Prawie wszystko, co musisz wiedzieć o szczepionkach

– Zaczipują nas? Urośnie nam trzecia noga? Astra to najgorszy sort? – i tak od grudnia. Nie jesteśmy pewne, mamy sprzeczne informacje, nikt niczego nie wyjaśnia. Media zajmują się najrzadszymi z przypadków, a na całym zamieszaniu tracą wszyscy. 

Wszędzie słyszymy coś o szczepionkach. A to, że dopiero przywożą, a że nie przywieźli, a to, że zabrakło. Jedne się szczepią, drugie się bronią, a trzecie dbają tylko o to, żeby ich urlop na Malediwach odbył się zgodnie z planem. Ale jak można, to nie AstraZeneką. I najlepiej to Johnsonem, bo tylko raz i po sprawie.

Brakuje w tym wszystkim stabilnego gruntu – podstawowych informacji w przystępnej formie. Lęk większości osób przed szczepieniem związany jest nie z osobistymi przeciwwskazaniami, a z niewiedzą na temat oferowanych obecnie preparatów. Lekarstwem na niewiedzę jest doinformowanie się, a tu z pomocą przychodzi ten oto raport.

 

RÓŻNE TYPY SZCZEPIONEK 

 

Na wynalezienie szczepionek przeciw COVID-19 liczyły wszystkie kraje na świecie. Nie od dziś wiemy, że kiedy współpracujemy, możemy osiągnąć więcej. Tak też postąpiły największe państwa i koncerny – podjęły współpracę. Nie zawsze przynosi ona wymierne efekty. Stany Zjednoczone przeznaczyły ponad 100 milionów dolarów na dofinansowanie badań Uniwersytetu Oksfordzkiego AstraZeneki. W momencie publikacji tego artykułu (25.05.2021) Amerykańska Agencja Leków wciąż nie dopuściła brytyjskiego preparatu do użytku. Nie oznacza to jednak, że 100 milionów dolarów przepadło. Szczepionka przecież istnieje i znamy osoby, które się nią zaszczepiły. USA przyczyniło się więc do ogólnego rozwoju badań nad COVID-19 i do szybszego dopuszczenia preparatu w innych krajach.

Ale do rzeczy. 

Duże pieniądze to i duże możliwości. Naukowcy wykorzystali daną im szansę i stworzyli innowacyjne szczepionki, które nie przypominają tych, o których słyszałyśmy kiedyś. 

 

szczepionka mRNA

Czym jest mRNA? To było dawno i nie pamiętamy. Zacznijmy więc od podstaw.

Każdy organizm żywy jest zbudowany z białek. Każde białko ma swój unikalny kod, który nazywa się DNA. Przepis na to, jak stworzyć takie DNA (dwie nicie), zapisany jest w mRNA (jedna nić). Do tej pory jasne? To idziemy dalej. Mądre głowy z BioNTech/Moderny/CureVac zamknęły koronawirusa w probówce i zaczęły go badać. Wyciągnęły z niego DNA i zaczęły szukać mRNA. Jak się już udało, to potem było prościej. Opracowały, co ma w szczepionce być, żebyśmy mogły to przyjąć. I to tyle!  

Nasze ciała dostają jedynie informację o tym, czym jest koronawirus. To tak, jakby dostać przepis na ciasto. Pieczemy sobie to ciasto (wytwarzamy niegroźne białka wirusa w ciele) i je zjadamy (układ odpornościowy uczy się ogarnąć te białka). I tyle. Zapamiętujemy smak i cieszymy się życiem. A jak – odpukać – spotkamy się z SARSem, to wiemy, jak smakuje i jak go zjeść. 

Wadą szczepionek mRNA jest kruchość materiału, na którym się opierają. Wymagają one przechowywania w bardzo niskich temperaturach, żeby zawarte w nich informacje za szybko się nie rozpadły. 

 

szczepionka wektorowa

Ten typ szczepionki potrzebuje nośnika, za pomocą którego możemy przekazać najważniejsze informacje. 

Preparaty te różnią się od szczepionek opartych na mRNA tym, że zawierają w sobie całe DNA pochodzące z białka SARS-CoV-2. Następnie korzysta się z tego, co już jest. Zamknięty w probówce, „zdezaktywowany” i bezpieczny adenowirus jest wspomnianym wektorem. Do jego białka dodaje się pobrane z koronawirusa DNA i voilà! Mówiąc krócej: wyciągamy coś z wirusa i wsadzamy do innego. A potem dostajemy to w ramię. 

Ogromną zaletą preparatów wektorowych jest o wiele wyższa temperatura przechowywania w porównaniu do szczepionek mRNA. Między innymi dlatego to właśnie te szczepionki cieszą się w cieplejszych krajach większym zainteresowaniem. 

Wada tego typu szczepionek to pozorna zaleta. Wektor – czyli wspominany (adeno)wirus – po jakimś czasie zostaje przez nasz organizm zapamiętany. To w końcu wirus, a nasze ciało pamięta przede wszystkim to, że nie lubi wirusów i musi się ich pozbyć. Wymagać to będzie zmiany przekaźnika informacji na inny – dotychczasowy będzie natychmiast niszczony przez nasz układ odpornościowy. 

 

W tym raporcie opisane są wszystkie szczepionki, które pojawiły lub mają pojawić się w Polsce. Z uwagi na szerokie zainteresowanie i liczne spekulacje dotyczące preparatu Sputnik V, postanowiłem uwzględnić tę szczepionkę w tym opracowaniu. Unia Europejska ani Polska nie podjęły jednak decyzji co do ogólnego wprowadzenia jej na rynki tych terytoriów. 

 

EFEKTYWNOŚĆ 

 

„Astra jest słaba, ledwo 80%, a ten Johnson to już w ogóle…”. O efektywnościach szczepionek rozmawiamy cały czas. Moderna ma najwyższą, a Johnson & Johnson (rzekomo) najniższą. Tylko co to wszystko znaczy?

Każda szczepionka musi przejść szereg badań i testów, zanim trafi do użytku. Nie inaczej było w przypadku tych przeciw COVID-19 – choć nie da się ukryć, że mocno je przyspieszono i dopuszczono warunkowo. Europejska Agencja Leków wzbrania się przed wydawaniem pochopnych decyzji, które mogłyby zaważyć o zdrowiu i życiu milionów ludzi.

Grafika ilustrująca standardowe i przyspieszone procesy kwalifikacji szczepionek do użytku, źródło: szczepienia.pzh.gov.pl

 

Zajmijmy się wcześniej wspomnianą Moderną. Jak testuje się szczepionkę? Najpierw zbiera się osoby chętne do udziału w badaniu (nawet 40 tysięcy osób!). Potem dzieli się je na dwie grupy. Jedna z nich zostaje zaszczepiona Moderną, druga neutralnym preparatem placebo. Potem osoby te wracają do normalnego życia i wystawia się je na kontakt z wirusem.  

Przyjmijmy, że w obu grupach jest po 100 osób. W grupie placebo kilka osób zaraziło się SARS-Cov-2, wśród zaszczepionych też. Jeśli w każdej z nich zaraziłoby się 50 osób, to efektywność szczepionki wynosiłaby 0%! Gdyby natomiast w grupie placebo zaraziłoby się 50 osób, a wśród zaszczepionych nie zaraziłby się nikt, to skuteczność wyniosłaby 100%.  

Skuteczność szczepionki oznacza jak duże mamy prawdopodobieństwo, że nie zachorujemy na COVID-19 w porównaniu do osoby niezaszczepionej.  

Trzeba także zaznaczyć, że różne preparaty testowane były w różnych miejscach, w różnym czasie. O ile Pfizer i Moderna testowały swoje szczepionki na podstawowym wariancie koronawirusa w nie najwyższym okresie zachorowań, o tyle Johnson & Johnson postanowił badać swoją m.in. podczas szczytu zachorowań w USA i przy obecności nowych wariantów (odmiany brazylijska i południowoafrykańska). 94% Moderny nie jest więc równe 66% Janssen – na ostateczne rozstrzygnięcia będziemy musieli jeszcze poczekać. 

Wymarzonym efektem szczepionki jest całkowita ochrona przed samym zakażeniem. Realistycznie należy myśleć o innym celu. Tym celem powinna być wystarczająca odporność organizmu, by poradzić sobie z COVID-19 przynajmniej dostatecznie i obyć się bez wizyty w szpitalu. A taki cel spełniają wszystkie szczepionki. Żadna z osób zaszczepionych którymkolwiek preparatem nie wymagała hospitalizacji. Objawy choroby nie zagrażały też życiu, a to jego ochrona jest nadrzędną misją w inicjatywie szczepień (przeciwko każdej chorobie).

 

COMIRNATY (PFIZER) 

 

Ach tak, mocarny Fajzer (nie mylmy Chajzerem…). W zasadzie to sławę powinno zgarnąć BioNTech. To w niemieckim przedsiębiorstwie wynaleziono skład pierwszej (dopuszczonej w UE) szczepionki przeciwko COVID-19. Samemu nic się nie da zrobić, więc BioNTech dogadał się z Pfizerem i Fosun Pharma. Te dwa koncerny farmaceutyczne zajmują się współorganizacją testów klinicznych, logistyką i dystrybucją szczepionki. Fosun Pharma odpowiada za rynek azjatycki, Pfizer za resztę świata. Ich wspólnym tworem jest innowacyjna szczepionka Tozinameran, choć na fajnej karteczce po zastrzyku zobaczymy nazwę Comirnaty (czytane jako komirnati) 

Comirnaty jest szczepionką mRNA. Żeby ją dobrze poznać, trzeba spotkać się z nią dwa razy. Najlepiej w odstępie trzech tygodni, bo później o niej zapominamy. Polskie władze wydały jednak zalecenie, by zrobić to w odstępie 35 dni. Ma to wpłynąć na szanse zaszczepienia większej części populacji. Wcześniej nie opłaca nam się spotykać, bo przez dwa tygodnie analizujemy sobie, jak to dokładnie działaJeśli nam się to uda, to efektywność szczepionki wyniesie 91%. 

Na samym początku Narodowego Programu Szczepień zakupiliśmy prawie 17 milionów dawek szczepionki Comirnaty. Potem z Pfizerem podpisaliśmy pośrednio jeszcze dwie umowy i z 17 zrobiło się 41 milionów. Jeśli przyjmiemy, że nie stracilibyśmy po drodze żadnej dawki, to samym Pfizerem można by było zaszczepić ponad 20 milionów osób – więcej niż połowę dorosłych w Polsce!

Obecnie trwają badania nad trzecią „przypominającą” dawką i jej wpływie na zwiększenie odporności przed mutacjami SARS-CoV-2. To także szczepionką Pfizer/BioNTech szczepione są osoby niepełnoletnie – w Polsce od 16 roku życia. Kanada zaś na początku maja wyraziła zgodę na szczepienie osób w wieku 12-15 lat.

Logo koncernu Pfizer i przykładowe fiolki z preparatem Comirnaty, źródło: bbc.com/Reuteurs
 

MODERNA (MODERNA)  

 

Moderna to taka siostra Pfizera. Odróżnia ją od brata to, że można ją przechowywać w nieco wyższej (o 40°C) temperaturze. Ponowne spotkanie powinno też nastąpić po 28 dniach – o tydzień dłużej niż z Pfizerem. Spotkań z Moderną powinno być w Polsce około 6,7 miliona, bo tyle sztuk szczepionki zostało zakupionych. 

Badania nad szczepionką o nazwie Moderna (mRNA-1273) zostały zapoczątkowane i zrealizowane w całości w Stanach Zjednoczonych. Moderna (koncern farmaceutyczny), Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych oraz BARDA (Biomedical Advanced Research and Development Authority) opracowały wspólnie dwudawkowy preparat, którego efektywność po przyjęciu obu dawek wynosi 94%. 

Moderna bywa przedstawiana jako „bezpieczne szczepienie”. Według danych Państwowej Inspekcji Sanitarnejspośród wszystkich odnotowanych Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych (NOP), po przyjęciu preparatu Moderny było ich kilkukrotnie mniej niż w przypadku Pfizera czy AstraZeneki. Szczepionka Johnson & Johnson nie była wówczas dostępna w Polsce.

Warto także zaznaczyć, że amerykański koncern rozpoczął już pierwszą z trzech faz testowania drugiej szczepionki – mRNA-1283. Ma się ona różnić od tej, która jest obecnie w użytku, możliwością przechowywania w lodówceProwadzone są badania nad efektywnością nowego preparatu proporcjonalnie do jego dawek. Testowane są zarówno dwu- jak i jednodawkowe konfiguracje szczepień. 

Logo Moderny i przykładowe fiolki szczepionki o tej samej nazwie, źródło: Markus Mainka/Alamy/sciencenews.org

 

VAXZEVRIA (ASTRAZENECA) 

 

Covishield, Vaxzevria, AZD1222, szczepionka oksfordzka albo po prostu Astra – nazw sporo, efekt ten sam – nawet 89% efektywności preparatu po dwóch dawkach wektorowej szczepionki. Późniejsze spotkanie (3 miesiące przerwy) daje lepsze efekty (wyższą odporność).

Preparat o wielu nazwach został opracowany przez brytyjsko-szwedzki koncern farmaceutyczny, AstraZenekę, oraz jedną z najpoczytniejszych uczelni wyższych na świecie, Uniwersytet Oksfordzki. Polska pierwotnie zakupiła 16 milionów dawek AZD1222, po czym dokupiła kolejne 4 miliony w celu odsprzedania tych szczepionek krajom, które nie należą do Unii Europejskiej, w tym Ukrainie i Gruzji. Do transakcji dotychczas nie doszło.

W opinii publicznej panuje obecnie ogromna niechęć do Vaxzevrii. Powodem społecznego odrzucenia preparatu AstraZeneki są doniesienia o problemach z krzepnięciem krwi po przyjęciu szczepionki. Według danych Europejskiej Agencji Leków z 4 kwietnia bieżącego roku, na 34 miliony podanych szczepionek, odnotowane zostały 222 przypadki problemów z zakrzepicami. Daje to 0,0007% prawdopodobieństwa ciężkich powikłań po przyjęciu Covishield. Wiele największych państw świata (m.in. USA, Niemcy i Szwecja) zdecydowało się na wstrzymanie lub niedopuszczenie preparatu do użytku. Z kolei Polska wystąpiła m.in. do Danii z propozycją kupna niewykorzystanych dawek. Dania nie wyraziła na to zgody. Media na całym świecie poświęciły tematowi NOPów po AstraZenece wiele uwagi.

 

Okazji do zaszczepienia się jest sporo – częściej brakuje osób chętnych. Zrzut ekranu ze strony szczepienia.github.io (więcej o niej na końcu raportu)/ archiwum prywatne

 

Pomimo wspomnianego poruszenia, szczepionka oksfordzka pozostaje preparatem, który został dopuszczony w największej liczbie krajów i terytoriów na świecie – 144. Dla porównania: Comirnaty uzyskało zgodę 99 krajów, Moderna 55, a J&J 46. Popularność Vaxzevrii jest związana z relatywnie wysoką temperaturą przechowywania. Preparat Covishield może być przechowywany do pół roku w lodówce. Jest to szczególnie ważne dla krajów, w których ciężko o specjalne kontenery utrzymujące bardzo niskie temperatury.

W ostatnim czasie rozgorzała również dyskusja na temat celowego mieszania dawek szczepionek. Hiszpańskie służby medyczne wyraziły zgodę na zastąpienie drugiej dawki Vaxzevrii preparatem Comirnaty (Pfizer). Decyzja ta spowodowana była m.in. problemami w dostawach szczepionki AstraZeneki. Z przeprowadzonych przez Instytut Zdrowia im. Karola III w Madrycie badań wynika, że takie połączenie jest bezpieczne i wzmacnia ono reakcję układu odpornościowego.

 

JANSSEN (JOHNSON & JOHNSON) 

 

Wybawienie niecierpliwych i tych, którzy produkty tej firmy polecają rodzinie, sąsiadkom i wszystkim innym. Szczepionka o nazwie Janssen jest dziełem amerykańskiej korporacji Johnson & Johnson i podległych jej podmiotów: Janssen Pharmaceuticals (Belgia) i Janssen Vaccines (Niderlandy). Dzieło wyjątkowe, bo pierwsze na świecie jednodawkowe.

Na początku preparat J&J nie miał być wcale jednodawkowy. Okazało się jednak, że wynaleziona szczepionka wywołuje tak silną reakcję układu odpornościowego, że niepotrzebna jest kolejna dawka. Janssen COVID-19 Vaccine (oficjalna nazwa) jest szczepionką wektorową. Wykorzystuje jednak inny wektor niż szczepionka AstraZeneki i Uniwersytetu Oksfordzkiego. Nośnikiem jest bowiem ludzki, a nie szympansi, adenowirus.

Zdania opinii publicznej na temat szczepionki są podzielone. Osoby wybierające Janssen zwracają uwagę na szybsze uzyskanie odporności na COVID-19 i brak konieczności znoszenia ewentualnych odczynów poszczepiennych po raz drugi. Osoby sceptyczne co do preparatu J&J podnoszą kwestię (bardzo rzadkich) przypadków problemów z krzepnięciem krwi, podobnych do tych po Vaxzevrii. Niepokoi je także relatywnie niska efektywność szczepionki – 66%. Kwestia ta została omówiona już w sekcji „Efektywność”.

Warta uwagi jest ilość zakupionych dawek preparatu Janssen. Jeszcze w 2020 roku Polska zakontraktowała ich 17 milionów. W idealnych warunkach pozwoliłoby to na zaszczepienie prawie połowy populacji Polski (tej, która nie zostałaby zaszczepiona preparatem Pfizera/BioNTech). W ostatnich tygodniach media podawały informacje o zmniejszonych dostawach jednodawkowej szczepionki. Jak podają osoby przedstawicielskie J&J, jedynym zobowiązaniem firmy wobec Polski jest dostarczenie do końca 2021 roku 17 milionów dawek. Nie możemy więc spodziewać się, kiedy szczepienie Janssen COVID-19 Vaccine wróci do stanu sprzed majówki.

Warto nadmienić także, iż dawki preparatu Janssen rozdysponowane podczas rządowej akcji „Zaszczep się w majówkę!” były pierwotnie przeznaczone dla punktów szczepień powszechnych. Osoby, które w kwietniu zdążyły zarejestrować się na szczepienie jednodawkową szczepionką w maju, po weekendzie majowym otrzymały informację o konieczności zmiany preparatu.

46 krajów/terytoriów dopuściło już szczepionkę firmy Johnson & Johnson do użytku. Jej zaletą jest możliwość przechowywania jej w lodówce do końca terminu przydatności. Na pełną odporność po przyjęciu preparatu Janssen należy poczekać ponad 14 dni.

Od początku czerwca ma ruszyć program mobilnych punktów szczepień, tym razem umiejscowionych przy przejściach granicznych z Ukrainą. Będzie się w nich mogła zaszczepić każda osoba wjeżdżająca do Polski. Jedynym warunkiem jest wykonanie lub przedstawienie negatywnego wyniku testu na COVID-19. Wjeżdżający otrzymają szczepionkę J&J.

 

Pierwsze osoby chętne do przyjęcia szczepionki J&J w majówkę pojawiały się przed mobilnymi punktami szczepień nawet o 4 rano, zdjęcie: gov.pl

 

CVnCoV (CUREVAC) 

 

Trzecia szczepionka oparta na technologii mRNA nazywa się CVnCoV. Jest dziełem prac niemieckiego przedsiębiorstwa biotechnologicznego – CureVac – oraz fundacji założonej m.in. przez Billa i Melindę Gatesów – Koalicji na rzecz innowacji w zakresie gotowości na epidemię (CEPI). Tym, co opóźniło wprowadzenie preparatu na rynek, były ograniczone dofinansowania w stosunku do projektów Pfizera i Moderny.

Szczepionkę CureVac od Comirnaty i Moderny odróżnia stabilność w temperaturze pozwalającej na przechowywanie preparatu w lodówce. Różni się też materiał, na którym bazuje CVnCoV. mRNA ma być w niej niezmodyfikowane; Pfizer i Moderna klonują i zmieniają potrzebny do produkcji preparatu element w laboratorium. CureVac wykorzystuje do tego przenośne minifabryki, które zapewnia Tesla. Nie potwierdzono jeszcze efektywności dwóch dawek szczepionki w trzeciej fazie testów.

12 marca 2021 roku Europejska Agencja Leków (EMA) rozpoczęła prace nad dopuszczeniem szczepionki CureVac i CEPI na rynek europejski. Polska jeszcze w grudniu zakontraktowała ponad 5,5 miliona dawek CVnCoV. Przy akceptacji EMA w drugim (obecnym) kwartale, trzecia szczepionka mRNA byłaby dostępna w Polsce pod koniec trzeciego kwartału bieżącego roku. Obecnie preparat nie jest dopuszczony do użytku w żadnym z krajów na świecie. Producenci zaznaczają jednak, że ich produkt jest odporny na nowe warianty SARS-CoV-2.

Podobnie jak Moderna, CureVac rozpoczął także prace nad drugą szczepionką – CV2CoV. Tym razem do badań dołączył się GSK, brytyjski koncern farmaceutyczny. Zapowiadany preparat ma być wystarczającą ochroną przed wszelkimi mutacjami koronawirusa. Pierwsze efekty testów klinicznych mamy także poznać w trzecim kwartale bieżącego roku.

Niemieckie przedsiębiorstwo specjalizuje się w technologii RNA, źródło: Shutterstock

 

SPUTNIK V

 

Nazwany na cześć pierwszego satelity w kosmosie, Sputnik V był pierwszą zarejestrowaną szczepionką przeciwko COVID-19 na świecie. Kontrowersje wokół szczepionki wybuchły jeszcze przed jej rejestracją przez Rosję w sierpniu 2020 r. (sic!). Każdy preparat przechodzi liczne próby w trzech fazach badania. Często proces ten trwa wiele lat. Sputnik V został oficjalnie zarejestrowany po dwóch miesiącach badań klinicznych.

Za wynalezienie Gam-COVID-Vac (oficjalna nazwa Sputnika) odpowiada Centrum Epidemiologii i Mikrobiologii im. Nikołaja Gamelei. Produkcja i dystrybucja szczepionki zostały sfinansowane z Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich.

Preparat jest dwudawkowy i wektorowy, podobnie jak Vaxzevria. Od szczepionki AstraZeneki odróżnia go jednak budowa. Do dwóch dawek wykorzystuje się bowiem dwa różne wektory (inne wirusy). Jego efektywność po przyjęciu obu z nich – w odstępie przynajmniej 21 dni – szacowana jest na 92%. Stawia to rosyjski preparat niemalże na równi z preparatami Pfizera i Moderny.

Od 4 marca bieżącego roku trwa proces analizy Sputnika V przez Europejską Agencję Leków. Choć Unia Europejska nie dopuściła rosyjskiej szczepionki do użytku, to niektóre z państw członkowskich zdecydowały się na jej kupno. Wśród 72 krajów, które dopuściły Sputnika do użytku, znalazły się m.in. Węgry, Słowacja i San Marino.

Warto także zaznaczyć, że Rosja zarejestrowała już do użytku bliźniaczą, lecz jednodawkową wersję opisywanego preparatu. Nazywa się Sputnik Light. Jego skuteczność oceniana jest na 80%. Rosyjscy naukowcy podkreślają, że szczepionka ma przede wszystkim zapobiegać nagłym wybuchom ognisk koronawirusa.

W grudniu ubiegłego roku AstraZeneca podpisała umowę z podmiotami odpowiedzialnymi za wynalezienie rosyjskiego preparatu. Celem układu jest przeprowadzenie badań skuteczności szczepienia pierwszą dawką Vaxzevrii i drugą dawką Sputnika V. Obecnie przeprowadzane są badania kliniczne w Azerbejdżanie.

Na 25 maja 2021 roku w Rosji dopuszczone są 4 szczepionki: oba warianty Sputnika, a także EpiVacCorona i CoviVac. Wszystkie preparaty pochodzą z Rosji. Same społeczeństwo rosyjskie jest mocno sceptyczne co do idei szczepień. Pomimo wcześniejszego rozpoczęcia masowej wakcynacji, do tej pory zaledwie 7% ludności Rosji otrzymało obie dawki szczepionek.

Pojemnik, w którym transportowane są rosyjskie szczepionki – na nim m.in. loga instytucji odpowiedzialnych za wynalezienie „pierwszej zarejestrowanej szczepionki przeciw COVID-19″, źródło: Agustin Marcarian/Forum/polityka.pl

 

TERMINY 

 

Jeśli nie możecie skorzystać z wyszukiwarki w e-rejestracji lub po prostu ciekawi was, gdzie i kiedy dostępne są terminy szczepieńto jest też rozwiązanie. Użytkownik Twittera pod pseudonimem Krzyk stworzył specjalną stronę: szczepienia.github.io. Za pomocą interaktywnej mapki możecie bezwstydnie sprawdzić, ile dawek AstraZeneki pozostało jeszcze w Bydgoszczy. Albo pod jaki numer zadzwonić, żeby umówić się na Pfizera w drive-through w Wałbrzychu. Kto co woli.

Inicjatywa – jak podaje Onet.pl – otrzymała aprobatę Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nie otrzymała za to bezpośredniego dostępu do danych, dlatego aktualizacje wykonywane są co około pół godziny (częściej, ale na takiej samej zasadzie, która obowiązuje w USOSie). Oznacza to, że jeśli widzicie jeden wolny termin na szczepienie, to nie oznacza to, że jest on jeszcze dostępny. Trzeba wtedy sprawdzić to samemu w systemie rejestracji lub pod numerem 989. Dodajcie, że wiecie o dostępności terminu.

W maju zaszczepił się także macierzysty dla Nowe.pl Uniwersytet Wrocławski. Władze UWr i Uniwersytetu Medycznego porozumiały się w kwestii szczepień i tak oto przepustkę do „normalności” otrzymać można było w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ulicy Joliot-Curie 12. 

 

COVAX

 

Zaszczepienie się przeciwko COVID-19 jest przywilejem.

Podczas gdy Polska rozdysponowała już blisko 18 milionów szczepionek, sąsiednia Ukraina podała zaledwie milion dawek. Głównym problemem, z którym mierzą się mniej zamożne państwa, jest mniejsza dostępność do szczepionek. Na początku 2021 roku naukowcy zwrócili uwagę, że około 50% wszystkich wyprodukowanych w bieżącym roku szczepionek ma trafić do wysoko rozwiniętych krajów. Stanowią one 14% ogólnej populacji świata. 

Z myślą o szybszym zakończeniu pandemii, Światowa Organizacja Zdrowia powołała do życia projekt pod nazwą COVAX – COVID-19 Vaccines Global Access. Cele projektu, przyczyny jego powstania i dyskryminację w kwestii dostępności szczepień lepiej przybliża film amerykańskiego medium Vox.

 

O ile szczepienia były, są i pozostaną dobrowolne, o tyle kluczowa jest wiedza, że nie wszyscy na tę dobrowolność mogą sobie w pierwszej kolejności pozwolić.


Najważniejsze informacje o szczepionkach zebrał: Norbert Madura

Obrazek wyróżniający: salve.pl

Norbert Madura

Stale upewniam się, czy moje żarty są śmieszne. I nie są. W rzadkich momentach piszę z sensem o rzeczach mi bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi