Największe policyjne polowanie w historii Anglii – „Rozpruwacz z Yorkshire”

Niedawno na platformie Netflix swoją premierę miał dokument przedstawiający historię najbardziej nieuchwytnego seryjnego mordercy w historii Wielkiej Brytanii – Rozpruwacza z Yorkshire. Produkcja, oprócz bezowocnych zmagań policji z cichym zabójcą, przedstawia obraz brytyjskiego społeczeństwa w latach 70. i 80. XX wieku.

Rozpruwacz z Yorkshire, czyli Peter William Sutcliffe, przez pięć lat pozostawał nieuchwytny dla policyjnych śledczych. Historia z Leeds i Bradford rozpoczyna się wraz z odkryciem pierwszego zabójstwa – w 1975 roku ofiarą Sutcliffe’a padła Wilma McCann. Kolejne ciała znajdowane na przestrzeni miesięcy wskazywały na to, że morderca upatrzył sobie młode kobiety. Co więcej, wysuwana przez policjantów teza głosiła, że celem Rozpruwacza były prostytutki, których ten nienawidził. Ich przypuszczenia popierał fakt, że ofiary znajdowane były głównie w okolicach „dzielnicy czerwonych latarń”, pełnej klubów nocnych. Ostatecznie, do roku 1981, z rąk mordercy z Yorkshire zginęło trzynaście kobiet.

Przed kamerą zgromadzono wiele osób powiązanych w tamtym czasie bezpośrednio z tą sprawą. Wypowiadali się policjanci, komendanci,  ale również kobiety, które przeżyły spotkanie z oprawcą oraz ich bliscy. Ich wypowiedzi przeplatane są autentycznymi nagraniami na przykład z konferencji pasowych czy transmisji telewizyjnych. Możemy krok po kroku, z wieloma szczegółami, nawet opisami obrażeń kobiet, śledzić pogoń za mordercą.

Czegoś tu brakuje

Jako fanka tego typu kryminalnych zagadek liczyłam, że ten dokument mną wstrząśnie. Trzynaście bestialskich morderstw, pięć lat szukania wiatru w polu – to scenariusz godny Hollywood. Reżyser postanowił jednak podejść do tematu zbyt łagodnie. Szczegółów w sprawie przedstawiono bardzo dużo, poznaliśmy tę historię z wielu punktów widzenia, ale brakuje tu budowania napięcia. Cała narracja jest utrzymana w tonie informacyjnym. Chwilami bywa nudno i monotonnie. Oprócz przysłowiowego „pazura”, zabrakło mi w tej produkcji dokończenia niektórych wątków. W pewnym momencie były szef policji w Yorkshire mówi o nagraniach i listach rzekomo przysłanych do nich przez Rozpruwacza. Ale w jaki sposób i kiedy te materiały trafiły w ręce policji? Widz, który nigdy wcześniej o sprawie nie słyszał, z dokumentu się tego nie dowie.

Inną kwestią jest sama postać Petera Sutcliffe’a. Jego twarz i tożsamość są ukrywane prawie do samego końca. Tak jak napięcia nie ma w trakcie trwania serialu, tak w finale jest go niepotrzebnie dużo, co może irytować. Nie jest to absolutnie świeża sprawa, a tożsamość sprawcy jest znana od 1981 roku, więc ukrywanie jej na siłę zdecydowanie do mnie nie trafia. Nie widzimy twarzy Sutcliffe’a nawet w momencie, gdy pokazywane są nagrania, na których funkcjonariusze policji prowadzą oskarżonego do sądu. Zabrakło mi również większej ilości informacji z życia Petera.

Kobiety wyszły na ulice

W trzecim odcinku następuje niemały zwrot akcji. Większość tej części serialu skupia się nie stricte wokół samego mordercy, ale wokół kobiet oburzonych terrorem oprawcy. Kobiety z Yorkshire wyszły na ulice strajkować przeciwko patriarchatowi. Obnażyły mizoginizm i stereotypowe patrzenie na kobiety przez policję. Nie chciały dłużej bać się wychodzić samym na ulicę, chciały przestać się bać. Z narracji tego odcinka oraz wypowiedzi kobiet bije zdecydowanie feministyczny przekaz. Zwłaszcza, że teza wysunięta przez policje na samym początku, jakoby Rozpruwacz polował na prostytutki, była wyssana z palca i pasowała tylko do stereotypowego światopoglądu śledczych. Poza tym, nie bez przyczyny Sutcliffe otrzymał przydomek „rozpruwacz”. Ten tytuł nadano mu po słynnym XIX-wiecznym Kubie Rozpruwaczu, którego misją było właśnie wymordowanie prostytutek. Przez skupienie się na prostytutkach policja popełniła wiele błędów w śledztwie oraz ignorowała te wskazówki, które pomogłyby dużo szybciej złapać sprawcę, a tym samym więcej kobiet uszłoby z życiem.

Myślę, że jest to idealna pozycja na dłuższy, zimowy wieczór pod kocem i z ulubioną herbatą. Sam temat – seryjny morderca z północnej Anglii – jest niezwykle ciekawy, zapewniający odrobinę dreszczyku. Rzetelnie przedstawiono tu przebieg wydarzeń i zgromadzono ciekawych oraz ważnych gości. Seans mnie jednak nie porwał. Pomimo makabrycznych zdarzeń historia jest tu przedstawiona w mało angażujący sposób. Nie bacząc jednak na te niedociągnięcia, z czystym sumieniem mogę polecić ten serial amatorom w świecie kryminalistyki, bo może być on świetnym wprowadzeniem tę obszerną tematykę.


Autorka: Martyna Borowiec

Zdjęcia: Instagram

Martyna Borowiec

Lubię K-pop i kino grozy. Chcę się tu dzielić wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Trochę na poważnie, a trochę z przymrużeniem oka ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi