Kalistenika i Street Workout, czyli siłownia bez siłowni

Co można zrobić, chcąc poprawić swoją sylwetkę, zwiększyć siłę, zadbać o zdrowie i ogólną sprawność fizyczną? Jedną z pierwszych czynności, która wielu przyjdzie do głowy, będzie udanie się na siłownię. Tu pojawiają się jednak pewne problemy. Nie każdy lubi specyficzny klimat panujący w takich miejscach – dotyczy to szczególnie początkujących. Poza tym w czasie pandemii dostęp do siłowni jest bardzo utrudniony, a na wysokiej jakości sprzęt do ćwiczeń w domu trzeba mieć miejsce i często niemałe pieniądze. Jest jednak alternatywa.

Treningiem siłowym zajmowali się już starożytni Grecy i Rzymianie, którzy o sztangach i bieżniach nie mieli najmniejszego pojęcia. Musiały im wystarczyć podstawowe ćwiczenia z masą własnego ciała, czyli kalistenika. Jej zalety doceniano także w kolejnych epokach, np. podczas średniowiecznych krucjat, gdzie była wykorzystywana w szkoleniu giermków, którzy chcieli zostać rycerzami. Przełomowy wkład w rozwój kalisteniki miał pruski dowódca wojskowy Friedrich Ludwig Jahn, który opracował drążek oraz poręcze, które do dziś są najważniejszymi przyrządami w treningu z własną masą ciała.

Jak powstał Street Workout?

W pewnym momencie kalisteniczne metody treningu pozostały popularne jedynie w gimnastyce. Druga połowa XX wieku to duży wzrost popularności siłowni, które przez kolejne lata były uznawane za znacznie lepsze rozwiązanie dla osób chcących lepiej wyglądać i mieć więcej siły. Kalistenika ponownie stała się popularna dopiero kilkanaście lat temu w USA dzięki takim osobom jak Frank Medrano czy Hannibal For King. Na filmach, które zamieszczali w sieci, imponowali swoimi sylwetkami, a także pokazywali niesamowite ćwiczenia i figury, które można wykonać po latach treningu z własną masą ciała.

Pionierzy Street Workoutu początkowo wykonywali ćwiczenia, wykorzystując infrastrukturę miejską – trzepaki, ławki itp., stąd też nazwa sportu. Pokazali, że nie trzeba dźwigać ciężarów, by świetnie wyglądać i cieszyć się imponującą sprawnością fizyczną. Z czasem społeczność osób trenujących Street Workout rozwijała się także w innych regionach świata. Dziś ta dyscyplina ma już opracowane konkretne systemy treningowe i zasady. Formalizują się związki sportowe, organizowane są liczne zawody, w tym Mistrzostwa Polski i Mistrzostwa Świata.

W naszym kraju moda na Street Workout rozpoczęła się kilka lat temu. W wielu miastach powstawały grupy zajmujące się tym sportem, organizowane były pokazy, które przyciągały uwagę lokalnych społeczności i zarażały kolejne osoby chęcią trenowania. Do rozwoju Street Workoutu mocno przyczyniła się drużyna Dynasty Workout, która w 2016 roku dotarła do półfinału programu Mam Talent!, pokazując milionom przed telewizorami, jakie możliwości daje taka aktywność.

Jak zacząć ćwiczyć?

Dziś dużo łatwiej zacząć trenować Street Workout, niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu. Nie trzeba samodzielnie odkrywać prawidłowej techniki ćwiczeń i ich doboru. Internet jest pełny gotowych planów treningowych oraz poradników, jak wykonać dany element. W niemal każdym dużym i średnim mieście jest choćby jeden plac do Street Workoutu. We Wrocławiu takich miejsc jest przynajmniej kilka – jedno z bardziej znanych znajduje się tuż obok Magnolia Park. Można znaleźć na Facebooku grupę osób ćwiczących w danym miejscu i umówić się na wspólny trening, lub zacząć samemu. Jeśli ktoś bardzo chce trenować w domu, również jest to możliwe. Warto tylko zainwestować w drążek (koszt 30-200 zł w zależności od sposobu mocowania), w dalszej kolejności można pomyśleć o poręczach.

Osoby początkujące powinny skupić się bazowych ćwiczeniach rozbudowujących siłę. Chodzi głównie o pompki, podciąganie na drążku, pompki na poręczach i o przeróżne wariacje tych ćwiczeń. Co ważne, Street Workout jest dla każdego, niezależnie od poziomu sprawności. Każde ćwiczenie ma swoje łatwiejsze i trudniejsze wersje. Przykładowo, osoba początkująca może wykonywać podciąganie na drążku z pomocą gum treningowych, a ktoś bardzo zaawansowany będzie podciągał się na jednej ręce.

Gdy nabierzemy już pewnej sprawności i wyrobimy sobie siłę, możemy stopniowo uczyć się elementów statycznych i dynamicznych. Najtrudniejsze z nich wykonują startujący w zawodach. Często wymagają one mocnych mięśni i świetnej koordynacji ruchowej, ale wyglądają niezwykle efektownie. Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości – choć większość trenujących Street Workout to mężczyźni, to w tym sporcie mogą realizować się także kobiety.

Lepsze niż siłownia?

Street Workout jest pod kilkoma względami lepszym rozwiązaniem od siłowni. Po pierwsze, nie jesteśmy ograniczeni możliwością ćwiczenia jedynie w konkretnym miejscu z dużą ilością sprzętu. W treningu Street Workout najlepiej sprawdzają się specjalnie do tego zaprojektowane place. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by wykorzystać trzepak czy inne elementy miejskiej infrastruktury.

Kolejna przewaga Street Workoutu to wszechstronny rozwój, jaki daje ten sport. Często mówi się, że świetna sylwetka to w zasadzie tylko efekt uboczny takiego treningu. Przede wszystkim zwiększamy swoją sprawność, siłę, poprawiamy kondycję. Wszystko przez to, że Street Workout skupia się na ćwiczeniach złożonych, czyli takich, które angażują wiele grup mięśni jednocześnie. Nie ma mowy o wykonywaniu kilku serii ćwiczenia np. tylko na biceps, tak jak ma to niekiedy miejsce na siłowni.

Wreszcie Street Workout daje ciekawsze możliwości rozwoju. Na siłowni nawet po kilkunastu latach treningu wykonujemy niemal te same ćwiczenia, co na początku naszej drogi. Tyle tylko, że podniesiemy większe ciężary. W Street Workoucie uczymy się coraz bardziej zaawansowanych elementów, takich jak v-sit, front lever czy planche.


Autor: Mateusz Nowak

Zdjęcia: wroclaw.pl, WSWCF, olimpsport.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *