Plastikowe serca prosto z przeszłości

Wydana w listopadzie 2020 „Plastic Hearts” Miley Cyrus to jedna z ciekawszych płyt ubiegłego roku. Nawet legendy, takie jak Joan Jett, Stevie Nicks czy Billy Idol, wróciły do studia po latach i przyłożyły się do powstania krążka. Za wszystkim stoi świetna produkcja muzyczna duetu Ronson-Watt. Album ten warto przypomnieć sobie zwłaszcza w świetle ogłoszonych niedawno nominacji do Grammy, wśród których go zabrakło.

Miley Cyrus po raz kolejny króluje na Twitterze i jest o niej bardzo głośno. Tym razem nie wynika to jednak z kontrowersyjnych zdjęć czy premiery nowego albumu artystki. Chodzi o nominacje do nagród Grammy, najważniejszych w muzyce statuetek, których otrzymała aż… zero! Kiedy zostały one ogłoszone, zarówno fani, jak i krytycy byli w ogromnym szoku. Wśród artystów takich jak Kanye West, Olivia Rodrigo czy Justin Bieber zabrakło nazwiska Cyrus. Jej album „Plastic Hearts”, wydany 27 listopada 2020 roku, sprawił, że została okrzyknięta przez magazyn NME „gwiazdą rocka, jakiej nam trzeba”, a Elton John nazwał ją „najlepszą piosenkarką rock n’ roll ze wszystkich”. Sama redakcja Billboard uznała, że Miley jest jedną z najbardziej pokrzywdzonych przez Grammy w tym roku. O co właściwie chodzi i czemu ludzie uważają, że ten album został pominięty?

Od jakiegoś czasu w muzyce wyraźnie słychać wpływy lat 80. i 90. Potwierdzają to m.in. wydane w ubiegłym roku świetne, pełne hitów albumy „Future Nostalgia” Dua Lipy i „After Hours” The Weekend.  

W gronie tych najciekawszych płyt, które brzmieniem powracają do glam rockowej przeszłości, jest nowy album Miley Cyrus „Plastic Hearts”. Charyzmatyczna, wychowana na Kiss, Metallice i Britney Spears, czerpiąca wiadrami ze stylu swoich idoli artystka, ale też nietuzinkowa produkcja sprawiają, że słuchając radia, możemy poczuć się jak w kolorowych latach 80. 

Złe dobrego początki 

Cyrus początkowo chciała wydać album „She is Miley Cyrus”, który miały wypełniać trapowe piosenki o kasie, sławie i jej własnej „pussy”. Niestety podczas nagrywania płyty dom i domowe studio piosenkarki zniszczyły wielkie pożary w Kalifornii. Miley nie załamała się i odebrała to jako znak: materiał, który zdążyła nagrać wylądował w koszu, a piosenkarka obrała zupełnie inną muzyczną drogę. Zdecydowała, że projekt będzie jej pierwszym albumem, na którym usłyszymy prawdziwą Miley.  

Z aktorką, którą dzieciaki kojarzą z Hanny Montany, siły połączyli Mark Ronson i Andrew Watt. Ten pierwszy to tworzący wcześniej dla Amy Winehouse, Robbiego Williamsa, Adele czy Bruno Marsa stary wyjadacz, którego hity stacje radiowe grają już od ponad dekady. Natomiast Watt to zupełnie nowy, aspirujący producent, który na scenie pojawił się dopiero kilka lat temu. Mimo że stworzył popowe hity, takie jak „Senorita”, „Break My Heart”, „Let Me Love You” i „Eastside”, jego pasją od zawsze był rock i metal. O jego talencie do tworzenia muzyki mówi fakt, że sam Książę Ciemności, legendarny Ozzy Osbourne, zaufał mu i powierzył produkcję swojego pierwszego od lat albumu „Ordinary Man”.  

Werbując doświadczonego Ronsona i utalentowanego Watta Miley zaczęła tworzyć swój nowy projekt. 

Przepis na sukces 

Watt, Ronson i Cyrus sięgnęli do swoich muzycznych inspiracji. Okazało się, że dla każdego z nich były to rockowe legendy. The Rolling Stones, Joan Jett, Billy Idol, Metallica czy Kiss to jedni z wielu, których twórczość przyczyniła się do powstania „Plastic Hearts”. Sam Ronson mówi, że piosenka „Bad Karma” „była napisana podczas jam session z Joan Jett w 1976 (oczywiście nie była, ale to czysty rock n roll!)”. 

Lekko ochrypły wokal piosenkarki (brzmi tak po operacjach gardła, jakie przeszła w 2019 roku) świetnie pasował do aranżacji stworzonych przez producentów albumu. Źródłem tekstów piosenek było jej świeżo zakończone małżeństwo. Ale to rockowe, pełne instrumentów brzmienie przyczyniło się do sukcesu projektu. 

Powroty do przeszłości 

Producenci razem z Miley zaczęli tworzyć kompozycje wykorzystując gitary elektryczne, perkusję, bas i inne instrumenty, które w popowym, przeładowanym elektroniką mainstreamie są rzadkością. Ich inspiracjami były hity z poprzedniego wieku.  

I tak w piosence „Plastic Hearts” możemy usłyszeć gitarowe riffy z „Are You Gonna Be My Girl” (Jet) oraz elementy z „Sympathy For The Devil” (The Rolling Stones), a także „Love Is a Contact Sport” (Whitney Houston). „WTF Do I Know” inspirowane było klasykiem Kiss „I Was Made for Lovin ’You”, a w „Gimme What I Want” wyraźnie słychać sample z „Closer” (Nine Inch Nails). 

Jeden z największych hitów z albumu, czyli „Midnight Sky”, zawiera sample „Edge of Seventeen” Stevie Nicks, która postanowiła dołączyć do Cyrus i nagrać z nią wspólną wersję tej piosenki.  

Z kolei „Night Crawling” pełna jest instrumentalnych motywów z przebojów Billiego Idola „Rebel Yell” i „White Wedding”. Nic dziwnego, że sam Idol nagrał swój wers do tego kawałka. „Bad Karma” to kolejna piosenka, która czerpie z hitów Joan Jett: „I Hate Myself for Loving You” i „Bad Reputation”. Sama artystka, podobnie jak Billy, postanowiła wystąpić w tym utworze. 

Legendy, talent i produkcja 

„Plastic Hearts” okazał się jedną z najciekawszych płyt poprzedniego roku. Obecność na niej legendarnych gwiazd tylko potwierdza, że mamy do czynienia z albumem wyjątkowym. Idole sprzed lat postanowili wrócić do studia po długiej przerwie i specjalnie dla Miley nagrać coś nowego.  

Jednak gdyby nie świetna produkcja Ronsona i Watta, album mógłby okazać się kolejną w dyskografii piosenkarki kontrowersyjną klapą. To połączenie produkcyjnych gigantów, legend muzyki i talentu Cyrus sprawia, że krążek jest warty każdej sekundy poświęconej na jego przesłuchanie i choćby jednej nominacji do Grammy.


Autor: Szymon Orzeł

Zdjęcie: Raph_PH, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *