„You better call Becky with the good hair” – parę słów o szkolnych ślicznotkach na filmowym ekranie

Mało kto wie, kim dokładnie jest „Becky”, ale każdy się z nią spotkał choć raz w nastoletnim życiu. To ta niezbyt inteligentna piękność, której atuty fizyczne łagodzą ostrze noża społecznej krytyki. Co dokładnie kryje się za tym obcobrzmiącym określeniem i jaka jest jego historia?

Beyonce została zdradzona przez męża. Swoją frustrację i rozpacz przekazała na płycie „Lemonade”, na której śpiewa „Zadzwoń lepiej do Becky z niezłą fryzurą”. Tym fragmentem dała początek licznym spekulacjom. Kim jest Becky? O co chodzi z jej włosami? Z czasem zaczęto tak określać charakterystyczne żeńskie postacie w filmach i nie tylko. Termin od niedawna figuruje w popkulturowych słownikach.

Geneza

Za narodziny tego określenia uznaje się powieść Daphne Du Maurier z 1938 roku pt. „Rebeka”. Nieznana z imienia, zakompleksiona dziewczyna poślubia Maxima de Wintera, w którego pamięci wciąż żyje zmarła małżonka – Rebeka. On i gospodyni dworu wykorzystują każdą okazję, by wytknąć nieśmiałej nowicjuszce, jak perfekcyjna była jej poprzedniczka. Nowa pani de Winter powoli zaczyna rozumieć, że mąż musi wciąż kochać Rebekę, a nie ją. Tak kiełkuje stereotyp Becky – kobiety idealnej, która na zawsze pozostanie w męskich głowach. Fizyczne atuty, a co za tym idzie, powodzenie wśród mężczyzn, pozwalają jej na osiąganie własnych celów oraz utrzymywanie się na szczycie społecznej drabiny.

Charakterystyka

Becky jest uosobieniem patriarchalnego piękna. Blond włosy, niebieskie oczy, biała karnacja – dzięki tym cechom podświadomie wiemy, o kim śpiewa Beyonce. Nawet jeśli nie oznacza ona jednej, konkretnej kobiety. Karen Smith (Amanda Seyfried) z „Wrednych dziewczyn” to przykład nastoletniej wersji Becky. Jest ładna, niezbyt inteligentna, bez namysłu naśladuje różowy dress code swojej grupy. Nie ma wobec nikogo złych zamiarów, dzięki urodzie jest w stanie przeżyć w szkolnej dżungli. Wszelkie manipulacje ze strony bardziej przebiegłych znajomych pozostają poza jej granicami pojmowania świata. Bawi widownię swoją błogą nieświadomością. Jej niefrasobliwe wypowiedzi na stałe wpisały się w popkulturę. Między innymi, pytanie zadane nowej dziewczynie Cady (Lindsay Lohan), która trafiła do Illinois po powrocie z afrykańskiego buszu.

„Więc jeżeli jesteś z Afryki… Dlaczego jesteś biała?”.

„On Wednesdays we wear pink”

Inteligentniejszą, bardziej „drapieżną”, wersję Becky reprezentuje przyjaciółka Karen, królowa „plastików” z tego samego filmu – Regina George. „Jest nienawidzona i podziwiana, wszyscy się jej boją i chcą nią być. A ona, licealna tyranka rządzi twardą ręką” – pisze w swoim artykule Vogue Polska. Bohaterkę „Wrednych dziewczyn” wyróżnia świadomość własnej wyższości nad innymi, którą ukrywa pod płaszczykiem miłej nastolatki. Dzięki temu wszelkie okrucieństwa uchodzą jej na sucho. Długie blond włosy i zgrabna figura gwarantują pobłażanie nawet wśród szkolnej kadry nauczycielskiej.

Warunki życia królowych szkoły

Becky najczęściej pochodzi z dobrego, bogatego domu tak jak Sharpey Evans („High School Musical”) czy Cher Horowitz („Słodkie zmartwienia”), wzorowana na Emmie z powieści Jane Austen o tym samym tytule. Od małego traktowane jak małe księżniczki, którym usuwa się wszelkie przeszkody spod zgrabnych nóg. Wyrastają więc na pretensjonalne, rozpieszczone ślicznotki. Nieświadome własnego uprzywilejowania, uznają, że wszystko im się należy.

Tym, co wyróżnia Becky, jest… brak cech wyróżniających. To chodzący stereotyp „szkolnej piękności”. Popularna czirliderka, przewodnicząca samorządu, królowa korytarza otoczona wianuszkiem wiernych naśladowczyń. Nie odstaje od społeczeństwa, dzięki czemu może atakować jego bardziej oryginalnych członków. Jej zwyczajność ma także wady – sprawia, że często przypina jej się łatkę dziewczyny płytkiej, niewartej uwagi. Słownik slangu miejskiego opisuje Becky hasłem „basic bitch” jako „dziewczynę, która lubi mainstreamową muzykę, modę lub jest w inny sposób typowa, nieciekawa”.

Druga strona medalu

Filmową opozycją Becky jest „artystka”, której specyficzny wygląd oraz hobby są gloryfikowane przez popkulturę jako lepsze od tych „zwyczajnych”. Taylor Swift idealnie prezentuje tę wizję w swojej piosence „You belong with me”. Piosenkarka gra tam cichą dziewczynę, która potajemnie kocha się w swoim sąsiedzie, chodzącym ze szkolną gwiazdą (także Taylor, ale w czarnej peruce).

„Ona nosi szpilki, a ja noszę tenisówki. Ona jest kapitanką czirliderek, a ja siedzę na trybunach. (…) Byłam tu przez cały czas, więc czemu tego nie widzisz? Twoje miejsce jest przy mnie” 

Przystojny sąsiad pod koniec utworu orientuje się, że faktycznie pisana mu jest „spokojna” Taylor. Na balu, przypominającym amerykańską studniówkę, odtrąca byłą partnerkę i wybiera nieśmiałą artystkę. Obraz królowej szkoły zostaje spłaszczony do roli czarnego charakteru, który tylko ładnie wygląda, robi awantury chłopakowi i uprzykrza miłosne plany głównej bohaterki.

„I’m not like other girls”

Zahacza to też o słynną filmową kliszę – „Nie jestem taka, jak inne”. Gloryfikuje ona poszczególne cechy jednych dziewczyn, takie jak: nieśmiałość, wycofanie społeczne, niekonwencjonalny styl ubierania się, jednocześnie stygmatyzując wielbicielki mody, makijażu, imprez. Jakby stosunkowo odmienne pasje nie mogły się wzajemnie przenikać. W ten zawoalowany sposób filmy podsycają niechęć młodych dziewczyn wobec siebie. Zamiast odkrywać to, co wspólne, nastolatki podświadomie stawiają siebie na przeciwległych biegunach kobiecości i zażarcie walczą o uwagę chłopaków. Posiadanie typowo „babskich zainteresowań” od wielu lat w kinie jest wyśmiewane oraz okraszane brakiem osobowości, którą chętniej przypisuje się towarzyszącym im na ekranie mężczyznom. Przecież, kto weźmie na serio blond prawniczkę ubraną od stóp do głów na różowo niczym Elle Woods z „Legalnej Blondynki”?

Możliwa przyszłość stereotypu

Internetowe fora ochrzciły Becky „młodszą wersją Karen”, czyli równie wymagającą Becky, która wraz z upływem lat straciła urodę, a także związaną z nią władzę. Swoje oburzenie oraz dezorientację wynikającą z nowej sytuacji, Karen manifestuje poprzez agresywne, irytujące zachowania. Ośli upór w udowadnianiu innym swoich racji oraz towarzyszące temu krzyki to jej cechy charakterystyczne. Karen nie może się bowiem przyzwyczaić do upadku z tronu młodości i tego, że jednak może być zastąpiona przez młodsze pokolenie ślicznotki.

Światopogląd Becky także zwykle ogranicza się do czubka jej własnego nosa. Przyzwyczajenie do wygód i niedocenianie tych przywilejów jest często głównym czynnikiem, który powstrzymuje ją przed metamorfozą w mniej egoistyczną, dojrzalszą, kobietę. Liczne filmy zaprezentowały tę przemianę, wysyłając sygnał widzom, by powstrzymali się przed zbyt szorstkim ocenianiem jeszcze niedoświadczonych dziewczyn i dali im szansę na rozwój. Lepsze warunki życia na starcie oraz dziedziczona uroda nie są przecież winą tych bohaterek.

Dorosnąć każdy może

Torrance Shipman (Kirsten Dunst) z „Dziewczyn z Drużyny” to pewna siebie przewodnicząca szkolnej drużyny czirliderek. Z czasem zauważa, że jej podopieczne kradną repertuar od czarnoskórej ekipy, o czym nie miała pojęcia. Uznaje własną niewiedzę, przeprasza i godzi się z rywalkami.

Życiową lekcję pokory dostaje także Cher Horowitz (Alicia Silverstone). Bogata, rozpieszczona licealistka z czasem dojrzewa, zauważa swoje ułatwienia oraz problemy innych. Zaczyna organizować zbiórki charytatywne, pomaga nowej koleżance z klasy. Staje się dzięki temu mniej naiwną, bardziej empatyczną, wersją samej siebie. W długim monologu Cher uświadamia sobie różne błędne założenia, mówiąc: „Wszystko sprowadzało się do jednego nieuniknionego wniosku – byłam po prostu kompletnie nieświadoma”. Nieświadomość to tytuł „Słodkich zmartwień” w wolnym tłumaczeniu („Clueless”) oraz główny motyw produkcji.

Rozrywka z morałem

Filmy mówiące o problemach młodzieży od wielu lat, z wypiekami na twarzy, oglądają młodsi i starsi.  Często są dla nich jednym z głównych źródeł wyjaśniających szkolne życie, zanim sami zaczną brać w nim udział. Jednak pozycje te opatrywane są etykietą „głupawych komedii kina klasy B”. Czy to, że widzowie „Wrednych dziewczyn” lub „Słodkich zmartwień” nie osiągnęli pewnego poziomu dojrzałości, pozwala na traktowanie ich z pobłażaniem i po macoszemu? Filmy te, pod przykrywką komedii, w pewien sposób odwzorowują prawa obowiązujące w żeńskim świecie. Jak wiadomo, edukacja to nie tylko sucha wiedza ogólna podawana w szkolnych ławkach, ale także nauka życia w społeczeństwie. Nauka, która nie jest łatwa.

Podsumowanie

Poprzez używanie klisz takich jak Becky, rzeczywistość bycia nastolatkiem staje się oswojona i lepiej zdefiniowana. Każdy chce mieć w kulturze reprezentację, z którą mógłby się utożsamiać. Młoda widownia nie jest tego wyjątkiem. A w nowszych filmach postać ta staje się mniej jednolita oraz wzbogacona o dodatkowe cechy. Szpilki i kolor różowy nie są już atrybutem „plastiku”, a zwykłymi elementami mody, na które nie tylko Becky może sobie pozwolić.

https://www.youtube.com/watch?v=tmfG4OOh1v8

Emilia Głowacz

Pozytywna, kreatywna studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Grafiki Komputerowej. Wrażliwa na świat i ludzi, od małego zaczytana w książkach. W liceum pisała wiersze, co zaowocowało instagramowym kontem @przemyslnik_poezja. Interesuje się sztuką, muzyką, socjologią - kulturą w szerokim tego słowa znaczeniu. Lubi eksperymentować, dociekać i wychodzić z inicjatywą. "Be brave enough to be bad at something new".

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *