Talent możesz znaleźć nawet tam, gdzie się nie spodziewasz. Znakomici piłkarze z krajów nieoczywistych

Gdy myślimy o najlepszych zawodnikach piłki nożnej, od razu do głowy przychodzi nam Brazylia, Francja, Argentyna, Niemcy, Anglia. Same potęgi. Jednak historia zna niejednego piłkarza, który swoimi umiejętnościami pasował do światowej czołówki (albo był przynajmniej bardzo blisko), mimo iż kraj jego pochodzenia do takowej ma niezwykle daleko. Oto siedmiu piłkarzy, którzy zrobili znakomite kariery, choć, patrząc tylko po narodowości, nie powinni.

1. George Best – Irlandia Północna

Choć na wyspach piłka nożna jest wręcz religią, to akurat Irlandia Północna nigdy nie była wśród reprezentacji czymś więcej niż średniakiem. Przez to właśnie historia piłkarskich mistrzostw świata nie obejmuje tego nazwiska. George Best u szczytu swojej kariery był po prostu the best. Przez 11 lat grania dla Manchesteru United (1963- 1974) jako prawy pomocnik, Best terroryzował defensywy każdego rywala, z jakim się mierzył. Szybkość, kosmiczny drybling i niezwykła skuteczność. Nawet Pele stwierdził, że u szczytu swojej kariery George był lepszy od niego. W 1968 roku otrzymał Złotą Piłkę „France Football” dla najlepszego piłkarza roku. Być może to on byłby dziś uważany za najlepszego w historii, gdyby nie jego tryb życia. Nie bez powodu Irlandczyka nazywano „Księciem Życia”. Imprezy, alkohol i kobiety. Best potrafił się zabawić jak chyba nikt inny na świecie. A że robił to wyjątkowo często, to z czasem jego organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa. Zresztą później sam przyznał, że gdyby inaczej się prowadził, jego wielka kariera potrwałaby znacznie dłużej. Przez alkohol w 1975r. odsunięto go od drużyny Manchesteru United, a potem już nie potrafił wejść na taki poziom jak wcześniej.

Niestety lata hulaszczego życia coraz bardziej wyniszczały jego organizm. W 2002r. przeszedł transplantację wątroby, a w 2005r. umarł na niewydolność wielonarządową. Człowiek, którego nazywali „Piątym z Beatlesów”, na łożu śmierci mówił: „nie umierajcie tak jak ja”. Jednak cytatów z Besta jest znacznie więcej. Oto kilka z nich, które doskonale oddają, jaki tryb życia prowadził ten piłkarz:

– „Wydawałem wiele pieniędzy na alkohol, dziewczyny i szybkie samochody. Resztę po prostu przepuściłem”
– „W 1969r. rzuciłem kobiety i alkohol, i było to najgorsze 20 minut w moim życiu”
– „Lepiej minąć kilku obrońców Liverpoolu i strzelić gola na Anfield czy zaliczyć cztery miss świata? Trudny wybór. Na szczęście zrobiłem to i to”.

2. George Weah – Liberia

Szybkość, siła, skuteczność. Weź te trzy czynniki w wysokiej dawce, połącz ze sobą i przemień w piłkarza, a wyjdzie ci George Weah. Choć pochodził z Liberii, która jest krajem niezbyt zamożnym, a wielkich piłkarskich tradycji próżno tam szukać, Weah został w 1988r. dostrzeżony przez sztab szkoleniowy AS Monaco, któremu dowodził sam Arsene Wenger. Nos trenerski legendarnego szkoleniowca nie zawiódł go nawet zanim został trenerem Arsenalu. Liberyjczyk w lidze francuskiej zaczął wielką karierę. Zdobywał mnóstwo goli dla Monaco, Paris Saint-Germain czy AC Milan. To właśnie grając dla włoskiego zespołu, zdobył w 1995r. Złotą Piłkę, która na stałe umieściła go w gronie najlepszych w historii. Co ciekawe, był on pierwszym zawodnikiem spoza Europy, który zdobył tę nagrodę, gdyż do 1995r. piłkarze spoza Starego Kontynentu nie byli brani pod uwagę przy głosowaniu. Po karierze, którą zakończył w 2003r., Weah wziął się za politykę w Liberii. Z jakim skutkiem? Dziś jest jej… prezydentem.

3. Christo Stoiczkow – Bułgaria

Bułgarzy mieli w swojej piłkarskiej historii jeden wzlot. Na mistrzostwach świata w USA w 1994r. zajęli czwarte miejsce. Ten sukces nie byłby możliwy, gdyby nie ten człowiek. Christo Stoiczkow w swojej karierze czasem grał na lewym skrzydle, czasem jako wysunięty napastnik. Ale i tu i tu strzelał niesamowicie dużo goli. W latach 1984-90 wręcz pożerał swoimi umiejętnościami ligę bułgarską, co dostrzegli skauci Barcelony. Bułgar trafił zatem na Camp Nou, a tam… stał się jednym z najlepszych na świecie. We wspomnianym 1994r. otrzymał Złotą Piłkę, wyprzedzając m.in. Roberto Baggio czy Paolo Maldiniego. Dla „Dumy Katalonii” zdobył łącznie aż 114 bramek w 247 meczach. Nabrał tam też szczerej nienawiści do Realu Madryt. Przykład? Niech przemówi sam Bułgar:

-„ Zawsze będę nienawidził Realu Madryt. Wolałbym, żeby ziemia się otworzyła i wzięła mnie ze sobą, niż miałbym zaakceptować pracę dla nich”.
– „Dlaczego Real Madryt nie ma żadnego okolicznościowego znaczka pocztowego? Bo ludzie nie wiedzą, na którą stronę splunąć, aby się przykleił”.

4. Jari Litmanen – Finlandia

Przed 1992 rokiem w Holandii nie było nikogo o imieniu Jari. W 1996r. było ono drugim najchętniej nadawanym noworodkom imieniem w tym kraju. Taka była skala szaleństwa, jaką dzięki swojej grze dla Ajaxu Amsterdam wywołał Jari Litmanen. W Finlandii piłka nożna zawsze była dość ważna, ale nigdy nie przekładało się to na ilość świetnych zawodników z tego kraju. Litmanen z kolei zebrał cały niewykorzystany potencjał piłkarski swego narodu i zaprezentował go Europie. W latach 1992-99 szalał w potężnym wówczas Ajaxie u boku Dennisa Bergkampa, Franka de Boera czy później Clarence’a Seedorfa oraz Patricka Kluiverta. Niestety po jego przejściu do Barcelony (1999), dopadła go największa zmora jego kariery – kontuzje. Podobnie zresztą było później w Liverpoolu, gdzie problemy ze zdrowiem nie pozwalały mu wygrać rywalizacji z Michaelem Owenem czy Robbiem Fowlerem. Potem powrócił jeszcze do Ajaxu, ale lata 2002-04 były znacznie mniej udane, choć jego duet z młodziutkim wtedy Zlatanem Ibrahimoviciem był naprawdę ciekawy. Potem grywał jeszcze w różnych klubach w Niemczech czy Finlandii, ale bez powodzenia. Karierę zakończył w 2011r., ale i tak zasłużył na miano jednego z najlepszych piłkarzy lat 90’, a już na pewno najlepszego fińskiego piłkarza w historii.

5. Andrij Szewczenko – Ukraina

Ktoś powie, że w swojej historii Ukraińcy mieli kilku naprawdę dobrych piłkarzy i wciąż mają. Ale żaden nie był nawet blisko osiągnięcia poziomu, który osiągnął Andrij. Już w czasach gry dla Dynama Kijów był bardzo bramkostrzelny, ale to, co wyczyniał w barwach AC Milan,  przekroczyło wszelkie oczekiwania. Łącznie dla klubu z Mediolanu zdobył 175 goli, zostawiając w tyle Marco van Bastena czy Jose Altafiniego. W historii Milanu tylko legendarny Szwed Gunnar Nordahl zdobył więcej goli (210). Dwukrotnie (w 1999 i 2000) zajmował 3. miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, lecz w 2004 w końcu ją wygrał jako pierwszy Ukrainiec w historii. Polskim kibicom kojarzy się bardzo dobrze, gdyż to jego rzut karny obronił w 2005r. Jerzy Dudek, co zaowocowało wygraną Liverpoolu, w którym grał Polak w finale Ligi Mistrzów. Szewczenko jednak już wcześniej wygrał w barwach „Rossonerich” najważniejsze klubowe trofeum w sezonie 2002/03. Co więcej, jest on na 9. miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców tych rozgrywek, ex aequo ze Zlatanem Ibrahimoviciem (48 goli).

Po odejściu z Milanu do Chelsea w 2007 roku jego kariera mocno wyhamowała. W Anglii męczyły go kontuzje, przez co nie był w stanie wygrać rywalizacji o miejsce w składzie. Później wrócił jeszcze do Włoch, ale nie strzelił już więcej bramek dla Milanu. Karierę zakończył w 2012r. tam, gdzie ją zaczął, czyli w Dynamie Kijów. Jednak mimo to już zawsze będzie uważany za wybitnego napastnika. Oprócz Złotej Piłki dostał także m.in. Order Bohatera Ukrainy w 2004r.. Po karierze wszedł do świata polityki, ale ugrupowanie, z ramienia którego startował w wyborach parlamentarnych w 2012r., nie weszło do Rady Najwyższej. Potem wrócił do piłki nożnej, a dziś jest selekcjonerem reprezentacji Ukrainy

6. Gheorghe Hagi – Rumunia

Reprezentacja Rumunii, przez większą część swojej historii średniak w europejskim futbolu, miała swoje złote czasy. Lata 90’ przyniosły Rumunom największy sukces, czyli awans do ćwierćfinału MŚ w 1994 roku. Liderował im wtedy Gheorghe Hagi. Człowiek, który dla rumuńskiego futbolu do dziś jest sterem, żeglarzem i okrętem. Należy do niezbyt licznego grona piłkarzy, którzy grali zarówno dla Realu Madryt (1990-92), jak i Barcelony (1994-96). Nie został jednak mistrzem Hiszpanii. Grając dla Realu, dwa razy przegrał tytuł z Barceloną, a grając dla Barceloon przegrał go raz z Atletico Madryt, a raz z… Realem. Swoje największe sukcesy odnosił jeszcze w barwach Steauy Bukareszt, która była u szczytu swej potęgi i w 1986 roku, z Hagim w składzie, zdobyła Superpuchar Europy. Ostatnie lata kariery (1996-2001) spędził w Turcji w Galatasaray, gdzie zdobył kilka razy tytuł mistrzowski, a także Puchar UEFA oraz ponownie Superpuchar Europy (oba w 2000r.).

Hagi słynął ze znakomitego przeglądu pola, potężnych strzałów zza szesnastki oraz precyzyjnych rzutów wolnych. Choć był pomocnikiem, zawsze zdobywał wiele goli. Do dziś jest najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Rumunii (35 bramek). Obecnie skupia się na budowaniu przyszłości rumuńskiej piłki. To on zajmuje się inwestowaniem w futbol w swoim kraju. Stworzył też wielką akademię piłkarską (Gheorghe Hagi Football Academy). Efekty jego pracy są widoczne. Reprezentacja Rumunii u21 doszła do półfinału młodzieżowego Euro 2019.

7. Cha Bum Kun – Korea Południowa

Ten zawodnik nigdy nie był jednym z najlepszych piłkarzy świata. Wielu nawet o nim nie słyszało. Ale to właśnie on był jednym z pierwszych piłkarzy nie tylko w Korei Południowej, ale w całej Azji, który odnosił  sukcesy, występując w Europie. Cha jest legendą Bundesligi, w której dla Eintrachtu Frankfurt i Bayeru Leverkusen (1979-89) zdobył 98 goli, co, do 1999r., było najlepszym wynikiem wśród zagranicznych piłkarzy. W barwach obu tych klubów wygrał Puchar UEFA – w 1980r. w Eintrachtcie i w 1988r. w Bayerze. Trzeba tu zauważyć, że to wszystko było w czasach, w których piłkarze z Azji w Europie byli naprawdę rzadkością, a już tym bardziej w silnych klubach. Zresztą do dziś w tych najsilniejszych nie ma ich zbyt wielu. Cha Bum Kun wyciągnął też z niebytu reprezentację Korei Południowej. Pod koniec kariery w 1986r. awansował z nią po raz pierwszy od 32 lat na mundial. Od tamtej pory Koreańczycy ani razu nie opuścili mistrzostw świata. Można zatem powiedzieć, że to reprezentacja z 1986r, której Cha był liderem (i najlepszym w historii strzelcem- 58 goli), położyła fundamenty pod zespół, który w 2002r. na mundialu organizowanym przez Koreę wraz z Japonią, zajął czwarte miejsce. Czołowym piłkarzem świata nigdy nie był, ale osobiście uważam, że warto pamiętać, że przed Heung Min-Sonem był w koreańskiej historii ktoś, kto dużo znaczył.


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram

Bartosz Królikowski

Jestem człowiekiem wspaniałego miasta Szczecin, studiującym we włościach wrocławskich. Dawno temu uzależniłem się od sportu, przede wszystkim od piłki nożnej, sportów walki oraz sportów zimowych. I nie, nie mam zamiaru iść na żaden odwyk. Zdecydowanie wolę zarażać innych swoją pasją, a rola dziennikarza sportowego idealnie się do tego nadaje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi