„Druga sztuka marketingu” – recenzja

Druga sztuka marketingu to kolejny zbiór blogowych wpisów Jacka Kotarbińskiego, jednej z marketingowych legend Polski. W swojej kolejnej książce znowu spisuje się na medal i w krótkim czasie uczy wielu rzeczy. 

Nie za rączkę

Podręczniki marketingu miewają jedną wadę. Pokazują modelowe sytuacje, są instrukcją. Niektóre wręcz prowadzą dorosłych ludzi za rączkę. W efekcie – zabijają niezbędną w tej branży zdolność samodzielnego myślenia. A co, jeśli wszystko stanie w płomieniach? W tej branży to raczej codzienność, nie wyjątek. Jacek Kotarbiński zamiast powielać standardy, zmusza odbiorcę do myślenia. Opisuje sytuację, a wnioski należy wyciągnąć samodzielnie. Innym razem daje ogólne instrukcje, ale to czytelnik musi wysilić się, by dostosować je do swojej sytuacji.

Nie na różowo

Kolejną zaletą książki jest prezentowanie realnych problemów pracy marketera. Nie wszystkie książki je omawiają, co może prowadzić do błędnych wyobrażeń u początkujących. Idą do pierwszej pracy przekonani, że znają się na rzeczy, po czym pierwszy poważniejszy problem rujnuje wszystkie ich wyobrażenia. Lektura Drugiej sztuki marketingu pozwala dość dobrze zapoznać się z mniej przyjemną stroną branży. Prezesami odrzucającymi pomysły. Malejącymi możliwościami błyśnięcia w social mediach. Ludziami tworzącymi antykluby marki. Nadal brzmi jak milutka praca, w której siedzi się cały czas na FB i wymyśla hasełka?

Nie po kolei

W dzisiejszych czasach cierpimy na chroniczny niedobór czasu. Nauka, praca, dzieci, znajomi, Bóg wie, co jeszcze. W takim trybie nie sposób czytać opasłych tomiszczy, nie mówiąc już o przyswajaniu zawartych w nich mądrości. Nie, Druga sztuka marketingu nie jest czasowo angażująca. Wpisy mają po kilka stron, nie tworzą ciągu przyczynowo-skutkowego. Nawet najbardziej zabiegani znajdą chwilkę, by przeczytać chociaż 2-3 dziennie. Nie muszą też przedzierać się przez całą książkę. Mogą wybrać z niej to, co jest im potrzebne, choć nazewnictwo rozdziałów może nieco utrudniać orientację w takim przypadku.

Nie klasycznie

Na uwagę zasługuje również sam sposób zredagowania książki. Nie czyta jej się jak podręcznika do skomplikowanej dziedziny, tylko jak lekki zbiór historyjek, które przy okazji uczą marketingu. Dzięki lekkiej formie wiedza jest łatwiej przyswajalna, a przy samej książce chce się spędzić więcej czasu. Dla przyszłych copywriterów czy content marketerów cięty, zabawny język Kotarbińskiego może być solidną lekcją warsztatu tworzenia treści przyciągających uwagę, a zarazem wysoce merytorycznych.

Momentami książka bywa po prostu ostra. Autor bez owijania w bawełnę rozprawia się z marketingowymi błędami. Na przykład oklepane frazy na pożegnanie składającego reklamację rozpisuje jako brzydki czasownik na „s” w językach różnych branż. Na pewno zapadnie to w umysł bardziej, niż tradycyjny wykład na ten temat. W innych miejscach czytelnik zaśmieje się z powodu komizmu czy też niedorzeczności sytuacji. A jeszcze w innych miejscach będzie czytał z zapartym tchem.

Druga

Jest to drugi tom trylogii. Powtarza się kilka zagadnień z poprzedniego tomu, jednak w nowszym, czasem dosadniejszym wydaniu. Na pewno nie są to treści wtórne. Względem poprzedniej części autor wszedł na odrobinkę wyższy poziom zaawansowania, nie poświęca bowiem aż takiej uwagi absolutnym podstawom.

Dla kogo?

Książkę polecić można przede wszystkim początkującym. Nie jest to „cegła”, jak np. Kotler, zatem nie odstraszy. Nie bombarduje specjalistycznymi pojęciami, wysoce złożonymi case’ami. Pozwala po prostu zobaczyć podstawy podstaw, problemy, wyrobić sobie zdanie. Dla osób na średnim stopniu zaawansowania może to być świetny sposób na przypomnienie sobie pewnych rzeczy w nagłej potrzebie. Osoby wysoce zaawansowane najpewniej niewiele się z tej książki dowiedzą, choć kto wie? Nikt nie jest wszechwiedzący.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcie: Pixabay

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *