„Tajniki warsztatu legendarnego copywritera” – recenzja

Czy książka sprzed 100 lat może przydać się dziś, w jednej z nowocześniejszych branż? Przecież jej prawa zmieniają się co pół roku… A jednak, dziś przyjrzymy się Tajnikom warsztatu legendarnego copywritera, które przetrwały próbę czasu.

O autorze

Dla marketingu i reklamy Claude Hopkins jest Mojżeszem, przynoszącym tablice z Prawem. Nie jest to przesadzone porównanie, jeśli uwzględnimy, jak wyglądała ta branża przed jego objaw… to znaczy, przed jego pracą. A był to czysty hazard. Bez żadnych zasad ogólnych planowanie sprzedaży czy kampanii przypominało rosyjską ruletkę. Nie było ogólnych wytycznych, więc żaden pramarketer nie wiedział, czego powinien się spodziewać i jak badać rynek. Dopiero autor wpadł na pomysł, żeby ten rynek badać, testować produkty i mierzyć skuteczność reklamy

Uwagi osobie Hopkinsa dodaje sposób, w jaki zdobył wiedzę. Mianowicie – był samoukiem. Nigdy nie otrzymał żadnego akademickiego tytułu w tej dziedzinie. Pierwsze szlify zdobył jako dziecko, w sprzedaży bezpośredniej. Potem de facto stosował swoje doświadczenie na szerszą skalę.

Per aspera ad astra

Historię Hopkinsa warto przeczytać nawet, jeśli nie chce się dowiedzieć czegoś o marketingu. To historia człowieka, w pełni zasłużonego, sukcesu. Przez rodziców przeznaczony na duchownego, w wyniku dość prozaicznych przyczyn, porzucił religię jako taką. Zwrotnice tej historii przestawiają się, gdy Hopkins idzie na studia. Dane mu było uczyć się „biznesu” od człowieka, który nie miał z tą dziedziną nic wspólnego.

Historia zaczyna się, gdy Hopkins przyjmuje jedyną ofertę pracy, jaką otrzymał cały jego rocznik. Czyli posadę księgowego w podrzędnej firmie, za równie podrzędną wypłatę, pozwalającą na podrzędną egzystencję. Jednak dzięki tej pracy udało mu się odkryć marketingowe powołanie. Jak sam mówił, chciał być po stronie przynoszącej zyski, nie straty. W tym celu zaproponował, że on, księgowy z wykształcenia, stworzy reklamę, która pobije największą reklamową sławę jego czasów… W efekcie chłopak z biednej rodziny został milionerem.

Należy pamiętać, że nie jest to autobiografia w pełnym tego słowa znaczeniu. Dobrym słowem byłaby „karierografia”. Mamy tu bowiem opis kariery z zasadniczym pominięciem życia prywatnego.

Przekrój

Autor pracował dla wielu branż – medycznej, sprzętu gospodarstwa domowego, motoryzacyjnej, spożywczej. Każdej poświęca osobny rozdział z uwzględnieniem jej specyfiki. Inaczej pokazuje psychikę i potrzeby gospodyni domowej, a inaczej lek będący produktem praktycznie niemożliwym do sprzedania. Coś dla siebie znajdzie w nim każdy marketer. Nawet ten pracujący w branży IT, o której Hopkins nawet nie śnił. Wszystko dzięki głębokiemu zrozumieniu natury ludzkiej, które Hopkins osiągnął dzięki kontaktom z szerokimi rzeszami ludzi.

Książkę można czytać w dowolnej kolejności, bez poważniejszych strat dla zrozumienia. O ile wydarzenia uporządkowane są chronologicznie, to rozdziały tworzą przeważnie zamkniętą całość. Dzięki temu czytelnik dysponujący małą ilością czasu może zapoznać się w wolnej chwili tylko z tym, czego naprawdę potrzebuje. Można uznać, że autor przewidział, jak będzie wyglądało życie 100 lat po wydaniu książki. Niestety, tytuł rozdziału nie zawsze jasno wyjaśnia jego treść.

Zbytnia arogancja

Tu trzeba postawić zarzuty. Byłoby do zrozumienia, gdyby książka była biografią… Jednak tytułowanie siebie legendarnym copywriterem trąci butą. Arogancji może dopełniać treść – Hopkins czasem porównuje się z innymi, siebie stawiając w lepszym świetle. Oczywiście, nikt nie przeczy, że młodzież w jego rodzinnych stronach była leniwa. Jednak można to opisać trochę łagodniej i inaczej zatytułować. Innym aspektem jest wielokrotne eksponowanie tego, że autor miał rację, inni zaś się mylili. Nawet takiemu pionierowi korona by z głowy nie spadła, gdyby pokazał odrobinkę więcej prawdy o problemach na swej drodze.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcia: Instagram

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *