Ze studenckiej głowy się wyrwało…

Czasem przychodzą takie dni, że człowiek sam nie wie, co ma ze sobą zrobić, a aktualny okres jest tego świetnym przykładem.

Z góry przepraszam wszystkich wrażliwych i niewrażliwych na sztukę wyższą, ale chciałem to już dawno zrobić. Nie wiem dlaczego. Cały czas nie dawało mi to jednak spokoju i chodziło za mną od kilku tygodni. Może jest to po prostu kolejna głupota, która przyszła mi do głowy, ale być może dzięki temu jakaś osoba, która to teraz czyta uśmiechnie się i na chwilę zapomni o tym, co się dzieje za oknem. Zapraszam.

 

Do kraju tego, gdzie w rodzimej ekstraklasie
Piłkarzy ogarnia po głowach drapanie
I kopanie niewczasie…

Tęskno mi Panie…

Do kraju tego, gdzie w ciasnych tramwajach
Zapach potu nie ustanie
I nie myślą o obyczajach…

Tęskno mi Panie…

Do kraju tego, gdzie życie dudniło
Miasta nie znały słowa „zasypianie”
A piwo się pieniło…

Tęskno mi Panie…

Tęskno mi jeszcze za żywą dyskusją
Bez internetu bałwanie
Za jej prawdziwą wersją…

Tęskno mi Panie…

Do tych wszystkowiedzących
Bo ich dzioba kłapanie
Wnerwia nawet milczących…

Tęskno mi Panie…

Na koniec tęskno mi za szarzyzną
Za jej lekkim przypudrowaniem
Za tą prawdziwą ojczyzną…

Tęskno mi Panie…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *