyni świata, Ewy Krause Mistrzyni Europy, Roberta Krawczyka czy Krzysztofa Wiłkomirskiego. To on nauczył mnie większości tego, co wiem o judo, a także zdradził mi tajniki swoich technik, które również skutecznie stosowałem na zawodach. Naszą koronną, rodzinną techniką było kosoto gari. Oprócz niego miałem jeszcze jednego idola Toshihiko Kogę – japońskiego zawodnika, legendę światowego judo (mistrz olimpijski, mistrz świata). Pamiętam jak przed telewizorem ćwiczyłem technikę, dzięki której wygrywał on wiele walk – ippon seoi nage. Stał się moim idolem, chyba dlatego że wygrał z moim tatą w Barcelonie na igrzyskach. Dodam, że ta walka była bardzo wyrównana, a mój Tata przegrał tylko przez wskazanie sędziów 2 do 1. Duma. 

Co uważasz za swój największy sukces, jeszcze raz podkreślę… W tak bogatej w trofea karierze zawodniczej?

Niestety nie była tak bogata, jakbym tego oczekiwał, ale jak już mam wskazać, co daje mi najwięcej satysfakcji, to fakt, że przez wiele lat potrafiłem rywalizować na wysokim poziomie. 7 razy byłem mistrzem Polski, co pozwoliło mi wielokrotnie reprezentować nasz kraj na mistrzostwach świata, Europy i zdobyć wiele medali. Oprócz imprez cywilnych, zdobywałem medale na igrzyskach wojskowych i mistrzostwach świata oraz Uniwersjadzie. Te wszystkie starty oraz wieloletnie treningi na poziomie kadry narodowej pozwoliły mi rozwinąć swoje umiejętności i przede wszystkim zdobyć ogromne doświadczenie. Które mam nadzieję, teraz zaprocentuje w pracy trenerskiej. Myślę, że to jest największy mój sukces. Nie rozpatrywałbym tego w kontekście jednego wyniku. 

Czy w kontekście wielu stoczonych walk, masz jakąś szczególną, którą często wspominasz?

Śmieszna historia była na uniwersjadzie, kiedy podczas walki o brązowy medal przeciwko Rosjaninowi zgasło światło z powodu awarii prądu. Do przerwy walka nie układała się po mojej myśli. W trakcie przerwy zagrali utwór „American boy-Estelle” i tak się rozluźniłem, że po wznowieniu walki wykonałem akcję ocenioną na ippon i wygrałem przed czasem. 😊

Jaki wpływ na życie aktywnego zawodnika i trenera miał lockdown? Jak radził sobie z tym sportowiec i jakie wyzwania musiał przezwyciężyć trener? 

Myślę, że dla wszystkich lockdown był dużym wyzwaniem. Ale jako że sportowcy są przyzwyczajeni do wyzwań, poradzili sobie dość dobrze z tą sytuacją.

Trening judoki jest bardzo wszechstronny i wiele jednostek można zrealizować w domu czy na powietrzu. Oczywiście nic nie zastąpi treningu na macie ze sparingpartnerami i tego brakowało w pandemii. My akurat w domu mamy garaż i na okres pandemii zaaranżowaliśmy mini siłownię na zmianę z matą do judo. I trenowaliśmy w domu. Było to swego rodzaju podtrzymanie tego, co wcześniej wypracowaliśmy. Także jeśli chodzi o same treningi to nie było aż takiego wielkiego problemu. Natomiast uważam, że większym wyzwaniem w okresie pandemii dla sportowców i trenerów jest wyznaczanie celów i motywacja do działań. Ciężko było planować, gdy nieznany był harmonogram zawodów. Na szczęście w moim przypadku i myślę, że Agaty również, sam trening sprawia nam dużo przyjemności, nawet jeśli na horyzoncie nie widać zawodów.

Jesteś niesamowicie doświadczonym judoką. Czy zawodnik judo może zdominować coraz bardziej popularne na świecie mieszane sztuki walki? I na czym polegałaby jego przewaga?

Uważam, że judo jest dyscypliną sportową, sztuką walki, która przynosi wiele korzyści w zakresie wychowania i edukacji młodzieży. Jej ogromna popularność wśród młodzieży, szczególnie w takich krajach jak Japonia, Francja w których jest uznawana za sport narodowy, potwierdza jej utylitarność. Wiedza, postawy i umiejętności przekazywane na zajęciach judo stanowią istotny element wychowawczy poprzez krzewienie licznych wartości etyczno-moralnych takich jak odwaga, honor, szacunek, przyjaźń, szczerość, skromność, samokontrola i uprzejmość. Z tego względu uważam, że judo powinno zajmować istotne miejsce w systemie edukacyjnym.

Jeśli chodzi o rywalizację judo na polu sportu wyczynowego, jako reprezentanci naszej dyscypliny musimy wiele poprawić na tym polu. Musimy doprowadzić do tego, aby judo było bardziej zrozumiałe dla odbiorców i dostarczyć im produkt w postaci widowiska sportowego, jakim niewątpliwie może być rywalizacja w judo. Na dzień dzisiejszy zawody organizowane w Polsce stoją na niskim poziomie i dlatego nie ma kibiców. W mojej ocenie powinniśmy stworzyć ligę drużynową, na która chętnie przychodziliby kibice, powodując tym samym dalszy rozwój i popularyzację dyscypliny. 

Jesteś trenerem i zarazem mężem równie świetnej zawodniczki Agaty Ozdoby-Błach. Czy kontakt na linii trener-zawodnik ma wpływ na życie prywatne?

Dla nas judo to i zawód i życie prywatne, nie da się tego już rozdzielić. 

W naszym przypadku ta relacja dużo nam pomogła i można powiedzieć, że się sprawdziła na polu walki. Oczywiście były lepsze i gorsze momenty, jak to w życiu, ale podsumowując jestem zadowolony z tego, co udało nam się wspólnie osiągnąć i myślę, że jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa…😊 


Autor – Radosław Judziński

Zdjęcie – Sandro Halank

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi