Batalia o mundial zakończona sukcesem

Jakże dziwne były to eliminacje! Jak w żenujący sposób zostawił nas “Siwy bajerant” na kilkadziesiąt dni przed meczami barażowymi. Jak ciężki bój stoczył PZPN z organizacją zwaną FIFA o wykluczenie federacji rosyjskiej z walki o czempionat w Katarze. Jak chaotycznie Cezary Kulesza wybierał nowego trenera kadry. I wreszcie o tym, jak pół dobrego meczu ze Szwedami w wykonaniu białoczerwonych wystarczyło do awansu na mundial i ukazania chamskiego oblicza naszego nowego selekcjonera. Czyli kilka słów o tym, co nie miało prawa się udać. 

Kurz związany z walką o tegoroczne piłkarskie mistrzostwa świata w Katarze powoli opada. Polscy piłkarze wygrali baraże, jedziemy na mundial! I choć wielu naszych kibiców wciąż trzeźwieje z tego powodu, część zadaje sobie pytanie – “Jak to się mogło stać?”. Aby spróbować pojąć ogrom tego, co się wydarzyło trzeba zacząć od początku. Cofnijmy się więc do stycznia 2021 roku gdzie ówczesny prezes PZPN, Zbigniew Boniek, zwalnia Jerzego Brzęczka z funkcji selekcjonera i niczym David Copperfield wyciąga z kapelusza na to miejsce Paulo Sousę. Nie powiem żebym się z tego wówczas nie cieszył, bo kadra grała tak źle, że aż oczy bolały od samego patrzenia. Ale prezes Zibi nie byłby sobą, gdyby nie zaliczył kolejnej głupiej decyzji. Weryfikacja poziomu umiejętności nowego szkoleniowca, którego Boniek określał mianem “TOP”, przyszła bardzo szybko. Sousa przegrał praktycznie wszystko co było do przegrania, mistrzostwa Europy (na które awans wywalczył Brzęczek) oraz większość pojedynków z liczącymi się piłkarsko zespołami. 

Słaba gra podczas eliminacji 

Same eliminacje do tegorocznych mistrzostw świata to jeden wielki śmiech na sali. Przypomnę że wygraliśmy tylko z San Marino, Andorą i Albanią co dało nam drugie miejsce w grupie i awans do baraży, w których o rozstawienie przegraliśmy z rezerwowym składem Węgier. Rozstawienie było o tyle ważne, że definiowało czy pierwsze spotkanie zagramy u siebie, czy na boisku rywala. Los przydzielił nam do marcowych baraży w pierwszym meczu Rosję na wyjeździe oraz w drugim zwycięzcę pary Szwecja – Czechy na naszym terenie. Losowanie nie najgorsze… ale i styl kadry pozostawiał wiele do życzenia. W piłkarski rok 2022 przyszło nam wchodzić z mieszanymi uczuciami, ale też z wiarą w poprawę stylu gry. Polski Związek Piłki Nożnej miał już nowego prezesa w postaci Cezarego Kuleszy, gdyż poprzedni dostał stanowisko wiceprezesa UEFA. Sousa wykorzystał sytuację i umiejętnie dał nogę do brazylijskiego Flamengo, zostawiając naszą reprezentację na niespełna trzy miesiące przed najważniejszymi meczami w walce o mistrzostwa w Katarze.  

Wybór nowego selekcjonera 

Czasu było mało. Podczas gdy sztaby innych federacji rozpracowywały swoich rywali, my niczym średniowieczna polska szlachta bawiliśmy się w wybieranie na całego. Cóż to były za pomysły! Najpierw niestworzone plany z Włochami, potem Chorwatami, nawet Niemiec się przewinął. A może wrócimy do Nawałki, a może do Brzęczka… Jednym słowem – cuda na kiju!!! Wreszcie prezes PZPN jakby trochę od niechcenia rozpalił “watykański biały dym” oznajmując – Mamy nowego selekcjonera!! Zostaje nim Czesław Michniewicz. I wtedy się zaczęło… A dlaczego on? A podobno sprzedawał mecze, 711 razy w przeciągu dwóch lat dzwonił do “Fryzjera”. Czesiu wybielał się w mediach jak tylko mógł i gdzie tylko popadło. Pierwsze dni w jego wykonaniu to jedno wielkie tłumaczenie się, że podobno nie sprzedawał, że to było 20 lat temu, że każdy sprzedawał tylko nie on.  

Batalia z FIFA o wykluczenie Rosjan 

Nowy selekcjoner po medialnej spowiedzi ze swojej przeszłości rozpoczął tourne po zawodnikach reprezentacji. Rozpisywał każdemu kadrowiczowi taktyki, pozycje na boisku, motywował i zachęcał jeżdżąc po całej Europie. Niestety pod koniec lutego niczym nie sprowokowana putinowska Rosja barbarzyńsko zaatakowała Ukrainę. Świat sportu nie przeszedł wobec tej napaści obojętnie. Jedynie FIFA stawała okoniem przed wykluczeniem Rosjan z jej sportowych struktur. Wszystko przez bliskie zażyłości jej prezesa Infantino z Putinem. Lewandowski i spółka jednogłośnie oznajmili, że nie będą grać z agresorem o mundial nawet za cenę walkowera. Wystartowała batalia między PZPN-em a FIFA, która za wszelką cenę chciała zysków finansowych z tego meczu. Do naszego protestu przyłączyli się także Szwedzi, Czesi, Anglicy a nawet Francuzi. Wobec takiej siły oporu światowa federacja piłkarska przejść już nie mogła. Rosjanie zostali wykluczeni a Polakom przyznano awans do fazy finałowej baraży. 

Cel – Szwecja 

Wolny los dla Polaków nie spodobał się Szwedom. Czuli się niesprawiedliwie potraktowani faktem, że Polska bez gry awansowała dalej. FIFA nakazała nam za zamkniętymi drzwiami zagrać towarzysko ze Szkocją w terminie barażowym. Szwedzi po dramatycznej walce z reprezentacją Czech i bramce w doliczonym czasie gry, stali się tym samym ostatnią przeszkodą polskiej kadry w drodze do Kataru. O meczu ze Szkotami nie chcę się zbytnio rozpisywać… Jednym słowem nastroje po tym spotkaniu optymistyczne nie były. Byliśmy słabsi od wyspiarzy w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył w zwycięstwo nad silną i dobrze zorganizowaną Szwedzką drużyną. Naszym jedynym atutem (poza Robertem Lewandowskim) był fakt, że graliśmy na swoim terenie. Stadion Śląski w Chorzowie był świadkiem wielu cudów, liczyliśmy na jeszcze jeden. 

Łzy Michniewicza i słoma wystająca z jego butów 

Wtorkowy wieczór na długo zapadnie w pamięci polskich kibiców. Pierwsza połowa finałowego meczu barażowego o awans na mistrzostwa ze Szwedami to pokaz naszej niemocy i chaotycznej gry. Niby biegaliśmy za piłką, ale to przeciwnicy mieli więcej klarownych sytuacji. Kiedy piłkarze schodzili do szatni na przerwę, ja nie zastanawiałem się czy Szwedzi strzelą nam w końcu bramkę, tylko kiedy. Nieoczekiwanie dla mnie druga połowa to inny obraz naszej kadry. Zaczęło nam wychodzić, Szwedzi popełniali błędy. Lewandowski i Zieliński trafili do siatki naszego rywala i jedziemy na mistrzostwa! Radość i euforia została niestety przyćmiona pomeczowym zachowaniem naszego selekcjonera. Przed kamerami TVP a później na antenie “Kanału sportowego” zaczął obrażać nieprzychylnych mu wcześniej dziennikarzy. Postanowił, że 45 minut poprawnej gry (nie jakiejś nadzwyczajnej) daje mu prawo stawiania się ponad innymi ludźmi. Kolejny raz byłem świadkiem słuszności starego powiedzenia – “Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy”. 

Losowanie fazy grupowej 

Za nami losowanie fazy grupowej finałów piłkarskich mistrzostw świata. Sam udział w nich naszej reprezentacji to suma ogromnego szczęścia i zbiegów okoliczności. W życiu nie widziałem by tak słabo grająca reprezentacja przeszła europejskie kwalifikacje w drodze na mundial. Naszymi przeciwnikami w Katarze będą kolejno: Meksyk, Arabia Saudyjska i Argentyna. Jedno jest pewne, przełom listopada i grudnia dostarczy nam wielu futbolowych emocji. Czy kadra Czesława Michniewicza godnie się w nich zaprezentuje? Czy może zaserwuje nam odgrzewanego kotleta w postaci trzech porażek i szybkiego powrotu do domu? A może szczęście nas nie opuści i pomimo żenująco słabej gry uda nam się awansować do 1/8 finału? Na to wszystko przyjdzie nam jeszcze poczekać i żyć nadzieją że zobaczymy reprezentację Polski walczącą, a nie będącą na katarskich wczasach. 


Autor – Radosław Judziński

Zdjęcie – Wikimedia commons – Светлана Бекетова

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi