AC/DC wraca na Autostradę do Piekła – Power Up

Listopadowy piątek 13 okazał się wyjątkowo łaskawym dniem: zamiast pecha, przyniósł nową płytę AC/DC. Płytę, która po pierwszym tygodniu od wydania, zadebiutowała na 1 miejscu listy Top 200 Albums Rolling Stone.

Mimo przerwy w działalności AC/DC, grono oddanych fanów od 6 lat czekało na powrót zespołu z nowym materiałem. Nie powinno więc dziwić, że znalazł się on na szczycie list sprzedażowych praktycznie od razu po ukazaniu się na półkach. Krążek Power Up sprzedał się w liczbie 124700 kopii (z czego niemalże 106 tysięcy w wersji fizycznej, co w porównaniu do pozostałych artystów uwzględnionych na liście Rolling Stone, jest wynikiem imponującym).

Ukazanie się kolejnej płyty stało jednak od pewnego czasu pod dużym znakiem zapytania. Od wydania poprzedniego albumu, Rock or Bust, zespół napotkał wiele trudności.

Seria niefortunnych zdarzeń

AC/DC musiało zmierzyć się z problemami zdrowotnymi wokalisty Briana Johnsona. Przez częściową utratę słuchu w 2016 roku muzyk musiał podjąć decyzję o zaprzestaniu koncertowania. Na scenie zastąpił go Axl Rose i przerwaną trasę Rock or Bust udało się doprowadzić do końca. Po niej na odpoczynek od działalności w zespole zdecydował się również basista zespołu, Cliff Williams.

Nieco ponad rok po ostatnim z koncertów promujących Rock or Bust, 22 października 2017 roku, zmarł George Young, współtwórca i producent płyt AC/DC. Zaledwie trzy tygodnie później zmarł kolejny z braci Young, gitarzysta Malcolm. Właśnie jemu dedykowane jest Power Up.

“It’s a tribute for him (for Malcolm, przyp. red.) like Back in Black was a tribute to Bon Scott.” – powiedział Angus Young w rozmowie z USA Today.

W międzyczasie przed sądem stanął perkusista AC/DC, Phil Rudd. Skazano go na 8 miesięcy aresztu domowego. Odpowiadał między innymi za groźby karalne i posiadanie narkotyków.

Zespołowi udało się zjednoczyć w 2018 roku pod okiem producenta Brendana O’Briena (Black Ice, Rock or Bust). Johnson, z pomocą specjalnego aparatu słuchowego, mógł uczestniczyć w nagrywaniu nowego materiału. Na płycie znalazło się 12 napisanych przez Angusa i Malcolma Youngów utworów.

Legendarne brzmienia

Power Up jest bardzo równym, dobrze brzmiącym albumem. Nie zbacza on z muzycznej ścieżki obranej przez zespół w 1973 roku. Mocne, koncertowe refreny, energiczne instrumentale i oryginalne, klimatyczne tytuły; wszystko to można znaleźć na Power Up. Nie jest jednak odkrywczy i niczym nie zaskakuje. I jest to dla jednych ogromną zaletą PWR UP, a dla innych – największą wadą.

Dobra muzyka mimo wszystko zawsze się broni i Power Up to robi: widać to po sprzedaży, widać po poruszeniu, jaki wywołała w muzycznym świecie, widać po samych nastrojach muzyków po jego wydaniu.

Siedmdziesięcioletni(!!) już członkowie zespołu nie ukrywają, że są podekscytowani nową płytą i chcieliby zagrać przynajmniej kilka koncertów z tym materiałem. Jak wielu innym muzykom w ostatnim czasie na drodze stanęła im jednak pandemia. Tuż przed jej wybuchem zespół zdążył jeszcze nagrać teledysk do singla Shot In The Dark, który promował wydawnictwo.

To już kolejny w tym roku udany powrót legendy (o powrocie System of a Down przeczytać możecie tutaj). Być może 2020 nie jest jeszcze stracony. Miejmy nadzieję, że w ciągu pozostałych do jego końca 4 tygodni świat zafunduje nam jeszcze kilka rzeczy przynajmniej tak przyjemnych jak Power Up niespodzianek.


Autor: Magdalena Skawina

Zdjęcie: kadr z teledysku Shot In The Dark, YouTube

Magdalena Skawina

Jeżeli zastanawiasz się, czym się zajmuję, zapewne słucham nowej polskiej rap płyty siedząc na balkonie dusznego wrocławskiego osiedla. Może kiedyś, kiedy dorobię się już na pisaniu o młodych raperach, zbuduję wehikuł, który przeniesie mnie do alternatywnej rzeczywistości. A w niej leżę teraz na plaży i podziwiam niekończące się zachody słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi