Zwyczajnie niezwyczajna. „Naomi Osaka” – recenzja dokumentu

Naomi Osaka wie, że za sukces płaci się hektolitrami potu. Gra w tenisa, odkąd skończyła 3 lata i w zasadzie nie wie, kim jest bez rakiety w dłoni. Jako 23-latka odniosła czterokrotne zwycięstwo z turnieju Grand Slam. Jest o niej głośno, a będzie jeszcze głośniej. Wystarczy włączyć Netflixa.

Zazwyczaj nie oglądam dokumentów o sportowcach. Mam je za tendencyjne laurki na cześć ludzi, którzy za bieganie po boisku czy machanie rakietą dostają niebotyczne pieniądze. Ale nieocenianie ludzi po pozorach to cel, do którego dążę – z lepszymi bądź gorszymi skutkami.

W wakacje postanowiłam też wychodzić ze strefy komfortu i to na różne sposoby. Tak podczas netflixowych poszukiwań trafiłam na Naomi Osakę. Nazwisko jak nazwisko – jako, że nie śledzę Igrzysk Olimpijskich w Tokio, bynajmniej nic mi nie mówiło. A potem przekonały mnie te szczere, bezpretensjonalne oczy wyglądające zza czapki z daszkiem…

Everyday heroine

Naomi Osaka to serial dokumentalny stworzony przez Davida Brady’ego. Reżyser w trzech około 40-minutowych odcinkach przybliża codzienność ligowej zawodniczki tenisa z japońsko-haitańskimi korzeniami. Pomimo skupienia na wydarzeniach takich jak Grand Slam czy przygotowania do igrzysk, dokument ma bardzo intymny charakter. Widzowie poznają nie tylko realia, w jakich żyje tenisistka. Materiał przepleciony jest kręconymi przez Naomi wideopamiętnikami. Dzięki nim mamy szansę zobaczyć ją jako osobę z własną wrażliwością, przemyśleniami i poglądami. Bez wątpienia przełamuje to posągowy obraz bohaterki kortu, która poprzez wielkie wyrzeczenia dąży do perfekcji.

Przyznaję się bez bicia: gdybyście jeszcze nie zauważyli, jestem osobą skrajnie niezainteresowaną sportem. Ale nawet ja nie jestem w stanie patrzeć obojętnie na zmagania Osaki na korcie. Mało tego, w dokumencie przewijają się co bardziej newralgiczne momenty rozgrywanych przez nią meczy. Nie sądziłam, że odbijanie piłki za siatkę jest w stanie wzbudzić we mnie tyle emocji.

Najbardziej zapadł mi w pamięć Grand Slam rozgrywaną między Osaką a 15-letnią Coco Gauff. Amerykanka bardzo przeżyła przegraną z Naomi. Z kortu zeszła we łzach, jednak japońska zawodniczka nie pozwoliła jej na rozpacz. Osaka nie tylko pocieszyła rywalkę, ale również udzieliła z nią wspólnego wywiadu. Ponadto, będąc jeszcze na korcie, zwróciła się do rodziców Coco, aby pogratulować im niesamowitej córki. Wśród sportowców rzadko spotyka się taką empatię i sympatię wobec konkurenta. Po tym odcinku wiedziałam, że będę oglądała dalej – niekoniecznie dla tenisa per se, jednak na pewno dla Naomi Osaki.

Własnym głosem

Osaka nie ma medialnej osobowości. To wrażliwa dwudziestoparolatka rzucona rekinom na pożarcie. Na jej barkach spoczywa wielka odpowiedzialność, nie tylko za sukcesy w sporcie. Jako pół-japonka, pół-haitanka reprezentuje znaczną mniejszość. Trzyma się z boku i nie naraża na kontrowersje. Bywa zachowawcza tego stopnia, że z trudem przychodzi jej wyrażanie własnego zdania.

W trzecim odcinku wybrzmiewa sprawa zabójstwa George’a Floyda i protestów w Stanach Zjednoczonych. Mamy okazję zobaczyć reakcję środowiska sportowego. Drużyny uczczą pamięć ofiar minutą ciszy i innymi wyrazami szacunku. Takie decyzje łatwiej podjąć w zespole, tymczasem – jak podkreśla Osaka – tenis to samotny sport. Tym bardziej imponuje fakt, że jako jedyna wśród graczy decyduje się na otwarty gest solidarności. To godny docenienia akt odwagi, znając jej historię i trudności w wyrażaniu siebie. Bohaterka stopniowo przeistacza się z zaprogramowanej sportsmenki w autonomiczną jednostkę.

To tylko jeden z powodów, dla których żywię mnóstwo szacunku dla Osaki. Twórcy dokumentu ukazali ją jako osobę autentyczną i bezpretensjonalną, która musiała dorosnąć zbyt szybko. Dojrzewanie na oczach świata nie jest łatwe, szczególnie gdy w tak młodym wieku zostaje się wyniesionym na piedestał. Naomi ewidentnie peszy rola wzoru do naśladowania, chociaż robi wiele, aby sprostać oczekiwaniom. Kiedy przechodzi sportowy kryzys, szuka innych dróg spełnienia, odkrywając nowe talenty i zainteresowania. To godna podziwu postawa i prawdziwy przykład nie tylko dla młodych sportowców.

W poszukiwaniu tożsamości

Innym ważnym tematem dokumentu jest podróż Naomi w głąb siebie. Tenisistka odkrywa siebie nie tylko jako zawodniczkę, ale również jako osobę. Wielokrotnie zadaje sobie pytania, kim jest i co znaczy dla niej własne pochodzenie. Czy bycie czarną Azjatką to stygma wobec której koniecznie musi się w jakiś sposób ustosunkować? Podczas oglądania nachodziły mnie własne wątpliwości. Niejednokrotnie oburzałam się i pytałam retorycznie: Co to za świat, w którym każda inność musi wiązać się z traumą?

Podziwiam ludzi próbujących wyjść poza tożsamość rasowo-kulturową, dających się poznać jako oni sami. Jestem ciekawa dalszych losów Naomi Osaki. Może przyjdzie dzień, w którym z własnej woli włączę kanał sportowy i zacznę kibicować nie tenisistce, ale młodej kobiecie, którą szanuję?


Autor: Kaja Folga

Zdjęcie: YouTube

Kaja Folga

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Czarownica od strony matki. Tropicielka magii na co dzień i grzesznych przyjemności popkultury. Wielbicielka literatury pięknej, szczególnie japońskiej i rosyjskiej. Dla "Nowego" pisze o smaczkach z rzeczywistości, z dystansem, przymrużeniem oka i kotem na kolanach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *