Klimatarianizm – dieta na ratunek planecie

Istnieje wiele powodów, dla których decydujemy się na daną dietę. Wybieramy mniej kaloryczne produkty, aby zgubić zbędne kilogramy, przechodzimy na weganizm, sprzeciwiając się cierpieniu zwierząt, a wysokobiałkowe posiłki mają nam pomóc błyskawicznie zbudować upragnione mięśnie. Jednak klimatarianizm idzie jeszcze o krok dalej, pokazując, jak jeść, by nie szkodzić klimatowi.

Codzienne decyzje żywieniowe niewątpliwie wpływają na nasze zdrowie. Popularne trendy bycia fit sprawiają, że coraz bardziej zwracamy uwagę na to, co dostarczamy organizmowi. Jednak „idealna” dieta to nie taka, która tylko pozytywnie wpływa na naszą kondycję. W świecie, gdzie świadomość społeczeństwa stale wzrasta, a zrównoważony rozwój zyskuje większą popularność, wybierane przez konsumenta jedzenie powinno być również dobre dla naszej planety.

Już sama nazwa klimatarianizm wskazuje na powiązania z klimatem. Dieta ta polega na spożywaniu produktów, które pozostawiają jak najmniejszy ślad węglowy. Produkcja żywności odpowiada za znaczną część całkowitej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. W zależności od rodzaju jedzenia generowane zanieczyszczenia w różnym stopniu obciążają środowisko. Masowa produkcja oraz wzrastający konsumpcjonizm znacznie wpływają na pogarszającą się sytuację klimatyczną. Jednak zwolennicy klimatarianizmu przychodzą na ratunek planecie i nawołują społeczeństwo do walki z negatywnymi zmianami od kuchni.

Idea eko-gotowania już wcześniej przejawiała się w różnych trendach żywnościowych. Dieta wegetariańska, wegańska czy kulinarne zero waste od dłuższego czasu znajdują coraz więcej zwolenników. Rezygnacja z mięsa niewątpliwie może pozytywnie wpłynąć na środowisko. Hodowla zwierząt jest jednym z najbardziej szkodliwych czynników dla naszej planety, szczególnie w przypadku wołowiny oraz baraniny. Dlatego też na rynku pojawia się coraz więcej roślinnych zamienników mięsa. Jednak wegetarianizm czy weganizm, w przeciwieństwie do klimatarianizmu, skupiają się głównie na wyeliminowaniu danego rodzaju produktów, nie precyzując ich sposobu produkcji.

Podstawowym celem klimatarianizmu jest odwrócenie skutków zmian klimatycznych. Jednocześnie dieta ta nie wymaga całkowitej rezygnacji z mięsa czy produktów pochodzenia zwierzęcego. Zamiast tego mówi o ograniczaniu wyrobów pochodzących z przemysłowych hodowli. Jakiekolwiek wykluczenia z jadłospisu są związane z jakością produktu, a nie jego rodzajem. Liczy się ślad węglowy, który pozostawia dana potrawa. Klimatarianie wybierają więc żywność, która jest jak najmniej przetworzona. Kupowanie lokalnie oraz sezonowo pozytywnie wpływa na gospodarkę danego regionu oraz skraca drogę naszego jedzenia z pola na talerz, przez co zmniejsza się również emisja gazów cieplarnianych.

Klimatarianizm podkreśla także istotę przygotowywania posiłków samemu w domu, aby mieć całkowitą kontrolę nad tym, co dodajemy do naszych dań. Domowe potrawy nie zawierają konserwantów, barwników czy wzmacniaczy smaku, dzięki czemu we własnym zakresie możemy przygotować pyszne i zdrowe potrawy. Jednocześnie promowana jest idea zero waste, mówiąca o gotowaniu pozostawiającym jak najmniejszą ilość odpadów.

Zwolennicy tej diety nie pozostają również obojętni wobec problemu produktów pochodzących z monokulturowych plantacji. Uprawa kawy, herbaty, bananów, mango często wiąże się z nieetycznymi działaniami, jak wycinka lasów deszczowych, wyzyskiwanie pracowników, spadek jakości gleb czy duża emisja gazów cieplarnianych. Dlatego tego typu produkty są redukowane z codziennego jadłospisu klimatarian.

Klimatarianizm nie określa więc sztywnych norm, co można jeść, a co jest surowo zabronione.  Zgodnie z głównym założeniem dieta ta ma dbać o środowisko zarówno w skali mikro, jak i makro. Jednak wybór „odpowiednich” produktów nie zawsze jest taki oczywisty. Jako konsumenci mamy łatwy dostęp wyłącznie do ogólnych informacji na temat rzeczywistego śladu węglowego poszczególnych wyrobów. Tylko nieliczni producenci żywności otwarcie podają szczegółowe dane, które wskazują odpowiedni kierunek dalszych działań. Należy jednak pamiętać, że to nie rodzaj wybranego produktu jest tu najważniejszym elementem, tylko sposób, w jaki jego produkcja wpłynie na naszą planetę.


Autor: Oliwia Józefowiak

Zdjęcie: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *