O czym marzy Marina – Ancient Dreams in a Modern Land, recenzja albumu

Po co być polnym kwiatem, kiedy można lwią paszczą – śpiewa Marina Diamandis w singlu Venus Fly Trap. Florystyczna metafora świetnie ujmuje myśl przewodnią nowego albumu artystyki – dążenie do najlepszej wersji samej siebie. Zanim jednak osiągnie ten stan, po drodze powyżywa się trochę na otaczającym ją świecie. A przynajmniej lirycznie.

Marina, znana wcześniej pod nazwą Marina and the Diamonds, to brytyjska piosenkarka greckiego pochodzenia, która zadebiutowała na indiepopowej scenie nieco ponad dekadę temu. Wydane niedawno Ancient Dreams in a Modern Land to już piąta płyta w jej dorobku. Po słabo ocenianym, muzycznym romansie z bardziej maninstreamowym brzmieniem na Love+Fear z 2019 roku, artystka powraca do formy.

Najnowszy składający się z 10 utworów album to swoista podróż w głąb siebie, o czym Marina informuje słuchaczy już w otwierającym go, tytułowym utworze. Tekst sugerujący spirytualne odrodzenie, mocny, electropopowy bit w stylu lat 80. i melodyjne chórki czynią Ancient Dreams (…) wstępem idealnym. Dalej również jest dobrze. Wspomniane już Venus Fly Trap to wpadający w ucho feministyczny manifest własnej wartości. Od początku wyczuwalna jest energia dobrze znana z dwóch pierwszych albumów piosenkarki.  

Tematycznie, kierunek nieco się zmienia wraz z utworem Man’s World – pierwszym singlem promocyjnym wydanym jeszcze kilka miesięcy temu. Jest tu o zmianach klimatycznych i prawach kobiet, a w jednym z wersów artystka wypomina nawet hipokryzję brunejskiemu sułtanowi, stając tym w obronie osób LGBT. Krytyka społeczeństwa chowającego się pod przysłowiowymi białymi płotami jest natomiast hasłem New America. Co prawda, temat tego, co dzieje się w USA pojawia się muzyce popularnej dość często i nie możemy tu mówić o niczym odkrywczym, to utwór wciąż wypada nieźle. Największą zaletą jest charakterystyczny dla Mariny kontrast lekkiego brzmienia z mniej optymistycznym tekstem.  

Mocny przekaz zawiera również piosenka Purge the Poison. W tłumaczeniu jej tytuł oznacza „oczyścić z trucizny”, a Marina ma na myśli zarówno tę dosłowną (zanieczyszczenia planety) jak i symboliczną (negatywne zachowania ludzkie). Tekst zahacza o krytykę kapitalizmu, hollywoodzie skandale z udziałem Harveya Weinsteina oraz załamanie nerwowe Britney Spears z 2007 roku. Przy tym utwór jest bardzo energiczny i pełen rockowych wstawek, co czyni go naprawdę mocnym punktem albumu.

Podczas gdy pierwsza część płyty jest skoczna, w drugiej zdecydowanie przeważa spokojniejsze brzmienie. Utwory są bardzo personalne, bowiem w większości nawiązujące do niedawno zakończonego związku artystki. Highly Emotional People i Pandora’s Box to powstałe przy akompaniamencie pianina ballady. Ich siłą jest sprawnie akcentowany wokal, który nadaje teatralnego brzmienia, choć trzeba przyznać, że niestety mimo dopracowania na tle całej twórczości Mariny, piosenki nieco bledną.

Flowers przywodzi na myśl pochodzącą z album Electra Heart piosenkę Buy the Stars. To ciekawy smaczek dla zaangażowanych fanów artystki. Na uwagę zasługuje  I love you, but I love me more i pojawiająca się tam pełna pasji, gitarowa solówka. Album kończy emocjonalny utwór o wymownym tytule Goodbye, w którym piosenkarka symbolicznie żegna się ze swoją dawną wersją, tym samym osiągając narzucony na początku cel. Jako całość Ancient Dreams in a Modern Land to naprawdę solidne, zaplanowane nagranie. Być może nie plasuje się na samym szczycie dorobku artystki, ale z pewnością ma w sobie pomysłowość, której zabrakło jego poprzednikowi. Marina nie podąża ślepo za panującymi w branży muzycznej trendami, tylko serwuje słuchaczom to, co wychodzi jej najlepiej. Dzięki temu, a także świetnie wyprodukowanym singlom, płyta nie tylko dobrze sprawdzi się na tegoroczne lato, ale miło będzie również powracać do niej w przyszłości.


Tekst: Jessica Krysiak

Zdjęcie: Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi