Koncert jeszcze Dwóch Sławów, czy już dwóch sław?

29 stycznia w łódzkiej Wytwórni odbył się jubileuszowy koncert rapowego duetu Dwa Sławy. Radek i Astek w towarzystwie zaproszonych gości i całkiem sporej grupy słuchaczy świętowali piętnastolecie scenicznej działalności. Obcy, popcorn i KrzyKrzysztof – to trzy spojlery bez kontekstu tego wyjątkowego wydarzenia. Zaciekawieni?


Kiedy tylko w sieci pojawiły się bilety na koncert z okazji piętnastolecia zespołu Dwa Sławy, nie zastanawiałam się długo. W moim koszyku niemal natychmiast wylądowały dwa: jeden dla mnie, jeden dla mojego chłopaka, który fanem łódzkiego duetu był już od pierwszych nielegali. Tym samym rozpoczęło się niecierpliwe wyczekiwanie; najpierw na sam koncert, a potem również zapowiedziany niedługo później krążek Z Archiwum X2. Kiedy ponad dwa miesiące później wysiedliśmy na dworcu Łódź Fabryczna z rzeczoną płytą na słuchawkach, nie spodziewaliśmy się niczego innego niż wspaniałego show. I dokładnie to dostaliśmy.

Sto lat, sto lat

Chociaż samo miasto przywitało nas chłodno (niemal przez cały dzień padał śnieg), nie mogę powiedzieć tego samego o klubie, w którym odbywał się koncert. Przed Wytwórnią pojawiliśmy się pół godziny po otwarciu bramek. Szybko otrzymaliśmy opaski i weszliśmy do środka. Od razu zakomunikowałam chłopakowi, że chcę znaleźć się jak najbliżej sceny. Odpuściliśmy więc stoiska merchowe oraz bar i przeszliśmy do tej części klubu, w której znajdowała się scena.

Koncert miał rozpocząć się dopiero o 21.15, nie mieliśmy więc większego problemu z podejściem niemal pod same barierki. Czas oczekiwania umilały płynące z głośników dźwięki kawałków z poprzednich płyt Sławów oraz wyświetlane na ekranie za sceną ich archiwalne zdjęcia. Chociaż na niemal wszystkich poprzednich występach duetu, na których byłam, standardem była kilkunastominutowa obsuwa, tym razem było inaczej. Minutowe odliczanie wystartowało prawie że punktualnie. Kiedy wszyscy zgromadzeni wykrzyczeli zero, rozległa się muzyka z czołówki Archiwum X. Na scenie pojawili się Rado Radosny, Astek oraz Młody Jedi, ich DJ, w dmuchanych kostiumach kosmitów. I tak rozpoczęło się ponad dwugodzinne świętowanie.

Już pierwsze minuty koncertu przyniosły ze sobą problemy i nieco przedłużyły oczekiwanie na inaugurujący „uroczystość” kawałek. Przy zdejmowaniu kostiumu obcego Radek napotkał drobne komplikacje. Raperzy nie pozwolili sobie jednak na niezręczną ciszę, ogrywając całą sytuację charakterystycznym dla nich humorem. Podobne mniejsze i większe wpadki, komentowane mistrzowsko przez duet, zdarzyły się później jeszcze kilka razy: Pers nieznacznie pomieszał wersy w swoim refrenie we Wstępnie nie, mikrofon Grubego Mielzky’ego odmówił posłuszeństwa, a wyświetlane w tle wizualizacje przestały działać, gdy na scenie znajdował się skład JWP. Czym jednak byłoby tak duże przedsięwzięcie bez drobnych potknięć?

Mistrzowscy goście

Na scenie szybko pojawił się pierwszy gość. Wspomniany już Pers wykonał ze Sławami Wstępnie nie. Długo nie trzeba było czekać także na Mielona. Ten poza 2/10, które tak jak Wstępnie nie znalazło się na najnowszym krążku Z Archiwum X2, zaprezentował także Co to Ten Rap? ze swojej ubiegłorocznej płyty Do Wesela Się Zagoi. Pożegnał się z publicznością po tym, jak ogłosił, że gospodarze koncertu z okazji jubileuszu otrzymają od niego w prezencie „skok z 4200”. Tego wieczora mieliśmy okazję posłuchać także grupy JWP, Jareckiego i BRK, Polskiego Karate, Bisza i Kasi Grzesiek. Każdy z wymienionych, poza Kasią, towarzyszył Sławom przy jednym kawałku z ich repertuaru, po czym wykonywał jeden ze swojego. Tym samym usłyszeliśmy między innymi legendarne Fenomenalnie oraz wykonanego do oryginalnego bitu Pollocka. Kasia Grzesiek skradła serce urokiem, Polskie Karate humorem, JWP luzem, Jarecki fenomenalnym wokalem, a Bisz klasą.

Mistrzowscy gospodarze

Wieczór należał jednak do Astka i Rado Radosnego. Z każdym kolejnym kawałkiem publiczność miała jedynie ochotę na więcej, a raperzy rzadko pozwalali sobie na oddech. Przez dwie godziny przeplatali utwory z nowej płyty z dobrze znanymi bangerami z poprzednich wydawnictw. Aby zagrać jak najwięcej piosenek, raperzy postawili na łączenie ze sobą niektórych z nich, grając je „pół na pół”. Bawiliśmy się między innymi do Zdejm czapkę, !#@%& (Furia), JBC, Człowiek sztos czy O sportowcu, któremu nie wyszło. Chociaż raperzy jasno dali do zrozumienia, że nie zamierzają grać kawałków tak starych, że znałoby je zaledwie kilka osób, i tak zabrali nas w małą sentymentalną podróż w rytm chociażby Absztyfikantów.ds czy Zamknij mordę tour. Na bis dostaliśmy A może by tak? oraz Ciężki zawód (Gettin’ Money).

Poza żartobliwymi wymianami zdań Jarka, Radka i Młodego Jedi, widowisko uświetniły wyświetlane na ekranie w tle wizualizacje, wypuszczone podczas jednego z kawałków spod sufitu balony, wręczenie złotych płyt za albumy Coś przerywa i Pokolenie X2 oraz… deszcz dolarów. Największym atutem był jednak właśnie ten wymieniony jako pierwszy humor, którym duet okrasił cały koncert. Balony pękające pod nogami widowni koncertu raperzy porównali do dźwięków przygotowywanego popcornu, a klub tym samym do największej mikrofalówki w Polsce. Nawet banknoty, które spadły na nas przy Ciężki zawód (Gettin’ Money), były puszczeniem oka – znalazły się na nich podobizny raperów.

Oraz mniej mistrzowski after

Salę koncertową opuściliśmy w akompaniamencie Przeżyj to sam. Według rozpiski rozpoczynał się właśnie after połączony z meet and greet z „jubilatami”. Na palcach jednej ręki policzyłabym jednak osoby, które rzeczywiście potraktowały ten after dosłownie. Chłopaki za DJ-ką postawili na repertuar, który raczej nie przypadł do gustu większości. Kilka razy usłyszeliśmy nawet Kaza Bałagane, chociaż nie zabrakło takich klasyków, jak Złą sławą owiany z Nieśmiertelnej Nawijki Dwusławowej.

Przed barem już w momencie, w którym wyszliśmy z części klubu ze sceną, ustawiła się niesamowicie długa kolejka. Dzięki znajomym kupiliśmy po piwie nieco szybciej niż się spodziewaliśmy, po czym ustawiliśmy się za sporym już tłumem do meet and greet. Stanęliśmy kilka metrów od wykonanej z pomarańczowo-czarnych balonów ścianki z wielkim „X2”, przy której Dwa Sławy robili sobie już zdjęcia z fanami. Chociaż dobrze bawiliśmy się także przy afterowym DJ secie, ewakuowaliśmy się z Wytwórni jeszcze przed pamiątkową fotką z raperami. Byliśmy zmęczeni, a wcześnie rano czekał nas powrót do Wrocławia.

Łódź pożegnaliśmy naładowani pozytywną energią i z poczuciem dobrze wydanych pieniędzy. Chociaż z Dwoma Sławami spotkamy się już niedługo po raz kolejny, tym razem we wrocławskim Starym Klasztorze, ten konkretny koncert był wydarzeniem niepowtarzalnym. Cieszę się, że uczestnictwem w nim przyłożyłam się do zapisania kolejnej karty w już i tak bogatej historii łódzkiego duetu.


Autorka: Magdalena Skawina

Zdjęcia: archiwum prywatne

Magdalena Skawina

Jeżeli zastanawiasz się, czym się zajmuję, zapewne słucham nowej polskiej rap płyty siedząc na balkonie dusznego wrocławskiego osiedla. Może kiedyś, kiedy dorobię się już na pisaniu o młodych raperach, zbuduję wehikuł, który przeniesie mnie do alternatywnej rzeczywistości. A w niej leżę teraz na plaży i podziwiam niekończące się zachody słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi