Nowy Kaz to święto, czyli o Digital Scale Music

Nowy profesor Miodek po raz kolejny odbezpieczył lirycznego glocka. Niespodziewani goście, zróżnicowane bity, storytellingi i momentami abstrakcyjne teksty. Wszystko to złożyło się na wydaną 23 października płytę Digital Scale Music rapera Kaza Bałagane. Śmiało można podsumować ją słowami nowy Kaz to święto, co zrobił zresztą w pierwszym utworze sam Bałagane.

Wszyscy ci, którzy po spadku formy na Polsce Gotówkowej i Księciu Nieporządek, spodziewali się kolejnego poprawnego, acz przeciętnego krążka, zostali z pewnością mile zaskoczeni. Chociaż nowy album ustępuje legendarnemu już Narkopopowi, to robi to naprawdę nieznacznie.

Bitowa rewolucja

Digital Scale Music stoi dobrymi producentami. Na trackliście znajdziemy chociażby Chrisa Carsona (współpracującego wcześniej np. przy Ezoteryce Quebonafide) czy @atutowego (współodpowiedzialnego za produkcję Pieniądz i terror Taco Hemingwaya). Warto też zauważyć, że większość z nich nie miała jeszcze okazji pracować z Bałagane.

Brzmienia więc są świeże, a sam Kaz dostał szansę wykazania się na nietypowych dla niego, i dla rapu w ogóle, produkcjach. Szansę tę w pełni wykorzystał. Warszawski raper zgrabnie operuje głosem i bezproblemowo dopasowuje flow do każdego bitu. Pod tym względem ustępują mu nawet niektórzy z zaproszonych na płytę gości (czyt. Białas, który niestety za tempem Eleganckiego Pana średnio nadąża).

Wśród tych gości, jak i wśród producentów, znaleźć możemy ksywki, które pojawiają się u Bałagane po raz pierwszy. Zadowoleni z nich powinni być zarówno fani nowej fali (refren Taco Hemingwaya na Nowych Szklanych Domach), jak i starej szkoły (świetna zwrotka Pezeta na Za Linią). Na DSM znajdziemy nawet damski wokal. Refren do Dobranoc dograła partnerka Kaza, matkaboska, która do tej pory sporadycznie pojawiała się w adlibach.

Kaz Storytelling Bałagane

Kaz dał się poznać słuchaczom jako baczny obserwator zjawisk społecznych, a jednocześnie krytycznie oceniający je komentator. W te role wciela się na Digital Scale Music po raz kolejny; W Nic Nie Jest Takie Na Jakie Wygląda, raper zwraca uwagę na szkodliwość stereotypów. Zwięźle rysuje historie osób mylnie ocenianych przez otoczenie w dwóch zwrotkach i chwytliwym refrenie. Z kolei Ona Należy Do Podwórek opowiada o osiedlowej dziewczynie, która trudni się sexworkingiem. W utworach, które z kolei storytellingami nie są, często padają przytyki do kolegów z branży czy znajomych „z osiedla”.

Wszystko to Kaz oczywiście ubrał w charakterystyczne dla niego słowa. Autor takich wersów, jak Mówią Bałagan ain’t from the hood, chamie dziób/Bo w piździe byłeś, ale nie w tej (innej), Wyjebałem z morza jako Kraken, czy Robię co muszę, i smażę te hity jak chleb/Gram na jej cipie jak flet, nie szczędzi nam podobnych tekstów i tym razem. Charakterystyczne neologizmy Bałagana, dziwna składnia i niecodzienna odmiana wyrazów nie powodują dyskomfortu przy odsłuchu. Dodają materiałowi charakteru i sznytu. Doskonałym przykładem może być chociażby definicja elegancji warszawskiego rapera (Elegancki Pan, stolca nie ma na podeszwie). Nie mogło również zabraknąć nieco bucowatych i chamskich wrzutek okołoseksualnych (Szmaty z podziwem patrzą/Fiut stoi jak maszt, Wjeżdża gruby fiut tak jak bobslej, czy Włożyłem w nią pół fiuta, ale tylko na rozgrzewkę).

Digital Scale Music poruszył zapewne serca fanów Kaza, którzy tęsknią za Jackiem z Radia Gruz czy Narkopopu. Dostaliśmy niezwykle zróżnicowaną pod względem produkcji i flow płytę, z mixem i masteringiem na najwyższym poziomie. Chociaż sam raper już na poprzedniej płycie twierdził, że córka zmiękczyła jego serce, ale nigdy nutkę, na DSM znajdujemy tego dowody. Dowody wystarczające na tyle, żeby umieścić krążek na podium wydanych w tym roku rapowych płyt.


Autor: Magdalena Skawina

Zdjęcie: YouTube

Magdalena Skawina

Jeżeli zastanawiasz się, czym się zajmuję, zapewne słucham nowej polskiej rap płyty siedząc na balkonie dusznego wrocławskiego osiedla. Może kiedyś, kiedy dorobię się już na pisaniu o młodych raperach, zbuduję wehikuł, który przeniesie mnie do alternatywnej rzeczywistości. A w niej leżę teraz na plaży i podziwiam niekończące się zachody słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *