Kultura (już nie) salonowa – dalsze losy wrocławskiej sceny artystycznej

Gdyby zacząć wymieniać wszystkie płaszczyzny naszego dotychczasowego życia, jakie odebrała nam pandemia koronawirusa, ten tekst mógłby być wydawany samodzielnie jako periodyk przez cały następny sezon. Powiem jedynie, że wybuch epidemii, prócz tych najtragiczniejszych skutków, bardzo negatywnie wpłynął na funkcjonowanie wielu branż i instytucji, także kulturalnych.

Wielu z nas przekonało się, jak istotną częścią ich życia była wrocławska scena teatralna czy muzyczna dopiero wówczas, gdy jej drzwi się przed nami zatrzasnęły. Inni dopiero podczas tego trudnego czasu odkryli w sobie miłość do sztuki — po prostu musiała ona przyjść do nich do domu. Nie jest jednak tajemnicą, że ostatnie miesiące były dla instytucji kulturalnych w całej Polsce wyjątkowo trudne, a zarobki diametralnie niższe niż zawsze. Część z nich niemal od razu postanowiła przenieść się do Internetu, inne czekały na lepszy czas, jeszcze inne próbowały funkcjonować w zmieniających się dynamicznie obostrzeniach. Jednak, zapowiadany przez co bardziej optymistycznych koniec pandemii wciąż jeszcze nie nastał, wobec czego wrocławska kultura wciąż podejmuje walkę o przetrwanie.

Od piątku, 12 lutego, walka ta toczy się na innych zasadach… reżimu sanitarnego. Zobaczmy więc, co czeka na nas w najbliższym czasie  na wrocławskiej scenie artystycznej.


Choć zeszłoroczny repertuar Narodowego Forum Muzyki był znacznie uboższy niż te z poprzednich lat, koncerty z udziałem zamaskowanej publiczności wciąż się odbywały — do czasu. Od listopada muzyczne doznania były dostępne jedynie w ramach transmisji na stronie NFM-u — za dobrowolną opłatą. Dziś NFM działać już może hybrydowo — przy ograniczonej liczbie miejsc dla publiczności na sali, jednocześnie transmitując wydarzenie online. 14 lutego posłuchać będzie można nagrania koncertu Po burzy, zarejestrowanego podczas 55. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, we wrześniu zeszłego roku oraz uczestniczyć w koncercie Piosenki o miłości i nie tylko, podczas którego usłyszeć będzie można… to, co w tytule. Kolejny weekend to szereg wydarzeń: występ duetu Maniucha&Ksawery (dla entuzjastów jazzu, a także miłośników ginących pieśni ukraińskiego Polesia — tak, to może iść w parze), Completorium, w wykonaniu Wrocław Baroque Ensemble, Grand tango na 100. lecie urodzin Astora Piazzolli, a także Recital Kabaretowy Artura Andrusa, z udziałem gości i orkiestry. Dzieje się.

 

Działać w pandemii próbują także, z różnym skutkiem, teatry. Choćby Teatr Polski we Wrocławiu, którym od marca zeszłego roku zarządzają  Jacek Gawroński oraz Jan Szurmiej. W wyniku pandemii, instytucja niemal przez pół roku, aż do końca września, była zupełnie zamknięta. Publiczność nie wróciła jednak do Teatru na długo, jako że w listopadzie zmuszony został do ponownego zawieszenia występów na żywo. W styczniu na platformie VOD w wykonaniu aktorów Teatru Polskiego oglądać można było Zmierzch — świtem… oraz retransmisję recitalu Mariusza Kiljana, złożonego z interpretacji piosenek Marka Grechuty. Mimo poluzowania obostrzeń, instytucja na chwilę obecną zdecydowała się wciąż jeszcze działać w formule online. Na luty przewidziano dwa spektakle — Francuska niespodzianka na walentynkowy weekend, a także — pozostając w konwencji romantycznej — Kronika wypadków miłosnych na podstawie powieści Tadeusza Konwickiego o tym samym tytule, grana 20 i 21 lutego.

W tych dniach warto także zajrzeć do Teatru Polskiego w Podziemiu — odbędzie się wówczas prapremiera oraz premiera Aktorów prowincjonalnych. Autobiografii.

 

Od miesięcy spektaklami online raczy swoich widzów Wrocławski Teatr Komedia. W grudniu obejrzeć można było choćby: Boeing Boeing, Pomoc domową oraz Przyjazne dusze, które patronatem objął Jacek Sutryk, Prezydent Wrocławia. Zakupiony bilet, w cenie 26 złotych (dostępny dla całej, zgromadzonej przed ekranem, rodziny) to bardzo potrzebna cegiełka dla działalności teatru. Dostęp do spektakli był jednak darmowy dla personelu medycznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu. „Nie ma obecnie nic bardziej istotnego jak docenienie wytrwałości i tytanicznej pracy naszej służby zdrowia. Chcemy podarować im trochę uśmiechu i podziękować za ich wysiłek w walkę z pandemią” — podkreślał wówczas dyrektor, Wojciech Dąbrowski. Na początku lutego, tuż po ogłoszeniu decyzji o wznowieniu działalności instytucji kulturalnych w reżimie sanitarnym, Teatr zapowiedział, że z radością oczekuje na powrót publiczności. Zaplanowane przedstawienia — Psychoterapia czyli sex w życiu człowieka 14 lutego oraz Damski Biznes 8 marca — odbyć się mają już w formie hybrydowej.

 

Zupełnie inaczej prezentuje się działalność Wrocławskiego Teatru Współczesnego, który zupełnie zawiesił występy od listopada do końca stycznia. W międzyczasie instytucja współpracowała z teatrami w Katowicach i Szczecinie w ramach Festiwalu Sztuki Reżyserskiej i Konkursu Dramaturgicznego Strefy Kontaktu. Realizowała także projekt „Jak poprzez teatr poznawać świat” oraz „Moje Miejsce — warsztaty” skierowane dla uczniów dolnośląskich szkół. Aktorzy uczestniczyli jednak wciąż w próbach do spektakli, których premierę zapowiadali na „tak szybko, jak to możliwe”. Dziś to możliwe. W następny weekend, 18, 19 i 20 lutego, WTW przywita nas Miejskim ptasiarzem, który miał premierę we wrześniu ubiegłego roku. Tydzień później, 26, 27 i 28 lutego obejrzeć zaś będzie można Mrożkowskiego Garbusa. Jak przekonuje zespół Teatru, trwają także prace nad następnymi produkcjami — Tirzą, Rzeźnią numer pięć oraz Kongresem futurologicznym. Chce się wracać!

 

Wielu z nas chce także z pewnością wrócić do wrocławskiej Opery — dziś to już możliwe. Prawie pół roku temu, 25 września, zespół Opery, pod dyrekcją Haliny Ołdakowskiej, zainaugurował sezon. Jednak, jak wiemy, nie był on wcale huczny i udany, z uwagi na kolejną, jesienną falę wirusa. W styczniu muzycy przeszli więc na platformę VOD z przedstawieniami takimi jak, choćby: Nabucco, Straszny Dwór, Cyganeria czy Opowieści Hoffmana. Dostęp do każdego z nagrań kosztuje 20 zł, a streaming występu na żywo umożliwia także zajrzenie „za kulisy”. Walentynkowy koncert, Oblicza miłości, pełen miłosnych arii odbędzie się jeszcze online, na kanale YouTube Opery. Jednak już następne przedstawienie, balet Giselle, będzie można oglądać na żywo, a nawet zdobyć unikalną i stylową operową maseczkę. 26 i 28 lutego na scenie zagoszczą zaś Poławiacze pereł, opera napisana przez późniejszego autora nieśmiertelnej wręcz Carmen.

 

Powoli otwierają się też kina, choć jeszcze nie wszystkie. Na kinomanów czekają z pewnością Nowe Horyzonty
— kino znane ze swojej szerokiej oferty. Na jego ekranach zobaczyć można transmisje występów operowych, filmy z całego świata, produkcje wielkie i niskobudżetowe; podziwiać arcydzieła malarstwa, balet czy nagrania dokumentów muzycznych lub koncertów. Kino przez pewien czas zdawało się radzić sobie z wynikającymi z pandemii ograniczeniami — jak przekonuje, w połączonych edycjach 20. Nowych Horyzontów i 11. American Film Festival wzięło udział łącznie ponad 122 500 widzów i widzek, równo w kinie jak i online. Obecnie kino znów się otwiera, a sama tylko walentynkowa niedziela obfituje w godne polecenia tytuły. Na dużym ekranie pojawią się przedpremiery — Lekcja miłości, Metamorfoza ptaków, Jeszcze jest czas, Zabij to i wyjedź z tego miasta… A to dopiero sam początek!

 

Na nowy początek liczy też Dolnośląskie Centrum Filmowe. Trzeba przyznać, że kino przez pewien czas dzielnie starało się funkcjonować przy wzmożonym reżimie sanitarnym. We wrześniu odbywał się nawet festiwal Docs Against Gravity, pełen filmów z całego świata, poruszających trudne tematy społeczne i polityczne. Ostatecznie jednak jesienią DCF zawiesiło swoją działalność, jednak wsparło Finał WOŚP, wystawiając na licytację prywatny pokaz filmowy. Dziś zaprasza choćby na Obraz pożądania, Sound of Metal, Helmut Newton. Piękna i bestia oraz Nigdy rzadko, czasami, zawsze. 


Z tym „zawsze” to jednak nic nie wiadomo — jak zapowiada rząd, poluzowanie obostrzeń planowane jest póki co na dwa tygodnie. Po tym czasie podejmowane będą dalsze decyzje dotyczące funkcjonowania sceny artystycznej w całym kraju. Może więc warto, póki jeszcze można, wybrać się (przy zachowaniu pełnego reżimu sanitarnego! :)) do teatru, kina, muzeum czy opery. Tych wspomnianych wymienionych lub innych — Wrocławskiego Teatru Lalek, Teatru Muzycznego Capitol, Teatru Pantomimy, na jakąś wystawę… jest w czym wybierać!

To, oczywiście, zaledwie namiastka wrocławskich instytucji kulturalnych. Jednak nawet sam ich przykład ukazuje, że czas pandemii wymusza na nich zawieszanie występów bądź przeniesienie funkcjonowania na płaszczyznę internetową. Jest to pod wieloma względami bardzo wygodne, ale jak można usłyszeć wśród wrocławskiej publiczności — pojawia się tęsknota za występami na żywo. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że docenimy wrocławską kulturę, możliwości, jakie nam daje. Że docenimy siebie nawzajem; artyści — publiczność; publiczność — wykonawców. I że tacy stęsknieni do siebie wrócimy. Więc wracajmy.

 

P.S. Znany i lubiany Capitol, w ramach przygotowań do swojego powrotu (a będzie się działo!) organizuje bezpłatny koncert online „CAPITOLOVE. Miłosna potańcówka”. Więc, nie, że coś sugeruję, ale wiecie, czym będę zajęta w walentynkowy wieczór.


Autor: Barbara Balicka

Zdjęcia: instagram.com, www.wsj.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *