Pocztówka z pustyni Bałtyk

Każdego roku Bałtyk przyciąga tłumy turystów. Na plaży poszukuje się pięknych muszelek i bursztynów, a poza nią najlepszej przybrzeżnej budki z goframi i knajpki ze świeżą rybą. Poza rekreacją morze zapewnia też miejsca pracy lokalnej ludności, a zwierzęta znajdują w nim swój dom – niestety nie tak bezpieczny, jakby tego sobie życzyły. Środowisko wodne Bałtyku zamiera, a przyczyną tego procesu w dużej mierze jesteśmy my. Jak przemieniamy morze w pustynię?

Bałtyk jest najmłodszym morzem na świecie, powstałym z wód topniejącego lodowca. Jest morzem śródlądowym – dostęp do Morza Północnego ma wyłącznie przez cieśniny duńskie, przez co głównie zasilane jest przez spływające do niego rzeki. Przez małą wymianę wód wszystko, co do nich trafia, pozostaje tam na długi czas. To sprawia, że działalność ludzi wyjątkowo mocno odbija się na tym ekosystemie. Morze, które jeszcze 200 lat temu było bardzo czyste, obecnie jest najbardziej zanieczyszczone na świecie.

Widma z głębin

Bałtyk to klasyka polskich wakacji – spośród osób pozostających w lecie w kraju, to właśnie morze jest ulubionym kierunkiem wyjazdów. Zimą również udaje mu się przyciągać turystów, którym nie straszne są podmuchy chłodnej bryzy. Za możliwość wypoczynku odwdzięczają się oni w nietypowy sposób. Ponad połowa śmieci zanieczyszczających bałtyckie plaże to tworzywa sztuczne, m.in. plastikowe opakowania i woreczki, a także porzucone zabawki, za które odpowiedzialni są właśnie turyści. 

Wody morza również są zaśmiecane przez nieodpowiedzialność ludzi, a dokładniej przez niewłaściwe praktyki rybackie. Dużym problemem są gubione sieci, barwione w taki sposób, by były jak najmniej widoczne w wodzie. Pozostawione w morzu wciąż utrzymują nawet do 20% swoich zdolności łowieckich. Co roku rybacy gubią ich od 5 000 do 10 000, do czego doliczyć należy też sieci widma, czyli te znajdujące się przy około 3 000 wraków spoczywających na dnie.

Poza widmowymi sieciami na dnie spoczywają także widma przeszłości, a dokładniej pozostałości po II wojnie światowej. Problemem są nie tylko wraki, które uwalniają do wód morza paliwa i substancje ropopochodne, ale też broń chemiczna, w tym iperyt siarkowy (gaz musztardowy). Zatopione beczki i amunicja ulegają z czasem korozji i uwalniają niebezpieczne substancje do wody, tworząc zagrożenie dla środowiska. Od czasów wojny już kilkakrotnie doszło do poparzeń rybaków oraz turystów na plaży.

Woda malowana zieloną farbą

Jednak nie tylko działania prowadzone bezpośrednio w okolicach morza prowadzą do degradacji jego środowiska. Morze Bałtyckie jest morzem śródlądowym zasilanym w dużej mierze spływającymi do niego rzekami. Wraz ze zwiększającym się zagospodarowaniem wybrzeża, do Bałtyku trafia coraz więcej zanieczyszczeń komunalnych i przemysłowych. Pośród ścieków przemysłowych 50% pochodzi z rolnictwa. Zawierają one biogeny takie jak fosfor z nawozów i azot z odchodów zwierzęcych.

Zanieczyszczenie wody tymi substancjami prowadzi do zjawiska eutrofizacji, czyli przeżyźnienia środowiska wodnego. W skutek nadmiaru biogenów dochodzi m.in. do zakwitu sinic. Nadmierna ilość obumierających glonów i sinic opada na dno, gdzie rozkłada się pochłaniając duże ilości tlenu, a wskutek mętnienia wody, hamowany jest proces fotosyntezy. To zjawisko prowadzi do powstawania pustyń tlenowych, w których całkowicie zamiera życie. Obecnie powierzchnia martwych stref wynosi ok. 17% Bałtyku.

Przez ograniczoną wymianę wód z Morzem Północnym oczyszczanie Bałtyku zachodzi bardzo powoli, a proces eutrofizacji postępuje. Specyfika morza śródlądowego sprawia też, że jego woda staje się coraz cieplejsza i mniej słona w porównaniu do wód innych mórz. Taka sytuacja, połączona z powiększaniem się pustyń tlenowych, sprawia, że Bałtyk staje się coraz mniej przyjaznym miejscem do życia dla stworzeń morskich przystosowanych do zimnych i słonych akwenów.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by WWF Polska (@wwfpolska)

Ile ryb żyje na pustyni

Postępujące zanieczyszczenie i spadek zasolenia wody odbija się na życiu stworzeń morskich, ale równie dużym problemem jest przełowienie. Większość stad ryb Morza Bałtyckiego poddawane jest nadmiernej eksploatacji, doprowadzając do ich przetrzebienia. Przykładem jest dorsz, którego liczebność drastycznie spadła. W trudnych warunkach i bez dostępu do odpowiedniej ilości pożywienia doszło do karłowacenia osobników tego gatunku, które często wyławiane są z pustymi żołądkami. Czasami dochodzi też do kanibalizmu.

W Morzu Bałtyckim nie tylko ryb jest coraz mniej. Zagrożone są też żółwie, ptaki wodne oraz foki i morświny, których liczebność drastycznie spada. Populacja fok jeszcze 100 lat temu liczyła 100 tysięcy osobników, dziś jest to zaledwie 30 tysięcy. Morświn jest w jeszcze gorszej sytuacji – obecnie w Bałtyku pływa zaledwie 500 przedstawicieli tego gatunku, który stoi zresztą na skraju wymarcia. Zagrożeniem dla nich są m.in. sieci, w które się zaplątują i nie są w stanie wypłynąć na powierzchnię po tlen.

Morze Bałtyckie jest nie tylko bardzo ważnym miejscem wypoczynkowym, ale przede wszystkim jest to ekosystem istotny dla całej Europy. Obecnie niestety obserwujemy jego śmierć. Morze, które jeszcze na początku XIX wieku było bardzo czystym akwenem tętniącym życiem, obecnie zostało doprowadzone do degradacji. To problem większy niż brak smażonych ryb na wybrzeżu czy zakaz kąpieli przez sinice. Grozi nam utrata wielu gatunków i bogatego, wciąż całkowicie niezbadanego środowiska naturalnego. To, co możemy robić, to nie tylko pilnowanie siebie i ludzi dookoła będąc na plaży, ale też podpisywanie petycji oraz wspieranie organizacji takich jak WWF, które wywierają wpływ na polityków.


Autor: Izabela Korona

Zdjęcie: Izabela Korona

Izabela Korona

Kiedyś uwielbiałam czytać horrory, marząc o karierze pisarki. Później dowiedziałam się, że demony istnieją i zapragnęłam je poskramiać na psychologii. Po roku zrezygnowałam, żeby wrócić do porzuconego marzenia pisania o rzeczach strasznych - poszłam na dziennikarstwo opisywać rzeczywistość. Za dnia czytam o ekologii, nierównościach społecznych i ukochanej psychologii. Nocami unikam deadlinów patrząc w gwiazdy i poszukując tej jedynej piosenki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *