Nieuchwytny jak miasto, czyli postać kota w kulturze nowoczesnej Japonii

Mowa tu o niczym innym, jak o pierwszej powieści Nicka Bradleya “Kot w Tokio”. Kulturoznawca ten poświęcił swoją pracę doktorancką postaci kota w kulturze Japonii. Jego dzieło traktuje jednak głównie o tym, jak tytułowe miasto w niepowtarzalny sposób łączy ze sobą ludzi i zdarzenia. Na pewno każdemu z nas przydarzyła się sytuacja, gdy wchodząc do baru, pociągu czy restauracji niespodziewanie natrafiamy na znajomą twarz. Jak się okazuje, przytrafia się ona nie tylko w małych miejscowościach, ale również w wielomilionowych miastach. I choć wydawałoby się to nieprawdopodobne, to życie i tak  skieruje nas w pobliże osób, których nawet nie spodziewalibyśmy się już nigdy spotkać.  

Gdy po raz pierwszy spojrzałam na okładkę poleconej mi przez siostrę książki, nie wiedziałam, czego  się po niej spodziewać. A właściwie domyślałam się, że dotyczy  Japonii i kotów. Gdy zaczęłam czytać, zdałam sobie sprawę, że nie jest to książka przeznaczona jedynie dla miłośników kultury japońskiej. Mówi ona o ludziach, ich spotkaniach oraz pożegnaniach, utraconej oraz na nowo rozpalanej nadziei. Polubi ją każdy, kto lubi splatające się ze sobą wątki. Zwroty akcji nierzadko są tak wciągające, iż nie sposób oderwać się od czytania. Książka pokazuje nam, że ludzie są niczym litery japońskiego alfabetu – tylko w połączeniu z innymi mogą tworzyć logiczną całość. 

Swoistym przewodnikiem, powtarzanym motywem, powieści jest właśnie tytułowy kot. Pojawiwszy się niemal przypadkiem na mapie Tokio, nieustannie się przemieszcza, pozostaje nieuchwytny. Ocierając się o granicę snu i jawy, w niewytłumaczalny sposób materializuje się pomiędzy życiami postaci. Sprawia wrażenie anioła stróża napotkanych przez siebie ludzi, przez co towarzyszy mu aura boskości. Kot jest postrzegany przez mieszkańców miasta różnie — jedni traktują go z szacunkiem, dla innych zaś jest zwykłym sierściuchem.

Postać kota w powieści ukazana jest jako coś powszechnego. Na każdym rogu można natknąć się na maneki-neko, czyli najbardziej popularne figurki z machającą w górze łapką. Niechęć wobec kotów może wiązać się z nadmiarem reprezentacji tego zwierzęcia w różnych miejscach. Nie można więc zaprzeczyć, iż kot jest on zakorzeniony w kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni, na co wskazują kocie kawiarnie oraz dzień kota obchodzony 22 lutego. Koty są po prostu wszędzie. 

Choć sama powieść liczy sobie 324 strony, przeczytanie jej zajęło mi naprawdę niewiele czasu. Pomogły w tym z pewnością przyjemny format książki oraz estetyczna okładka. Nieco dydaktyczne wstawki kanji, a nawet element komiksowy w jednym z końcowych rozdziałów sprawiły, że lektura książki stanowiła przyjemność. Na stronach powieści często można dostrzec zdjęcia sytuacji lub rzeczy, o których była mowa na poprzedniej stronie. Dzięki temu  mogłam zobrazować sobie otoczenie, w którym akurat rozgrywała się akcja, co dodawało powieści utentyczności. Dużym plusem jest również dostępność książki na platformie woblink.pl, z której można ją ściągnąć na komputer lub czytnik e-booków. 

Uważam, że jest to bardzo interesująca pozycja, naprawdę dla każdego, może poza osobami, które chronicznie nie cierpią kotów (a to jak dobrze wiemy dość rzadka przypadłość) 😊. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *