Pięć gwiazdek- efektowne stroje, makijaż i skrajne emocje- Simonella (WYWIAD)

Druga gwiazdka, czyli kolejna odsłona artystycznej duszy – Simonella. Od kilku lat podbija sceny we wszystkich miastach w Polsce i za granicą. Promując tym samym zjawisko Drag Queen. Dzięki efektownym strojom i mocnym makijażom, przedstawia postacie kobiece. Ukazuje ich emocje, budzi kontrowersje. To wszystko przy największych hitach muzycznych i z myślą Kelly Clarkson: „What doesn’t kill you makes you stronger”! 

Agata Jurewicz: Jak się zaczęła twoja przygoda z Dragiem ?

Simonella: Zaczęło się kiedy byłam w liceum. Wtedy nie do końca jeszcze znałam termin drag queen. Uznałam, że tematyka osób transpłciowych jest mi bliska. Poprosiłam moją koleżankę, żeby napisała krótki scenariusz – monodram, na jeden z konkursów aktorskich. Opowiadał on historię transseksualnej kobiety. Pamiętam, że zaczynał się od zdania: „pewnego dnia budzisz się i jest w tobie kobieta”.

Jak ten występ został odebrany ? 

To bardzo pozytywne doświadczenie. Byłam dobrze przygotowana i dużo energii dodawała mi myśl, że jest to konkurs aktorski. Otrzymałam długie i intensywne brawa.

Gdzie szukałaś inspiracji ? Czy miałaś idola?
Moją pierwszą diwą była Detox Icunt – amerykański muzyk i wykonawca Drag. Natknęłam się na nią gdzieś w sieci. Wyczytałam, że brała udział w ,,Drag Race”. Jest to amerykański program typu reality show . I tak zaczęłam go oglądać. Pamiętam, że było to zaraz po tym jak przeprowadziłam się do Poznania, czyli w 2013 roku. Wtedy pomyślałam: ,, to jest ten czas, powinnam zacząć kompletować ubrania, peruki, kosmetyki i zająć się drągiem na poważnie”. Nie żałuję tej decyzji.

Gdzie występujesz ?
Jeszcze przed pandemią w marcu, udało mi się wystąpić na jednym wydarzeniu w Pradze. Po za tym występuje  głównie w dużych miastach w Polsce. W przeciągu ostatniego roku wystąpiłam w Szczecinie, Poznaniu, Warszawie, Toruniu, Bydgoszczy, Wrocławiu, Katowicach, Łodzi. Pojawiłam się także w Berlinie.

Czy któreś miejsce wspominasz szczególnie?

Jednym z najciekawszych miejsc, w którym się zaprezentowałam było Muzeum Narodowe w Poznaniu. Rok temu Przemek Madej w kolektywie z ,,pozqueer”, czyli multimedialną inicjatywą promującą środowisko LGBT+, zorganizował wydarzenie w tej przestrzeni. Odbyło się to podczas trwającego wtedy ,,Tygodnia Tolerancji”. Ciekawe doświadczenie.

Co czujesz podczas występów?

Każdy występ jest inny, bo miejsca są inne. W Pradze występujemy zwykle w teatrze, ta przestrzeń jest magiczna. W Berlinie, występowałam na świeżym powietrzu i na starej hali fabrycznej, gdzie panowała zupełnie inna energia. Mocno zapamiętałam również swój ostatni występ w Toruniu. Był to pub „Koniec Świata”. Niesamowite miejsce. Czekała tam na nas wielka drewniana scena, która okazała się być wyzwaniem. Przez całe show skupiałam się na tym, aby nie wejść szpilką w szczelinę między deskami. Jeden niewłaściwy krok mógł skończyć się kontuzją. Na szczęście wszystko przebiegło bez niespodzianek.

Z tego co mówisz, sporo występujesz. Czy masz agenta?

Sama jestem swoim agentem. Bardzo pomagają mi media społecznościowe. Na przykład, występowałam w ,,Lokum Stonewall ‘’ w Poznaniu i zaraz po tym występie pojawiła się oferta z Bydgoszczy. Manager lokalu przyznał, że robił mały ,,research’’ mojej osoby poprzez Facebook.

Co z twoimi występami podczas pandemii?
Pandemii jestem wdzięczna, jeśli mogę tak to ująć. Dała mi trochę wolnego czasu, pozwoliła nabrać dystansu do pewnych spraw. Na przełomie roku 2019/2020 miałam zajęte prawie wszystkie weekendy w związku z występami. Mam teraz czas, żeby naładować baterie.

Czy Drag w Polsce jest na tyle popularny, że nazwałabyś go zawodem ?

 To jest bardzo złożone. Pamiętam jak rok temu organizowałam queer-owy projekt. Queer jest to określenie społeczności LGBT+. W dwóch różnych przestrzeniach występowało prawie czterdziestu artystów. Nie mieliśmy za dużego budżetu. Zaproponowałam możliwość występu za zwrot kosztów przejazdu. Wiele osób odebrało negatywnie taką formę ,,wynagrodzenia’’. Uważali, że w ten sposób psuję rynek. Ja sama nie pamiętam, żeby moje inwestycje w stroje czy włosy, zwróciły się w wynagrodzeniach. Z jednej strony w Polsce chcemy promować Drag, pokazywać artystów, a z drugiej strony nie jest to na tyle popularne, aby mówić o wysokim budżecie. To wszystko jest jeszcze na etapie działania dla idei.

 W takim razie, czym zajmujesz się zawodowo?

Wykonuję aktualnie dwie prace. Jestem menadżerem do spraw finansów w Teatrze „Scena Robocza” oraz specjalistą do spraw rozliczeń w hotelu w Poznaniu. Obie prace są na tyle elastyczne, że mogę je ze sobą pogodzić . Schody zaczynają się kiedy muszę dodać do tego życie artystyczne. W ostatnie wakacje, w lipcu, zdarzyło mi się występować w ,,Lokum” i tuż po występie biec do hotelu na nocną zmianę. Jest to szalone, ale zdecydowanie warto.

Uważasz, że do wykonywania zawodów artystycznych potrzebne jest wykształcenie w tym kierunku?

Na pewno studia kreatywne pomagają. Jednak wielu artystów nie posiada takiego wykształcenia i są naprawdę świetni w tym co robią. Znam farmaceutkę, chirurg szczękową, pracownika obsługi naziemnej lotniska. Te osoby mają zupełnie inne wykształcenie niż artystyczne i pracują w swoich zawodach. Po godzinach, prezentują takie show, że niejedna zawodowa artystka byłaby pod wrażeniem.

Kim jesteś z wykształcenia?

Ukończyłam teatrologię oraz media interaktywne i widowiska na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na pewno spora wiedza ze studiów przydaje mi się teraz. Ocenialiśmy grę aktorską, mieliśmy w stosunku do nich pewne wymagania. Niewielki odsetek moich zajęć dotyczył teatru muzycznego, nad czym trochę ubolewam.

Chciałabyś pracować kiedyś w teatrze muzycznym? Moim zdaniem, drag to nic innego jak świat aktorski w połączeniu ze światem muzycznym. Czyli tak jak musical.

Jako specjalista do spraw rozliczeń na pracę w teatrze nie narzekam. Natomiast, wydaje mi się, że jest duża przepaść między występami Drag, a spektaklem muzycznym. Przede wszystkim zupełnie inaczej budowane napięcie. Należy wziąć pod uwagę, że moje show trwa kilka, kilkanaście minut. Spektakl muzyczny czy dramatyczny to zazwyczaj 2-3 godziny.

Jak z perspektywy czasu oceniasz świat artystyczny?

Z perspektywy czasu powiem, że najważniejsza jest dla mnie widownia. Nawet teraz podczas pandemii, dostałam propozycję nagrania czegoś, ale zrezygnowałam. To publiczność dodaje energii, reaguje i nakręca. Kolejny wniosek, mniej myśleć: ”czy to się widowni spodoba” ? Trzeba zaufać sobie. Im więcej będzie mnie jako artystki tym bardziej będzie to przekonywujące dla widza.

Jak to co robisz artystycznie wpływa na twoje życie prywatne?

Jakby to powiedziało jedno z moich (jeszcze nienarodzonych scenicznie) „dzieci drag”- Ooo girl! Sprowadzę to do prostego przykładu. Kiedyś umówiłam się na piwo z chłopakiem. I słyszę: ,,jesteś fajną osobą, chętnie spotkałbym się kolejny raz, ale niestety. Jesteś drag”. Coraz więcej osób jest pozytywnie nastawiona do tej dziedziny artyzmu. Jednak duża część, nawet społeczności LGBT+, nie wyobraża sobie mieć dziewczyny czy chłopaka zajmujących się tym.

Myślisz, że drag ma szansę rozwinąć się w Polsce, na taką skalę jak w Ameryce?

Oczywiście, tylko na wszystko potrzeba czasu. Pamiętam jak pojechałam do Warszawy pierwszy raz w 2010 roku. Pamiętam jak wtedy wyglądało środowisko tych artystek. Najstarsza Polska Drag Lulla La Polaca, która była świadkiem II wojny światowej i Powstania Warszawskiego, powiedziała: „Stroje robi się z tego co się znajdzie. Tu boa z piór, tam jakiś materiał w cekiny. Szyjemy to razem i jest kostium”. Teraz żyjemy w innej rzeczywistości. Nie ma problemu z dostępem do materiału. Jedno kliknięcie i przychodzi strój. Tak samo peruki. Z czasem, jak ludzie będą coraz bardziej obeznani z tym zjawiskiem, myślę że je docenią.


Autor: Agata Jurewicz

Zdjęcie: Archiwum prywatne

Agata Jurewicz

Pochodzę z miejscowości położonej przy styku trzech państw Niemiec, Polski i Czech. Od kilku lat mieszkam we Wrocławiu. Jestem zawodowym aktorem musicalowym i serialowym. Moją drugą pasją jest pisanie. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Szczególnie cenie sobie kreatywność, pracowitość i optymizm, którym sama staram się dzielić. Radość czerpię z podróży, słonecznych dni, muzyki i spacerów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *