„Szafir” Maty – współczesna wersja Małej Syrenki

Michała Matczaka nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest o nim głośno od 2 lat za sprawą kontrowersyjnego kawałka „Patointeligencja”, który wstrząsnął polską sceną muzyczną. Jego album z zeszłego roku – „100 dni do matury” pokrył się poczwórną platyną. 21-letni warszawski raper zagrał ostatnio na Bemowie największy koncert w historii polskiego hip-hopu. Przebija się na zagraniczną scenę, racząc fanów dopracowanymi teledyskami oraz tekstami na tematy polityczno-społeczne. I nie tylko. Tym razem w utworze „Szafir” z najnowszej płyty „Młody Matczak”, wcielił się w rolę zakochanego Warsa u boku Sawy na tle współczesnej Warszawy.

Niebieska tabletka i Panadol

Mata lubi szokować i prowokować, co znów udowodnił utworem „Szmata” sprzed 2 tygodni.  Czegoś podobnego próżno szukać na scenie polskiego rapu. Raper w kinowym stylu odwraca tradycyjny płciowy układ sił. To nie on jako mężczyzna dominuje kobiety, sam daje się zdominować. Jako kawałek mięsa z masarni dosłownie nawiązuje do przedmiotowego traktowania ludzkiego ciała (głównie kobiecego) w branży muzycznej. Surowość Michała może także oznaczać jego pierwsze kroki w dorosłym świecie, a także relacjach damsko-męskich.

Ale póki co jestem surowym mięsem, wokół mnie kucharek sześć

Teledysk nawiązuje do „Mechanicznej Pomarańczy” Kubricka, tekst do „Fight Clubu” Finchera. Matczak zna się na sztuce, kulturze i umiejętnie tę wiedzę wykorzystuje. Wszelkie kontrowersje wokół wizerunku chowa za Licentią poeticą, jak przyznał pół roku temu w „Patoreakcji”. Artyście przecież wolno więcej niż np tacie Maty – prawnikowi.

„Szmata” może być osobistym wyznaniem o preferencjach seksualnych rapera, co byłoby odważnym posunięciem nawet jak na niego. Jednak myślę, że chodzi głównie o zwrócenie uwagi na pewne kwestie w naszej kulturze, które warto byłoby zmienić. Mata bawiąc się językiem, pokazuje, że nie trzeba zgrywać „macho” i kobieta może przejmować ster w relacji, nie ujmując męskości partnerowi. Chociaż obecna publika i tak inaczej spogląda na tradycyjne podziały płciowe niż fani rapu sprzed 10 czy 20 lat. Panujące tendencje muzyczne są więc w dużej mierze odwzorowaniem nastrojów społecznych.

Bajkowa miłość z przesłaniem

Najnowszy teledysk Maty do „Szafiru” to kolejna próba odwrócenia powtarzanych od lat historii o poświęceniu kobiet dla związku. Podobnie jak „Kiss Cam”, utwór dedykowany jest tajemniczej ukochanej. Wcieliła się w nią supermodelka i projektantka Anja Rubik. W przeciwieństwie do oryginału Małej Syrenki, to raper stawia wszystko na jedną kartę, zamieniając nogi na ogon.

Porównuje oczy ukochanej do błękitu dżinu Bombay Sapphire. Stwierdza, że ją dominuje, ale nie w łóżku , tylko w krzyżówce genetycznej. Biologia, szczypta popkultury (Mickey i Minnie, Fred i Daphne, Bonnie i Clyde), a na dokładkę nawiązanie do… klasyki poezji – „Wybudowałem pomnik” Horacego. Matczak ubiera wiedzę w charakterystyczną dla siebie autoironię.

Teledysk otwierają flashbacki ze „Szmaty”, następnie słychać trąbki i łagodne intro. Raper wchodzi w rozjaśnione niebieskim światłem drzwi (co nawiązuje do kolorystycznej estetyki najnowszej płyty „Młody Matczak”).

Jeden z komentujących na YouTube wysnuł taką teorię apropo początku utworu:

„Mata ucieka od bycia męską prostytutką. Pokazuje, że chce znaleźć osobę na dłuższy czas niż na jedną noc. Raper zaczął dużo imprezować i poznawać wiele kobiet, ale jest tym znudzony. Nie dość, że budzi się mając w głowie tamte czasy to jeszcze zmywa z siebie tatuaże z poprzedniego teledysku”.

Muzycznie „Szafir” to w sumie mix 2 poprzednich kawałków Matczaka – „Szmaty” i „Kiss Cam”. Ma letni, nostalgiczny vibe, który współgra z klipem. Dużą zasługą klimatu teledysku są zdjęcia Konrada Tułaka, lekko rozmyte i pięknie oświetlone.

W „Szmacie” wystąpił aktor teatralny i filmowy Tomasz Dedek (znany między innymi z „Rodziny Zastępczej”), w „Szafirze” oprócz Anji Rubik, Tomasz Kot. Mata do swoich produkcji angażuje coraz większe nazwiska, fani podziwiają rozmach teledysków. Pozostaje czekać na więcej, warszawski raper na pewno jeszcze niejednym zaskoczy.


Autorka: Emilia Głowacz

Zdjęcia: Google grafika

Emilia Głowacz

Pozytywna, kreatywna studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Grafiki Komputerowej. Wrażliwa na świat i ludzi, od małego zaczytana w książkach. W liceum pisała wiersze, co zaowocowało instagramowym kontem @przemyslnik_poezja. Interesuje się sztuką, muzyką, socjologią - kulturą w szerokim tego słowa znaczeniu. Lubi eksperymentować, dociekać i wychodzić z inicjatywą. "Be brave enough to be bad at something new".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi