Ekobójstwo – czas zmienić reguły gry

Grupa prawniczek i prawników z całego świata stworzyła definicję „ekobójstwa”. Ich następnym celem jest ustanowienie go jednym z przestępstw ściganych przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Byłaby to pierwsza zbrodnia międzynarodowa nieskierowana bezpośrednio przeciwko człowiekowi.

Choć sam termin ekobójstwa powstał jeszcze w latach 70., to prace nad jego wprowadzeniem do prawa międzynarodowego nabrała rozpędu stosunkowo niedawno. Stało się tak ze względu na pogłębiający się kryzys klimatyczny i zwiększającą się świadomość społeczną. Obserwując niepokojące zmiany grupa 12 osób eksperckich w dziedzinach prawa, w tym praw człowieka oraz ekologii, opracowała definicję przestępstwa, która obejmuje „bezprawne lub bezmyślne czyny popełnione ze świadomością, że istnieje znaczne prawdopodobieństwo poważnej oraz rozległej lub długotrwałej szkody dla środowiska naturalnego”. Ponadto, aby uniknąć błędnej interpretacji, dokładnie opisane zostały znaczenia słów: bezmyślne, znaczne, rozległe, długotrwałe oraz środowisko.

Powodów do wprowadzenia tego prawa nie trzeba szukać daleko. Na początku lipca doszło do pożaru oceanu w Zatoce Meksykańskiej w pobliżu platformy wiertniczej przedsiębiorstwa Pemex. Incydent ponownie zwrócił uwagę opinii publicznej na ryzyko związane z dalszym wydobyciem z dna oceanu, przypominając tragedię z 2010 roku. W eksplozji na platformie Deepwater Horizon zginęło wtedy 11 osób, a do oceanu przedostało się 507 mln litrów ropy naftowej. Jednak nieodpowiedzialne działania człowieka mogą też prowadzić do takich sytuacji jak obecne powodzie, które niosą ze sobą ogromne zniszczenia i śmierć setek osób. Podobnie sytuacja wyglądała w Kanadzie, gdzie rekordowe temperatury, sięgające 49,6 stopni Celsjusza, doprowadziły do śmierci setek osób, gwałtownych pożarów i masowego wymierania fauny na wybrzeżu.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by CNN Climate (@cnnclimate)

Dwie strony medalu

Jak zwykle, plan tak dużej zmiany spotyka się także z krytyką. Według niektórych choć sama idea wprowadzenia międzynarodowych regulacji chroniących dobro planety jest dobra, to wybrana droga pozostawia wiele do życzenia. Głównym zarzutem jest czas potrzebny na wprowadzenie zmian do prawa międzynarodowego. Cała procedura najprawdopodobniej zajmie kilka lat, nie dając jednocześnie gwarancji powodzenia. Jednak nawet w przypadku uznania nowego przestępstwa, Międzynarodowy Trybunał Karny jest instytucją działającą powoli – rozpatrywanie potencjalnych spraw zajęłoby lata, których w obecnej sytuacji nie mamy. Dodatkowo krytycy zwracają uwagę na fakt, że nie wszystkie kraje podpisały i ratyfikowały Statut Rzymski, na podstawie którego Trybunał funkcjonuje. Wśród nich są m.in. Chiny, Rosja czy Stany Zjednoczone.

Mimo to uznanie ekobójstwa za przestępstwo mogłoby przynieść wiele dobrego. Po pierwsze, zarabianie na niszczeniu środowiska stałoby się bardzo ryzykowne, a co za tym idzie – mało opłacalne. Dotychczasowe koszty pozwów i ewentualnych kar finansowych duże firmy były w stanie wpisać do budżetu. Jednak w przypadku uznania ekobójstwa, osoby zarządzające byłyby ścigane i sądzone jak zbrodniarze wojenni, a w przypadku przegranej kończyłyby w więzieniu. Takie ryzyko nie tylko wpłynęłoby na decyzje podejmowane przez zarząd, ale też przez osoby inwestujące w działania danej firmy. Nawet biorąc po uwagę czas jaki będzie potrzebny do wprowadzenia zmian na poziomie międzynarodowym, sam projekt może stać się inspiracją do prac nad prawem lokalnym. Państwa mogą przyjmować analogiczne przepisy u siebie, nawet poszerzając istniejącą już definicję. Ponadto tak duża zmiana w prawie międzynarodowym stałaby się okazją do przeprowadzenia akcji edukacyjnych na szeroką skalę.

I co dalej?

Pierwszym krokiem do wprowadzenia ekobójstwa do prawa międzynarodowego jest zaproponowanie poprawki przez jedno lub grupę państw ratyfikujących Statut Rzymski, którego poprawka miałaby dotyczyć. Obecnie jest ich 123. Następnie zaproponowana zmiana zostanie poddana głosowaniu – aby została ona wprowadzona musi zdobyć ⅔ oddanych głosów. Istotną kwestią jest system, który zakłada, że jednemu państwu przypada jeden głos. Oznacza to, że małe wyspiarskie państwa (które są szczególnie narażone przez zmiany klimatu) mają równe znaczenie co mocarstwa. Po osiągnięciu wystarczającej liczby głosów, zapis zostanie omówiony, a następnie wprowadzony do Statutu, tworząc nowe przestępstwo. Końcowym etapem jest ratyfikacja zaktualizowanego prawa przez państwa członkowskie, które po wyrażeniu zgody na nowe zasady, będą miały rok na wprowadzenie ich na terenie swojego kraju.

Wraz z kolejnymi państwami ratyfikującymi nowe prawo obszar, w którym praktyki niebezpieczne dla środowiska są akceptowane, będzie się kurczył. Zmiany jednak zaczną się już wraz z wysunięciem propozycji. Obecnie tam, gdzie są duże zyski, kwestie etyczne schodzą na dalszy plan. Obserwujemy to przy masowej wycince lasów deszczowych, wydobywaniu z dna oceanów czy zanieczyszczaniu środowiska i powietrza. Sam fakt próby kryminalizacji działań szkodliwych dla ekosystemu na najwyższym poziomie zmusi przedsiębiorców do ostrożniejszego planowania dalszych działań firm. Zmiana prawa nie jest lekiem na całe zło, ale może być ważnym krokiem do wymuszenia realnych działań ze strony rządów i korporacji.


Autorka: Izabela Korona

Zdjęcie: Instagram

Izabela Korona

Kiedyś uwielbiałam czytać horrory, marząc o karierze pisarki. Później dowiedziałam się, że demony istnieją i zapragnęłam je poskramiać na psychologii. Po roku zrezygnowałam, żeby wrócić do porzuconego marzenia pisania o rzeczach strasznych - poszłam na dziennikarstwo opisywać rzeczywistość. Za dnia czytam o ekologii, nierównościach społecznych i ukochanej psychologii. Nocami unikam deadlinów patrząc w gwiazdy i poszukując tej jedynej piosenki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi