Świat sportu przekracza bariery

Nie da się ukryć, że kryzys dopadł już wszelkie formy egzystowania. Człowieka ogarnia beznadzieja, zrezygnowanie. Jedyne czego pragniemy, to odrobinę rozrywki, oderwania się od monotonni. Świat sportu chwilowo stoi, ale ta rzeczywistość pozwala poruszać tematy „okołosportowe” i wielu z impetem wkracza w nowe sfery. Portal PZPN-u Łączy Nas Piłka czy Kanał Sportowy w serwisie Youtube to przykłady tego, jak wycisnąć maksimum z tej trudnej sytuacji.

Świat się zatrzymał. Ta codzienność, na którą zgodnie narzekaliśmy każdego dnia, dzisiaj okazuje się czymś absolutnie wyjątkowym i niezastąpionym. Tęsknimy, bo próżno szukać nadziei na szybki powrót. Pozostajemy z jednym wyjściem – wykorzystać ten czas, który mamy, i próbować działać. Działać niekonwencjonalnie, kreatywnie. Jaki będzie skutek? Trudno powiedzieć, ale przykład założycieli Kanału Sportowego w serwisie Youtube pokazuje, że kwarantanna może być czasem na zbudowanie nowej marki i zainteresowanie sobą nie tylko tej sportowej, ale i niesportowej Polski.

Kanał nie do końca sportowy

Projekt autorstwa Michała PolaMateusza BorkaTomasza Smokowskiego Krzysztofa Stanowskiego narodził się stosunkowo niedawno. Jeszcze przed kwarantanną, w momencie, gdy zagrożenie koronawirusem było tylko perspektywą. Kontent programu polegał przede wszystkim na wymienianiu się poglądami, opowiadaniu anegdot związanych ze sportem, analizie problemów światowego sportu czy rozmowach i dywagowaniu o potencjalnej przyszłości. Do czasu.

Nastał czas kryzysu i trzeba było szukać nowych rozwiązań. Trudno jest rozmawiać o sporcie, jeżeli nie wiadomo, kiedy on znowu ruszy, kiedy jakiekolwiek rozgrywki zaczną się na nowo rozpędzać. Dawno temu, jeszcze za czasów telewizji Orange Sport, zmarły dwa lata temu Paweł Zarzeczny stworzył program o nazwie Hide Park. Nie było to nic innego jak rozmowa ze słuchaczami, którym udało połączyć się z programem. Teraz Mateusz Borek i spółka przejęli ten kontent i wspólnie stworzyli Hejt Park. Zasady gry są trochę inne, bo obok prowadzącego pojawia się gość, który przy tym staje się główną atrakcją. Program budowano powoli, z rozwagą, ale tydzień, który za nami, był prawdziwym rozrywkowym rollercoasterem.

W środę w Hejt Parku pojawił się Sebastian Fabijański, który od dłuższego czasu prowadzi korespondencyjny konflikt z raperem Quebonafide. Aktor kontynuował zaczepki w stronę Quebo, czym rozbudził apetyty widzów i poruszył największe portale plotkarskie do działania. Wszystko dlatego, że sam zainteresowany – Quebonafide, miał pojawić się w programie dwa dni później. Najważniejsze wydarzyło się jednak wcześniej, to czwartkowy program przyciągnął największą oglądalność, bowiem na fotelu obok Mateusza Borka pojawił się Marcin Najman. Ten sam, którego umiejętności w krytyczny sposób oceniał wcześniej inny z prowadzących, Stanowski. Dawno w polskim Internecie nie było tak mocnego rozrywkowo wydarzenia, jak konfrontacja Najmana ze Stanowskim, Borkiem, a nawet prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem. Słuchacze nie pozostawili na gościu suchej nitki, ale oberwało się też ekspertom, którzy zajmowali sąsiednie fotele. Piątkowy Hejt Park z udziałem Quebonafide był chyba najbardziej spokojny ze wszystkich, ale nie brakowało trudnych pytań, z którymi raper musiał sobie poradzić.

Kanał Sportowy zrobił niesamowity marketingowy skok w ciągu kilku dni. Złamanie schematu i odejście od tematyki sportowej zapewniło  nie tylko niesamowity wzrost oglądalności, ale dało też szansę znudzonym kwarantanną widzom na odrobinę rozrywki.

Reprezentacja Polski, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliśmy

Z kolei oficjalny portal Polskiego Związku Piłki Nożnej – Łączy Nas Piłka wyruszył z całkowicie nową i niespotykaną do tej pory na rynku inicjatywą. Za nami dwa odcinki dokumentu #NIEKOCHANI o przygotowaniach kadry do eliminacji Euro 2020. Kulisy zgrupowań czy meczów reprezentacji Polski były dostępne na bieżąco, ale ten pomysł jest czymś zupełnie nowym. Nagrania z szatni w przerwach spotkań, z odpraw taktycznych z trenerem, rozmowy z zawodnikami o emocjach, które towarzyszyły im na przestrzeni niespełna dwóch lat współpracy z selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem. Wreszcie wszystkie potknięcia, i mniejsze lub większe skandale, które nie miały swojej kontynuacji w mediach, są tłumaczone przez samych zainteresowanych.

Łączy Nas Piłka wychodzi z inicjatywą niesportową, ale w tym momencie potrzebną. Przede wszystkim dla kibica jest to niesamowicie ciekawe przeżycie, zobaczyć jak naprawdę funkcjonują ich idole. Nie ma miejsca na udawanie, są prawdziwe emocje, zasypianie w trakcie nocnych analiz, zmęczenie, zawiedzenie, porażki, sukcesy. Cały przekrój sukcesu reprezentacji Polski, jakim był awans do Euro 2020. Turniej został przełożony na rok 2021, ale wydaje się, że taki dokument jest dobrym przetarciem dla wszystkich. Podsumowaniem i przypomnieniem tego, co za nami i rozbudzeniem apetytu na więcej.

Ile sportu w sporcie

Potencjalnie czas zawieszenia wszelkich rozgrywek sportowych może okazać się korzystny. Na pewno jest w jakiś sposób pozytywny dla samych sportowców, bo będą mieć czas na wyleczenie drobnych urazów, odpoczynek, na który w ciągu roku nie mogą sobie pozwolić. Wielu mówi wprost, że to będzie najdłuższy urlop w ich dotychczasowym życiu. Wakacje pełne odpowiedzialności za siebie i innych, spędzone w domu, ale mimo wszystko wakacje. Dla dziennikarza czy kibica jest to też ważny czas, pełen podsumowań i rozważań na tematy nie do końca sportowe, a takie, które ten sport na co dzień otaczają. Inicjatywy Kanału Sportowego i Łączy Nas Piłka przekraczają bariery i wychodzą poza schemat, by spojrzeć na sport z innej strony i spróbować go sobie zdefiniować inaczej. To też czas dla nas samych, by dotychczasowe przyzwyczajenia i obowiązki przeanalizować i spróbować je przeorganizować. Znaleźć motywację, by zacząć coś na nowo.


Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcie: Instagram

Dawid Walczuk

Sport zawsze był czymś więcej. Nauczył mnie wszystkiego, co w życiu ważne, łamiąc wszelkie stereotypy. Sport to przede wszystkim ludzie, emocje, tysiące inspirujących historii. A ja jestem w środku i czerpię pełnymi garściami. Dziś może w innej roli niż marzyłem jako dziecko, ale staram się realizować i spełniać sportowe marzenia gdzieś z boku. Pasja wciąż ta sama, co 15 lat temu, kiedy pierwszy raz kopałem piłkę. I to się już pewnie nie zmieni...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *