O tworzeniu treści

Tworzenie treści w Internecie jest relatywnie proste. Każdy może to robić, narzędzia tylko czekają, by je chwycić. Jak ich używać, by wbić przysłowiowy gwóźdź prosto?

Znowu to samo

W Internecie tę samą informację można znaleźć w co najmniej kilku źródłach. Dlatego nie ma zbytniego sensu powielanie czegoś dwusetny raz. O ile nie jest się kimś szczególnie znanym czy cenionym, najpewniej utonie to w morzu podobnych komunikatów ze źródeł, które powstały w nieco lepszych czasach i trafiły na niszę.

Można wejść w zapełnioną niszę… bo w niszach też są nisze. Na przykład i Nike, i Adidas oferują buty sportowe. Można kłócić się o ich aspekty techniczne, ale sęk tkwi w czym innym. Dwaj wielcy producenci butów sprzedają inną wartość. Ich produkty są opakowane inną filozofią. Nie inaczej będzie w przypadku twórców internetowych. Można założyć tysięcznego bloga o motoryzacji. Jednak ten tysięczny blog może być czterechsetnym blogiem o BMW… albo 3-cim o motoryzacji lat 20., przy czym dwa pozostałe czegoś nie oferują. Albo niczego oferują, bo się wypaliły.

Atrakcyjnie

Na odbiór informacji nie wpływa sama informacja. Co lepiej się czyta? Wyczerpujący zagadnienie artykuł bez interlinii, justowania, zamieszczony na stronie rodem z 2003 roku? Czy artykuł omawiający je ogólnie, ale na user-friendly blogu wykonanym przez profesjonalnego projektanta stron?

Dodatkowo, niezwykle ważne jest JAK ujęta została informacja. O ile nie podbudowuje się samooceny, mówi się dla innych, nie dla siebie. Zbytnia złożoność, sztywność – to grupa docelowa definiuje, jaki powinien być komunikat. Nie nadawca. Po co nadawać komunikat, który rozpłynie się w eterze? Ani nie polepszy niczyjego życia, ani się nie zmonetyzuje.

Nie bądź nikim

Internet czyni wymądrzanie się łatwiejszym, niż kiedykolwiek. Bez jakiejkolwiek realnej ekspertyzy można zostać trenerem personalnym, doradcą zawodowym, ekonomistą czy historykiem. Jednocześnie. Anonimowość tylko rozbudza próżność. Akompaniuje jej nieraz ludzka ufność i/lub naiwność.

Tutaj marka osobista ratuje sprawę. W kwestii sportu ludzie prędzej zaufają trenerowi personalnemu z dziesięcioletnim stażem, który szkolił olimpijczyków, niż supertrenerowi8 z forum z trzeciej strony wyszukiwania.

Strategia

Kto nie wie, gdzie idzie, nie trafi nigdzie. Tyczy się to zarówno niedzielnej wędrówki po górach jak i tworzenia treści. Warto rozpisać sobie cele. Na przykład 50 obserwujących po pierwszych 8 tygodniach. To dość sporo, a początki są najgorsze. Jeśli ktoś ustali sobie na przykład trzykrotnie większy cel, może się srogo rozczarować. I zdemotywować.

Gdzie treść zetknie się z odbiorcą? Promocja na grupkach? Czym przekonam administratorów do zgody na reklamę? FB Ads? Komu to pokazać? Skąd dowiem się, jak ustawiać reklamy?

Kiedy publikować? Treści starzeją się niesamowicie szybko, najszybciej na Facebooku. Post wrzucony o 21:00 może być skazany na zagładę bynajmniej nie względu na jakość.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcie: Pixabay

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi