Święta na brzegu

Największym złodziejem Roku Panieńskiego 2020 jest COVID. Ukradł nie tylko świąteczną atmosferę, ale i okazję do występu Maryli Rodowicz na Sylwestrowej Niemocy Przebojów. My w Brzegu odczuwamy to dogłębnie. Mówię oczywiście o tym drugim, ale magia świąt też sporo ucierpiała. 

Na niewysłowioną grudniową atmosferę składały się kiedyś pielgrzymki do galerii brzeskiej. Zanim splajtowała, funkcjonował tam CroppWchodziłeś i aż chciałeś powiedzieć „pochwalony”. Kasa wyglądała jak ołtarz, a działy jak kaplice. Męska była po prawej. Przed kurtką jak przed ikoną, paru modlących się ludzi. O co się modlili, to nie wiem. Może o błogosławieństwo ich portfeli? Albo żeby się w pasie dopiąć. Po wszystkim wychodziłeś ze sklepu odurzony iście świąteczną atmosferą. A to wszystko dzięki hasłom typu “ho, ho, ho!” na tle trzech roznegliżowanych kobiet. Podziałało to na mnie. Na mojego chłopaka również.

Mikołajki burmistrz rozświetlał choinkę. Ależ to było zjawiskowe! Podczas „Uroczystej iluminacji” tłumy obserwowały, jak włodarz jedną ręką, ba — jednym palcem, naciskał Przycisk Światła. Na ułamek sekundy mieliśmy przed oczami wizualizację stworzenia świata. Bóg oświetlił świat, a burmistrz Brzeg. Piękna chwila. Niektórzy płakali; mężczyźni po cichu, kobiety rzewniej. Dzieci skakały. Mikołajki wchodziły na scenę i śpiewały Last Christmas”.

 

Mikołajki w Mikołajki. Fot. Maciej Stępień/Radio Opole

W tym czasie wstaje z martwych brzeska mafia. Limuzyną (!) podjeżdża pod centrum kultury. Brzeżanie patrzą i nie dowierzają. Podejrzani są przebrani i zamaskowani. Na plecach mają wielkie worki, a na głowach czapki. To mafia Świętych Mikołajów. Parę lat temu skończył im się magiczny pył od Dzwoneczka i teraz już nie latają. Dobrze to robi dzieciakom, które podbiegają do czerwonych impostorów i same się proszą, żeby ich wziąć do wora.  

Ekonomik” zawsze wystawiał wielką choinkę. Wisiały na niej ogromne szklane bombki. Przechodzący mogli się w nich nawet przejrzeć. Teraz ekonomia nie ma się dobrze, więc zamiast wielkiej choinki mamy wielką dziurę. Burmistrz przekonuje, że to rarytas. 

A w tym roku lipa! Konkretnie to jodła kaukaska. Kupiliśmy w Biedronce. Tych to mamy w Brzegu cztery. Ostatnio zrobiliśmy sobie Tour de Biedronkas w poszukiwaniu maszyny do szycia. Mama powiedziała, że żeby żyć, trzeba szyć, bo w coś rzyć trzeba przyoblec. Bo Croppa przecież nie ma. Maszyny nie kupiliśmy, ale teraz wiemy, że na Długiej hummusu jest dwa razy więcej niż na Słowackiego.  

Dwa ostatnie hummusy w Biedronce na Słowackiego. Fotografia: archiwum prywatne 

Myślałem, że cała świąteczna atmosfera została nam skradziona, a tu jednego dnia mama zapytała mnie, czy chcę coś z rybnego. Rybny jest na drugim końcu miasta. Musiała tam jechać autobusemPrzypomniało mi to, że święta opierają się właśnie na po święceniach, a nie przy gotowaniach lub pasterce. Idźcie więc na święcenia, a po nich najedzcie się krokietami! 


Autor: Norbert Madura

Zdjęcie wyróżniające: Wikipedia CC

Norbert Madura

Stale upewniam się, czy moje żarty są śmieszne. I nie są. W rzadkich momentach piszę z sensem o rzeczach mi bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *