Wstrzymał reklamę, ruszył klienta – jak Internet zrewolucjonizował marketing?

Nie jest tajemnicą, że Internet zmienił świat. Ale jak zmienił on marketing?

Kłamstwo

Ma krótkie nogi, a w marketingu Internet jeszcze bardziej je skraca. Kiedyś było łatwiejsze. Media stanowiły gazety, stacje radiowe i telewizyjne. Wszystkie ograniczone ilością stron lub czasem antenowym. Nie mogły więc rozprawiać o każdej firmie z osobna. I nie każdy miał znajomych, którzy znaliby dany produkt i mogli coś o nim powiedzieć.

Internet wywrócił wszystko do góry nogami. Wystarczy kilka kliknięć, by dostać się do setek albo i tysięcy opinii. To niejako wymusza na producentach prawdomówność. Kłamstwo to rynkowe samobójstwo.

Kłoda pod nogi reklamy

Reklama nigdy nie cieszyła się stuprocentowym zaufaniem. A Internet jeszcze je zmniejszył. Po co komu reklama, skoro można szybko sprawdzić opinie? Stawia to producentów w niemiłej sytuacji, bo Internetu nie da się kontrolować…

Za to można nim do pewnego stopnia kierować. Na nieetyczne sposoby – na przykład zamawianie opinii. Słaby pomysł, wystarczy, że ktoś dorabiający na copywritingu zrobi screena. Ale są też sposoby etyczne. Na przykład konkursy. Poleć nasz produkt, a:

  • dostaniesz 2 produkty w cenie jednego
  • zapłacisz n% mniej
  • otrzymasz produkt ze specjalnej oferty
  • zapłacimy Ci

Dopóki nie chodzi o promocję opartą na kłamstwie, jest to dobry sposób reklamowania się mniejszym kosztem.

Istnieje jednak także mroczna strona łatwego wystawiania opinii. Konkurencja może zniżyć się do poziomu, na którym zamawia negatywne opinie! Pół biedy, jeżeli robi to nieudolnie. Fałszywe konta są łatwo rozpoznawalne i obniżają wiarygodność. Jednak jeżeli konkurencja jest naprawdę bezczelna, potrafi zorganizować iście szatańskie akcje. Jeżeli negatywne opinie nie są wystawiane hurtowo i nie z fałszywych kont… PR-owcy będą mieli nadgodziny.

Można oczywiście usunąć negatywną opinię. Czemu nie? Zniknie i… Pojawi się następna, dodatkowo wypominająca usunięcie poprzedniej. A wiarygodność ucierpi jeszcze bardziej. Opinie nie muszą być nawet stricte negatywne. Wystarczy, że konkurencja zastanie średnią ocen 4.8, a zrobi z niej 3.0. A u siebie będzie miała 4.6.

Społeczność

Marki zawsze miały zwolenników i przeciwników. Taka już ich natura. Niewyrazista marka to żadna marka. Kiedyś jednak społeczności miały ograniczone możliwości. Nie można było zrobić konwersacji na kilkaset osób, a grupy wymagały spotkań. A te czasu i logistyki.

Internet pozwolił na powstanie społeczności marek. I ich interakcję. Zwolennicy różnych marek mogą wymieniać doświadczenia. Kłócić się. Polemizować. Agitować. W ten sposób marketing niejako uprawia się sam, a co ważniejsze – za darmo.

Kontrola cen

Kiedyś producent miał większe pole do popisu, jeśli chodzi o manipulację cenami. O ile znajomy nie kupił u konkurencji, albo o horrendalnych cenach nie dowiedziały się media – można było do pewnego stopnia zawyżać ceny. Do pewnego, bo nikt nie zapłaci 500 złotych za bochenek chleba. Porównywarki cen kładą jednak tamę na rzece ludzkiej chciwości. Oczywiście ceny mogą się różnić, nawet znacznie. Jednak nie mogą już być zawyżane. I w lepszej pozycji jest ten, kto sprzedaje taniej. Czyli w lepszej pozycji jest także portfel konsumenta.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcia: Pixabay

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *