Wariatka w oknie? [RECENZJA filmu “Kobieta w oknie”]

“Pijana, zamknięta, lekomanka, kociara” – tak opisuje ją sąsiad. Anna Fox jest byłą psycholożką dziecięcą, która cierpi na agorafobię. Żyje zamknięta w czterech ścianach.  Bierze antydepresanty, zapija leki winem, a jej jedynym towarzyszem jest kot Piąsia. Kobieta, podglądając sąsiadów, robi za “osiedlowy monitoring” Nowego Jorku. Wszystko zmienia się, gdy do kamienicy naprzeciwko wprowadzają się Russelowie… 

Kobieta w oknie jest dość ciekawą propozycją w naszej pandemicznej rzeczywistości. Opisuje losy tej, która za sprawą choroby nie może opuścić swojego domu. Nie jest to jednak opowieść o samotniczce, która walczy z własnymi problemami. To thriller z morderstwem w tle. Zdaje się, że twórcy filmu chcieli wprowadzić widza w takie samo rozdwojenie jaźni, jakie prezentuje sama główna bohaterkaPostawić odbiorcę przed pytaniem, czy ktoś rzeczywiście zginął, czy to były jedynie omamy. Ale – czy im się to udało? 

Intencje mieli słuszne, a pomysł ciekawy, jednak samo wykonanie wyszło dość mało profesjonalnie. Za scenariusz odpowiada Tracy Letts, a za reżyserię Joe Wright. Plusem produkcji jest na pewno doskonale przemyślana scenografia i zachowana kolorystyka kadrów. 

Kolor nie gra roli 

 W domu Anny Fox (Amy Adams), czyli w jedynym miejscu akcji filmu, w oczy rzucają się dominujące tam kolory podstawowe: niebieski, żółty i czerwony. W różnych ujęciach mieszają się one ze sobą niczym stany świadomości bohaterki, tworząc pozostałe barwy, jak pomarańcz czy zieleń. Kostiumy aktorów zawsze wpasowują się w kolorystykę kadrów, a na ścianie w jednym z pokojów możemy nawet dostrzec obraz z zaprezentowaną na nim paletą barw. 

Ujęcia kamery również są dość ciekawe. Moją szczególną sympatię zyskały te, które kilkakrotnie prezentują śpiącą Annę na tle włączonego telewizora. Jednak kadry, które teoretycznie powinny być poważne – jak sceny morderstw – są wręcz prześmiewcze. Najpierw powagi sytuacji odbierają sztucznie dodane w postprodukcji krwawe rozbryzgi na ekranie, potem pojawia się poślizg na krwi niczym na skórce od banana, aż wreszcie ujęcia końcowe całkiem przypominają te komiczne. Żywcem wyjęte z kreskówek. Jedyne, co w tym filmie umarło na poważnie, to poczucie humoru.

O ironio… 

Myślę, że ironii w tej produkcji jest za dużo. Począwszy od prześmiewczych morderstw, których irracjonalność wybrzmiewa dzięki muzyce, poprzez fabułę, w której to nie kto inny, a psycholog zmaga się z chorobą psychiczną, aż po samo nazwisko Anny Fox, która jest bohaterką ostatniej produkcji wytwórni 20th Century Fox. 

Pierwotnie premiera filmu Kobieta w oknie miała odbyć się już w październiku 2019 r., ale trzy miesiące wcześniej została opóźniona z powodu wykupienia 20th Century Fox przez Walt Disney CompanyWytwórnia poddała film reedycji, przeprowadziła pokazy testowe, wprowadziła poprawki i ustaliła nową datę premiery na maj 2020 r. Przez pandemię Covid-19 prawo do dystrybucji filmu przejął NetflixProdukcja ukazała się 14 maja tego roku na tejże platformie. 

Wariatka w oknie?  

Kobieta w oknie to film oparty na książce o tym samym tytule autorstwa A. J. FinnNa mnie ekranizacja nie zrobiła dobrego wrażenia. Sam pomysł ograniczenia naszej percepcji do jednego domu uważam za ciekawy, ale po takiej produkcji oczekiwałabym jednak czegoś więcej niż tandetnych scen morderstwa, zwłaszcza że wzięli w niej udział tacy aktorzy, jak Gary Oldman czy Julianne Moore. 

Przebijające się przez cały film sceny ze spadającymi płatkami śniegu dają nam w pewnym momencie do zrozumienia, co tak naprawdę stoi za agorafobią głównej bohaterki, co doprowadziło do jej upadku i degradacji. Portret początkującego seryjnego mordercy też wydaje się dość ciekawy – To wrodzone czy nabyte? (Talent czy umiejętność?) – zadaje pytanie. Sceny końcowe pozostawiają jednak wiele do życzenia. Dlaczego policjant miałby usuwać dowody rzeczowe? I gdzie wątpliwości co do całej sprawy? 

Po symbolicznej śmierci następuje odrodzenie. Mija znaczące 9 miesięcy i… Przekonajcie się sami.

Autor: Karolina Sobczyńska

Zdjęcie: flickr (https://www.cerillion.com/Products/SaaS/Cerillion-Skyline)

Karolina Sobczyńska

Czym byłoby życie bez sztuki... Lubię patrzeć na świat i dużo rozmyślać. Często odpływam myślami gdzieś daleko. Co robię w wolnych chwilach? Uprawiam sztukę. Maluję farbą, tworząc obrazy. Maluję dźwiękiem, tworząc muzykę. Ale przede wszystkim - maluję słowem. Dajcie znać, czy podoba wam się to, co widzicie.

One thought on “Wariatka w oknie? [RECENZJA filmu “Kobieta w oknie”]

  • 1 czerwca, 2021 o 10:11 am
    Permalink

    “Pijana, zamknięta, lekomanka, kociara”
    Jakbyś opisywała samą siebie <3
    Cudowny artykuł, poleciłem wszystkim koleżankom z kościoła.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi