Wojciech Kurtyka o egoizmie w górach

Góry…takie dostojne i nieosiągalne. Kuszą swoją potęgą, wabią, przyciągają niedostępnością. Każdy, kto widział je na żywo, przekonywał się, że one są czymś więcej niż to, co definiuje Wikipedia. W wędrowcach budzą zachwyt, często również pragnienie pokonania tej gigantyczności, zmierzenia się z losem, a czasami nawet ze śmiercią.

Tak w istocie rzeczy można scharakteryzować himalaizm. Pionier stylu alpejskiego, jeden z najbardziej znanych polskich taterników Wojciech Kurtyka mówi, że odkrywanie przestrzeni górskiej oznacza tak naprawdę eksplorację siebie samego. Poczucie więzi z górami może ewoluować do potężnego doświadczenia jedności; w jego wypadku wniosło ono w życie absolutnie nową, budującą jakość.

Jednak obecnie w ambitnym himalaizmie zaczyna się szukać wyzwań sportowych, rywalizacji i walki. Rezygnacja ze sztucznych ułatwień tworzy czystą relację – jest uczciwa, uczy samodzielności. Zespół wspinaczy pozostaje sam na sam w kontakcie z żywiołem górskim. Jednak zamiast tego, na kilka dni przed rozpoczęciem wspinaczki tworzy się łatwą drogę z użyciem „himalajskich parków linowych” stworzonych przez innych ludzi. Kurtyka w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” porównuje himalaizm uprawiany w wielkiej zdobywczej wyprawie z himalaizmem realizowanym w małym, samodzielnym zespole do seksu w burdelu i seksu w intymnej, osobistej więzi.

Czasami taka rywalizacja niszczy ludzi. Człowiek zaślepiony pragnieniem zwycięstwa przestaje widzieć i słyszeć swoich partnerów, co może okazać się fatalne. Polski taternik wspomina, że „w małym zespole, sam na sam z górą, skazani jesteśmy na lojalność. Nawet gdyby dwóch skurwieli spotkało się w ścianie, to jednak, skazani na siebie, pewnie wykrzesaliby z siebie ludzkie odruchy”. Wspinanie w czystej relacji z górami, w stylu alpejskim, oznacza nie tylko wyższą sportową jakość, lecz stanowi także o głębszych więziach partnerskich. Niestety ten wewnętrzny egoizm często prowadzi do śmierci członków grupy, a przede wszystkim skazuje na porażkę – fatalną porażkę.


Autor: Zosia Poplavska

Zdjęcie: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *