O reklamie produktowej słów parę

Pewien typ reklam powielany jest od lat. Dlaczego nie ma on racji dalszego bytu?

Powtarzalność

Reklama produktowa jest powtarzalna. Nie trzeba być nawet biegłym w marketingu, żeby takową zaprojektować. I w tym właśnie tkwi jej główna wada. Załóżmy, że ktoś ogląda blok reklamowy. Widzi 3 reklamy proszku do prania pod rząd. Wszystkie trzy są najlepsze, najbielsze i każdy poleca wybitny piłkarz. Co w takiej sytuacji czuje konsument? Ale te reklamy kłamią… wezmę najtańszy i po sprawie.

Nachalność

Reklama produktowa nieuchronnie prowadzi do poczucia, że producent chce wcisnąć produkt. To niemal tak, jakby stał przed konsumentem i dosłownie wpychał go w ręce. Tutaj dochodzi skutek uboczny – szkodliwość dla całej branży. Niestety reklama cieszy się opinią kłamstwa, manipulacji, etc. Reklamy oparte na próbie jawnej perswazji tylko tę sytuację umacniają.

Brak uwagi

Po co komu komunikat, którego nikt nie usłyszy? Gdy konsument widzi schematyczną, kiepsko zmontowaną reklamę produktową, często traci uwagę, sięga po telefon… i nie wie, co mu nawet zareklamowano. Dział marketingu wydał pieniądze, które raczej się nie zwrócą.

Konsument

Konsument to Słońce marketingu. To marketerzy krążą dookoła niego, nie on dookoła nich. A konsument reklamy produktowej nie chce. Żeby go po pierwsze zadowolić, a po drugie przekonać, marketerzy muszą nagiąć się do jego potrzeb. A on chce… no właśnie, czego? Po gruntownych badaniach można się tego dowiedzieć. I wtedy można zaproponować mu alternatywę.

Można na przykład opowiedzieć mu historię. Zainspirować, wzruszyć, zmusić do refleksji. Albo zaprezentować mu, jaki styl życia kupi z produktem. Dzisiaj wielu chce się jakoś wyróżniać, żyć inaczej, niż od 9 do 17. Tylko jak? Tutaj reklama ratuje sprawę. Można nią zakomunikować klientowi, że kupując produkt, stanie się uczestnikiem pewnego stylu życia. Lepiej zaspokoić potrzeby, niż być nachalnym domokrążcą.

Reklama nieproduktowa jest wolna od ryzyka popełnienie błędów swojej mniej zdolnej siostry. Ma ogromne pole do popisu, prawie nieograniczone. Nachalna nie jest z definicji. Uwagę też przykuje. Jakością wykonania (ubiegłoroczną świąteczną reklamę Coca-Coli reżyserował laureat Oscara), historii… Pozostaje mieć nadzieję, że pewnego dnia wyprze z rynku reklamę produktową.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcia: Pixabay

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *