Fake news o koronawirusie w Ukrainie

Rok 2020 przygotował dla ludzkości wiele prób. Największą z nich okazała się nagła eksplozja i rozprzestrzenianie się choroby COVID-19. Natychmiast stało się to głównym tematem we wszystkich rodzajach mediów, Ukraina nie jest wyjątkiem. Ale czy warto wierzyć we wszystko, o czym informują kanały telewizyjne i portale internetowe?

Przez trzy miesiące obserwowałam ukraińskie media i badałam wiele artykułów z informacjami i poradami w walce z koronawirusem.Zwracałam uwagę na te, które pojawiły się w gazetach internetowych, i reportażach tworzonych przez dziennikarzy czołowych źródeł informacji Ukrainy. Teraz mam dowody i mogę stwierdzić, że w naszym kraju, jak i w innych, nie obeszło się bez fałszywych wiadomości. Każdy może dostarczyć fake’a, nie tylko mało znane portale. Nawet prestiżowe źródła z powodu własnej nieostrożności lub nieodpowiedzialności, a może nawet celowo, są w stanie czasami wyświetlić fałszywe informacje. Takie zachowanie może prowadzić do katastrofalnych konsekwencji. Sytuacja w Nowych Sanżarach stała się doskonałym przykładem świadomej manipulacji ze strony dziennikarzy. Demonstracyjnie robili histeryczne materiały, które następnie stanowiły zagrożenie dla społeczeństwa, wyrządziły poważną szkodę życiu obywateli zmierzających na obserwację z Wuhan. Jednak w kwestii dezinformacji, w szczególności w Ukrainie, nie wszystko jest takie proste.

Zacznijmy od najbardziej znanych fake newsów, które rozprzestrzeniły się na szeroką skalę, zwłaszcza w ukraińskim Internecie. Jedną z najpopularniejszych wiadomości, największą sensacją, która rozpowszechniła się w świecie wirtualnym na całym świecie, było rzekome przenoszenie się wirusa przez wieże 5G. Wydawałoby się, że to bzdury, zarazić się przez zwykłą wieżę telekomunikacyjną. Ale niestety, przerażeni ludzie są gotowi podjąć wszelkie „środki ostrożności”, aby tylko zniszczyć źródło niebezpieczeństwa. Jak zwykle, nie obyło się również bez szukania teorii spiskowych i obwiniania Ameryki. Trzeba przestać się spodziewać, że Nostradamus czy Bill Gates wiedzieli o zagrożeniu epidemicznym i próbowali ostrzec ludzkość.

W Ukrainie produkowana również jest znaczna liczba fałszywych informacji o walce z COVID-19. Na przykład, „przyszły przełom” na rynku światowym – aparat do sztucznego oddychania. Prezydent Zełenski podkreśla, że są one nie tylko wysokiej jakości, ale także o połowę tańsze od importowanych respiratorów. To byłaby wspaniała wiadomość, gdyby nie jedno „ale”. W rzeczywistości ukraińscy innowatorzy wyprodukowali urządzenie o nazwie worek Ambu, ale nie jest to aparat do sztucznego oddychania, który jest w stanie uratować życie. Co więcej, naukowcy nie udowodnili, czy taki worek jest potrzebny zakażonym.

Kolejnym osiągnięciem w ukraińskiej medycynie było wynalezienie «leku» na koronawirus. Wiadomości natychmiast rozprzestrzeniły się w mediach i wzbudziły wątpliwości ekspertów. Lekowi o nazwie Proteflazyd przypisywano wiele zastosowań: leczenie grypy, opryszczki, zapalenia wątroby, a nawet HIV, i teraz także COVID-19. Cudowny lek na wszystko, a jednocześnie na nic. Kolejnym przykładem leków, które rzekomo są skuteczne w walce z koronawirusem, była reklama Dekasanu, która pojawiła się kilka miesięcy temu. Często podczas epidemii niektóre firmy farmaceutyczne starają się zarobić na konsumentach i za wszelką cenę sprzedać swój produkt, który wcale nie pomaga. Takie machinacje czasami towarzyszą gwałtownemu wzrostowi cen. Światowa Organizacja Zdrowia nieustannie podkreśla, że nie ma jeszcze skutecznego sposobu na leczenie choroby, więc nie należy od razu wierzyć oświadczeniom, które nie zostały oficjalnie zweryfikowane i potwierdzone.

W przeciwieństwie do rozpowszechniania fake newsów pojawiają się artykuły, które obalają fałszywe sensacje. Aby to zrobić, zapraszano specjalistów i sprawdzano takiego rodzaju informacje. Czasami eksperci sami tworzyli zbiór mitów o koronawirusie, które następnie obalali. Na przykład, była działająca Minister Zdrowia Ukrainy Uliana Suprun podzieliła się oficjalnym zaprzeczeniem najpopularniejszych fejków. W artykule wspomniano palaczy, alkohol, plakietki „ratunkowe”, a także wyżej wymienione wieże 5G. Wyjaśnienie, dlaczego infekcja nie powoduje niepłodności u mężczyzn i dlaczego wstrzymanie oddechu przez 10 sekund nie pomaga stwierdzić zakażenia, też znalazło miejsce w tym tekście. Zastanawiałam się, w jaki sposób można uchronić się przed przepływem dezinformacji i rozpoznać kłamstwo w nagłówku. W tym pomogła mi prowadząca programu informacyjnego „Vikna-novyny” respektowanego ukraińskiego kanału telewizyjnego STB, dziennikarka Olga Kuczer. Z góry powiem, że usłyszałam o innym fejku, który bezpośrednio dotyczy Ukrainy.

Myślę, że fake jest najłatwiejszy do zdemaskowania przez jego absurdalność. Na przykład, po przeczytaniu tego typu nagłówka: «W USA powszechnie uznano utworzenie na Ukrainie biolaboratorium w celu hodowania wirusa, ale potem usunęli informacje o tym» – od razu wiesz, że z tą historią coś jest nie tak. Nawet jeśli źli Amerykanie opracowują jakąś broń biologiczną, nikt o tym nie powie. Dlatego, moim zdaniem, tak jak w życiu, zdrowy rozsądek podpowie, czy z jednego zdania jasne jest, że jest to fake, – mówi Pani Olga.

Teraz wrogiem jest nie tylko infekcja, ale także nieuwaga ludzi, z której może skorzystać ktoś z zewnątrz. Wielkiej krzywdy Ukraina doznaje przez to, że część fejków może być generowana przez Federację Rosyjską. Już wielokrotnie sprawdzano i udowodniono, że to Rosja jest źródłem ogromnej liczby dezinformacji i siejących panikę nagłówków, które pojawiają się w Ukrainie. Ludzie zarabiają na bombardowaniu naszego kraju i Europy Zachodniej. Botfarmy, grupy na Facebooku i inne związki są regularnie ujawnianie przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy.

Rosja jest jak najbardziej zainteresowana destabilizacją sytuacji w Ukrainie, aby rozpowszechniać na okupowanych terenach informacje o tym, jak jest tutaj źle, tym samym nadając hasło «zostań z Rosją». Mają konkretny cel – siać panikę – który chcą osiągnąć w jakikolwiek sposób. Jesteśmy pod strefą wpływów Federacji Rosyjskiej, nasze pole informacyjne różni się od pola informacyjnego innych krajów właśnie tym efektem. Choć Rosjanie sami cierpią, ale są zainteresowani tworzeniem bałaganu u przeciwników, – dodaje dziennikarka.

W tej chwili głównym zadaniem jest pobudzić krytyczne myślenie, zdolność do analizy i obiektywnej oceny tego, co dzieje się wokół. Nie ufać wszystkiemu prawdziwemu tylko na pierwszy rzut oka, ale zbadać informacje, upewnić się, że są one wiarygodne, skonsultować się z ekspertami. „Nie ufaj, ale sprawdź!” – to jest wiodące hasło, które ma zapobiec dezinformacji i pomóc uchronić społeczeństwo przed fake newsami.


Autor: Zosia Poplavska

Zdjęcie: theconversation.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *