Występ… bez występu

Czy aktor musi pojawiać się na planie, by wystąpić w filmie? Jak się okazuje – niekoniecznie, co udowodniła rosyjska firma MegaFon.

Deepfake – co to takiego?

Tłumacząc termin z angielskiego, otrzymamy „głęboki fałsz”. Nazwa nie jest przypadkowa ani przesadna. Zastosowanie tej techniki pozwala na efekty tak realistyczne, że odbiorca nie wie, że ogląda obrobiony obraz. Wszystko dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, która nakłada obrazy ruchome i nieruchome na pierwotny obraz.

Bruce Willis na służbie Rosji

Aktor powszechnie znany. Pojawia się głównie w filmach akcji. Jest jednym z bardziej rozpoznawalnych aktorów, co naturalnie skazuje go na propozycje występów w reklamach. Tym razem do współpracy zaprosił go rosyjski operator telefonii komórkowej MegaFon. Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie to, że Willis nie pojawił się na planie. Postać w klipie to po prostu efekt wykorzystania wielu zdjęć i nagrań aktora.

Jaka przyszłość?

Deepfake jest popularną techniką. Istnieją narzędzia pozwalające na korzystanie z nich nawet osobom bez wiedzy z zakresu obróbki. Dlatego najczęściej spotykanymi głębokimi fałszywkami są memy. Jednak marketing lubi innowacje i za jakiś czas opisywana ciekawostka może być standardem.

Ma to wiele zalet czysto technicznych. Dzięki technologii Willis musiał podpisać zgodę na wykorzystanie wizerunku. Resztę zrobili inni, a on i tak osiągnął zysk. Gdyby doszło do rozpowszechnienia deepfake’ów w reklamach, skorzystaliby na tym sami celebryci. Nie musieliby aż tyle biegać po planach i studiach. Dzięki mniejszemu tempu życia spadnie choćby odsetek ich depresji. To z kolei przełoży się także na życie ich rodzin i znajomych. Wbrew pozorom, ludzie bogaci też cierpią. Część z nich dzięki możliwości głębokich podróbek może ograniczyć (a nawet całkowicie zawiesić) udział w tradycyjnych reklamach na rzecz większej ilości wolnego czasu.

Takie rozwiązania pozwolą też na tworzenie reklam w językach, których nie znają celebryci w nich występujący. Dla Amerykanina rosyjski jest bardzo trudny w wymowie. Deepfake pozwala przekroczyć ten problem i w efekcie słyszymy Willisa mówiącego z doskonałym akcentem. Języków na świecie jest wiele, pomysłów na reklamę jeszcze więcej. Znikają również ograniczenia przestrzenne – nie będą konieczne podróże do nieraz dalekich krajów, by nagrać reklamę.

Innym aspektem tego zjawiska może być szerszy dostęp do wizerunków celebrytów w reklamach. Nikt nie zabroni im przecież występować w tradycyjnych reklamach. Jednocześnie będą mogli zarabiać na reklamach deepfake’owych. Kto wie, czy nie dojdzie do dosłownego zwielokrotnienia zarobków? Wtedy z kolei celebryci, przynajmniej część, mogliby te kwoty inwestować na wielorakie sposoby. Przyczyniając się, na przykład, do powstania nowych miejsc pracy.


Autor: Paweł Wilczkowiak

Zdjęcie: Pixabay

Film: YouTube

Paweł Wilczkowiak

Połączenie mnicha i żołnierza Legii Cudzoziemskiej. Słucha muzyki klasycznej i pagan ambientu. Biega na 10 km z obciążeniem i czyta klasyków. W redakcji zajmuje się głównie kulturą i życiem studenckim. Sporadycznie dzieli się wiedzą marketingową zdobywaną na komunikacji wizerunkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi