(nie)Sprawiedliwy świat

Od najmłodszych lat dzieciom wpaja się prostą zasadę – za dobro otrzymuje się nagrodę, a zło karę. Niezależnie czy oparte jest to na wyznaniu, wierze w Świętego Mikołaja czy tajemniczą postać porywającą niegrzeczne dzieci, wszystko sprowadza się do podzielenia świata na dobro i zło – biel i czerń. Jak jednak ma się to do rzeczywistości?

Obserwując świat, bez problemu można dostrzec panujące nierówności. Od zawsze cywilizacja zmaga się z problemami takimi jak ubóstwo, głód oraz nienawiść względem grup marginalizowanych. Ludzi spotykają też sytuacje wybiegające poza zjawiska społeczne, np. wypadki, choroby czy kataklizmy. Trudno więc o stwierdzenie, że otaczająca nas rzeczywistość jest jakkolwiek sprawiedliwa.

Mimo to, ludzi zdaje się nie opuszczać przekonanie, że świat ma określony porządek i funkcjonuje w oparciu o logiczne mechanizmy. Wierzące w to osoby utrzymują, że ludzie są odpowiedzialni za swój los i tak długo, jak grają według zasad, nic złego ich nie spotka. Chociaż ten pogląd może nie wydawać się szczególnie problematyczny, w rzeczywistości jest błędem poznawczym, który ma bardzo negatywne skutki społeczne.

Wiara w sprawiedliwy świat

Zjawisko polegające na przypisywaniu osobom wyłącznej odpowiedzialności za przydarzające  im się sytuacje, niezależnie czy są one pozytywne czy negatywne, tak naprawdę jest automatyzmem myślowym. Pułapka ta opiera się na wierze w to, że świat jest miejscem sprawiedliwym i bezpiecznym, działającym w oparciu o zasady, których wystarczy przestrzegać aby uniknąć niebezpieczeństwa. Hipoteza sprawiedliwego świata została opisana w 1996 roku przez Malvina Lernera, psychologa, który przeprowadził badania ukazujące mechanizm błędu poznawczego. 

W jednym z nich dwie grupy osób miały obserwować kobietę, która w trakcie wykonywania zadań pamięciowych otrzymywała impulsy elektryczne. Jedna z grup mogła przerwać eksperyment, druga nie miała wpływu na los “ofiary”. W pierwszej grupie wszyscy uczestnicy zagłosowali za przerwaniem impulsów. Druga grupa, pozbawiona tego wyboru, obwiniała zaś kobietę za otrzymywanie impulsów, uzasadniając to jej niedostatecznymi wynikami w eksperymencie, charakterem a nawet wyglądem.

Tak jak większość mechanizmów myślowych, tak i ten ma za zadanie ułatwienie ludzkiego życia. Przekonanie  to chroni przed lękiem związanym z brakiem kontroli, dając złudne przeświadczenie, że przestrzeganie konkretnych zasad zapobiega nieszczęściu. Wiara w sprawiedliwość i porządek świata zapewnia więc poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. Jednocześnie może być bardzo niebezpiecznym zjawiskiem społecznym, które prowadzi do obwiniania ludzi za rzeczy, na które ci nie mieli wpływu, a co za tym idzie, utrudnienia im dostępu do koniecznej pomocy.

Czym zawiniła ofiara?

Eksperyment przeprowadzony przez psycholożkę Ronnie Janoff-Bulman ukazuje, jak wiara w sprawiedliwy świat prowadzi do zjawiska zwanego victim blaming (obwinianie ofiary za krzywdę, która ją spotkała). W badaniu dwie grupy usłyszały historię mężczyzny i kobiety. W jednej wersji kończyła się ona oświadczynami, w drugiej zaś gwałtem. Pomimo, że w obu opisanych sytuacjach zachowanie kobiety było identyczne, to właśnie ono, według badanych, doprowadziło do zakończenia, które im przedstawiono.

W rzeczywistości do podobnych sytuacji dochodzi na porządku dziennym. Ludzie często obwiniają ofiary za to, co je spotkało, uparcie dopatrując się w ich zachowaniach zakłócenia porządku, złamania zasad. Najczęściej podawanym przykładem jest właśnie obwinianie osób, które doświadczyły gwałtu, na podstawie ich ubioru, stanu upojenia, wcześniejszej ilości partnerów, czy, jak w przypadku głośnego przypadku w Peru, na podstawie koloru bielizny. 

Takie samo zachowanie dotyczy też innych sytuacji, takich jak np. bezdomność, gdzie “wystarczy przecież znaleźć pracę i wynająć mieszkanie”, czy akty nienawiści w stosunku do mniejszości, której przedstawiciele “mogą się po prostu nie wychylać i nie prowokować”. Takie przedstawianie problemów pozbawia je wielowymiarowości i nie skupia się na prawdziwych przyczynach, a pozwala jedynie zdystansować się od myśli, że złe rzeczy mogą spotkać każdego.

Mit sprawiedliwego świata i przeświadczenie, że “ja nigdy bym nie popełnił/a takie błędu”, pozwala uciec od prawdy i poczuć się bezpiecznie. To poczucie bezpieczeństwa jest niestety złudne – każdego może spotkać niezawiniona niczym tragedia. Dlatego też gdy łapiemy się na obwinianiu innych za krzywdy, których doświadczyli, warto zamiast tego postawić się w ich pozycji i okazać im wsparcie, którego potrzebują.


Autor: Izabela Korona

Zdjęcie: NY Photographic

Izabela Korona

Kiedyś uwielbiałam czytać horrory, marząc o karierze pisarki. Później dowiedziałam się, że demony istnieją i zapragnęłam je poskramiać na psychologii. Po roku zrezygnowałam, żeby wrócić do porzuconego marzenia pisania o rzeczach strasznych - poszłam na dziennikarstwo opisywać rzeczywistość. Za dnia czytam o ekologii, nierównościach społecznych i ukochanej psychologii. Nocami unikam deadlinów patrząc w gwiazdy i poszukując tej jedynej piosenki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *