Subiektywna lista najlepszych filmów nieanglojęzycznych

W świecie opanowanym przez amerykańska kulturę, łatwo jest zapomnieć, że na Ziemi jest więcej krajów niż tylko USA. Najpopularniejsze filmy, seriale, utwory – zwykle większość z nich pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Czasem zdarzy się również Wielka Brytania. Powodem tego jest pewnie używany przez nich język. Angielski stał się jednym z najbardziej znanych języków na świecie. Przez to właśnie, dzieła tworzone w tym języku z góry mają większe szanse na sukces. Nie sprawia to jednak, że powinniśmy od razu skreślać wszystko, co nie wywodzi się z USA. Dlatego przygotowałem tę listę dziewięciu nieanglojęzycznych filmów, które, moim zdaniem, zasługują na więcej miłości.

 

 Nikita (1990) – Francja

 

Nie należę do grona największych fanów filmów sensacyjnych, ale jednak w Nikicie jest coś, co mnie niezwykle urzekło. Przedstawiono tu historię młodej narkomanki, która za uwolnienie z więzienia, musi pracować jako zabójca dla francuskiego rządu. Pomimo tego, że fabuła jest ciekawa, to nie ona sprawia, że ten film jest tak dobry. Najlepszym elementem Nikity jest gra aktorska Anne Parillaud, która odgrywa tytułową rolę. Kobieta jest istnym wulkanem energii na ekranie. Po prostu nie potrafiłem na nią nie patrzeć. Anne potrafiła skraść każdą scenę, w której była. Na pochwałę zasługuje również część techniczna filmu. Powiem tylko, że dawno nie widziałem tak dobrych scen strzelanin.

 

Kieł (2009) – Grecja

 

Chyba nikomu nie muszę przedstawiać osoby Jorgosa Lantimosa. Jego filmy są zawsze dziwne, pełne metafor, niezręcznych dialogów i czarnego humoru. Po sukcesie obrazu The Lobster z 2015 roku, na stałe wpisał się na listę najlepszych twórców filmowych tego wieku, co potem tylko utwierdził swoim najgłośniejszym dziełem – Faworyta. Na początku kariery kręcił filmy w  ojczystym języku i – moim zdaniem – jego najlepszym dziełem z tamtej ery jest właśnie Kieł. Jest to również chyba jego najdziwniejszy film. Opowiada historię małżeństwa, które postanowiło całkowicie odizolować swoje dzieci od świata zewnętrznego. Ich życie jest wręcz groteskowe. Kot jest najniebezpieczniejszą bestią świata, ich brat mieszka za płotem, a dzieci nie mogą opuścić same domu, dopóki nie wypadnie im kieł. Lepiej nie wiedzieć nic więcej o tym filmie i samemu zobaczyć ten pokręcony świat Lantimosa.

 

Granica (2018) – Szwecja

 

Granica to po prostu współczesna baśń. Można w sumie powiedzieć, że jest to bajka dla dorosłych. Dalej zawiera magiczne stworzenia, wątek zakazanej miłości i brzydkiego kaczątka, ale wszystko to zostało ukazane na tle szarego, zwykłego życia. Główna bohaterka filmu boryka się nie tylko z problemami swojego magicznego pochodzenia, ale także z tymi z codziennego życia. Musi chodzić do pracy, w której jest nieszanowana, mieszka z mężem, który ją wykorzystuje dla pieniędzy, i stale się martwi o chorego ojca. Granica pokazuje, że życie nigdy nie będzie idealne i „takie jak z bajki”. Szczęśliwe zakończenie nie istnieje i powinniśmy czerpać przyjemność z małych rzeczy, póki tylko możemy.

 

 Zombie Express (2016) – Korea Południowa

 

Oczywiście na mojej liście nie może zabraknąć horroru. Mówiąc o filmach koreańskich, nie można pominąć dzieł Joon-ho Bonga, takich jak, np. Parasite lub Okja. Prawdą jest to, że jego filmy prawie zawsze są gwarancją dobrej zabawy, ale w Korei nie ma tylko jednego reżysera. Jako przykład dzieła z tego kraju wybrałem Zombie Express z 2016 roku. Horror ten opiera się na jednym z najpopularniejszych podgatunków – zombie horror. Pomimo tego, nie przypomina on innych filmów o tej tematyce. Jest to przepełniony akcją i grozą film, który przez 80% czasu trwania trzyma widza w napięciu. Bohaterowie, nawet ci poboczni, są realistyczni i łatwo  można się do nich przywiązać. Umieszczenie miejsca akcji praktycznie tylko w jednej lokalizacji (pociągu), nadaje klaustrofobicznego klimatu filmowi i zmusza twórców do wymyślenia oryginalnych rozwiązań fabularnych. Polecam go każdemu fanowi i fance historii o zombie, ale także filmów akcji.

 Timbuktu (2014) – Mauretania

 

Timbuktu to jeden ze spokojniejszych i wolniejszych filmów na tej liście. Twórcy zamiast na akcji, skupili się bardziej na ukazaniu realiów życia ludzi, mieszkających w południowej części Sahary. Równie ważnym elementem filmu są jego bohaterowie. Akcja skupia się głównie wokół jednej rodziny, ale co jakiś czas uwaga przechodzi na mieszkańców Timbuktu oraz dżihadystów, którzy ich zaatakowali. Dzieło Abderrahmane Sissako pozwala widzom na poznanie kultury i życia ludzi Afryki Zachodniej. Według mnie, prawdopodobnie największym atutem filmu są zdjęcia, pokazujące dzikie okolice miasta.

 Kręgosłup diabła (2001) – Meksyk

 

Guillermo del Toro znany jest ze swoich baśniowych historii, pokazanych w kontraście z konfliktami politycznymi. Najlepszym tego przykładem może być Labirynt Fauna, ale to nie o nim będę dzisiaj pisał, bo podejrzewam, że każdy chociaż słyszał coś o tym filmie. Teraz chcę się skupić na wcześniejszym dziele del Toro – Kręgosłupie diabła. Opowiada on historię chłopców, żyjących w sierocińcu w Hiszpanii, w czasie wojny domowej. Jeden z nich pewnego dnia widzi ducha zaginionego kolegi, który szuka zemsty. W filmie ukazane są typowe dla Guillermo motywy, czyli przedwczesne dorastanie, konflikt pomiędzy dziećmi a dorosłymi, realistyczna brutalność oraz niebezpieczne dążenie do władzy. Pomimo podobnych wątków jak we wspomnianym Labiryncie Fauna, dzieło to zapewnia całkowicie inne doświadczenie podczas oglądania.

 Złe wychowanie (2004) – Hiszpania

 

Podobnie jak mówiąc o filmach koreańskich myślimy o Joon-ho Bongu, tak rozmawiając o filmach hiszpańskich, od razu na myśl przychodzą nam dzieła Pedro Almodóvara. Złe wychowanie to bardzo dobry przykład filmu z jego „weselszej” ery twórczości. Głównymi bohaterami jest dwójka chłopców, którzy poznali się w katolickiej szkole. Razem poznają lepiej siebie, swoje zainteresowania i uczucia. W przyszłości udaje im się spotkać jeszcze dwa razy, tylko że to już nie są przyjemne spotkania. Film ten jest w 100% Almodóvara. Jest kolorowy, przepełniony humorem i erotyzmem. Złe wychowanie porusza wiele trudnych problemów, z którymi widzowie mogą się utożsamiać nawet teraz w 2020 roku.

 Listopad (2017) – Estonia

 

Listopad jest po prostu filmowym przedstawieniem estońskich wierzeń, ich folkloru i legend. Miejscem akcji jest mała pogańska wioska, opanowana przez zarazę, duchy i magiczne istoty. W filmie pokazane są dwa wątki naprzemiennie. Pierwszy z nich dotyczy młodej chłopki Liiny, która jest zakochana w chłopaku ze swojej wioski – Hansie. Drugi zaś pokazuje, co robią mieszkańcy wsi, by przetrwać zimę. Pomimo wielu nierealistycznych i magicznych elementów,  film ukazuje także prawdę o naturze człowieka. Jesteśmy zdolni zrobić wszystko, aby zapewnić sobie dobre życie. Ludzie kradną, kłamią i manipulują innym, a tylko po to, by żyć w dostatku. W Listopadzie zostało to przedstawione po prostu w sposób groteskowy.

 Zimna Wojna (2018) – Polska

 

Listę zakończę jednym z moich ulubionych, polskich filmów. Historia ukazana w Zimnej Wojnie jest wciągająca, wzbudza wiele emocji oraz została poprowadzona w bardzo dobry sposób. Nawet przez chwilę nie nudziłem się w czasie seansu. Oprócz tego nie można zapominać o niesamowitej grze aktorskiej Joanny Kulig i Tomasza Kota. Jednak ani fabuła, ani aktorzy nie są moją ulubiona częścią tego filmu, lecz zdjęcia i muzyka. Dawno nie widziałem tak ładnego filmu. jak ten. Każde ujęcie można po prostu wydrukować i powiesić na ścianie. „Dwa serduszka” to piękny utwór. Ma prosty, ale głęboki tekst, a wszystko jest ukoronowane głosem Joanny Kulig. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, dlaczego ten film nie zdobył chociaż jednego Oscara.


Autor: Damian Frątczak

Damian Frątczak

Zajmuję się głównie działem kultury. Kocham filmy, szczególnie horrory (nawet te kiczowate i tanie z 2003), ale także interesuję się muzyką i ogólnie popkulturą. Od dziecka jestem fanem simsów, filmów Guillermo del Toro i twarzy Nicholasa Cage'a.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *