Adi Nowak – NIENAJSEKSOWNIEJSZE

Dlaczego przespałem, gdy Adi Nowak wysłał demo? – Ta myśl będzie wracać do Quebonafide przy premierze każdego projektu Adiego. Poznański raper, od niedawna reprezentant SBM, nowym albumem pokazuje, że naprawdę jest czego żałować.

Mam szczęście śledzić jego karierę od samego początku w 2016 roku, gdy wydał Nienajprawdziwsze EP. Charyzmatyczne opisy życia i otaczającej go rzeczywistości, połączone z wyjątkową warstwą muzyczną szybko przyniosły mu rozgłos. W kwietniu 2017 roku ukazał się długo wyczekiwany debiut w wytwórni Asfalt Records. Vafle Ryżowe uważam za najbardziej niedoceniony z albumów Adiego Nowaka, chociaż potrafię zrozumieć jego brak popularności. Kreatywne flow płynące z gier słownych, okraszone chwilami eksperymentalną warstwą muzyczną, nie dla każdego będzie atrakcyjne. Wydaje się, że Adi zdał sobie z tego sprawę, przechodząc na bardziej przystępne i mainstreamowe brzmienia na Ćvir i Kosh. To tylko dowiodło poziomu umiejętności Nowaka, który pokazał, że na każdym bicie czuje się jak ryba w wodzie.

Nienajseksowniejsze to jak sam autor mówi: quasi-neo-Nienajprawdziwsze, wracamy zatem do mniej mainstreamowej estetyki. Zawsze charyzmatyczny Adi, tym razem bije samego siebie na głowę. Lirycznie ten album jest jak polski stand-up, tylko że śmieszny. Serio, ostatni raz tak dobrze bawiłem się słuchając Ale się zjarałem, oto czajnik Młodego Dzbana. Otwarte podejście do relacji damsko-męskich to w przypadku Nowaka nic nowego, ale w tym albumie seks jest tematem przewodnim. Teksty pozostają w dobrym smaku i bawią, co jest niestety unikatową cechą na polskiej scenie, bo szczególnie wśród młodych raperów trochę brakuje luzu. Tutaj luz jest i to ogromny. Na tyle duży, że kawałek GILF Sangria, jak może niektórzy się domyślają, dotyczy starzenia się kobiet, które były dla Adiego obiektami młodzieńczych westchnień. No z wyjątkiem Brandi Love, rzecz jasna.

Wśród piosenek o tematyce erotycznej, nie zabrakło obrony kobiet zarabiających na kamerkach, stronach dla dorosłych itp. Towarzyszka niedoli to powierzchowna, ale słuszna krytyka internetowych „mądrali”, którzy z jednej strony krytykują kobiety wrzucające odważne zdjęcia do mediów społecznościowych, a z drugiej wysyłają pieniądze patostreamerom.

Śniadanie w Massachusetts to idealny przykład popularnego brzmienia, na warunkach Nowaka. Ładny, cukierkowy podkład od Miyo i prosta konstrukcja, wróżą banalny, radiowy utwór. Jest on jednak pełen sprytnych gier słownych, które zupełnie zmieniają odbiór całego kawałka. Już w pierwszym wersie (Przysłoniłaś mi Atlantyk), użytkownicy portalu Genius, wynaleźli dwa podteksty.

Album Nienajseksowniejsze jest bardzo zróżnicowany brzmieniowo. Słodkie intro, zestawione jest z country-podobnym Z baby prababy. Zaraz po tym najtłustszy bit na EP serwują The Returners w Mandark. Mimo to spokojne, charyzmatyczne flow Adiego i płynne przejścia pomiędzy utworami sprawiają, że całego projektu przyjemnie słucha się w całości, raz za razem. Dynamiczny, trapowy podkład z GILF Sangria bardzo dobrze wpasowuje się pomiędzy klimatyczne, powolne instrumentale na Czekodżem i Stary niedźwiedź mocno śpi.
Jakby tego było mało, ten drugi zaskakuje świetną zmianą w hardbassowej końcówce. Oj, będzie się działo na koncertach. Skoro mowa o zmianach w końcówce…

Pięciominutowa opowieść o konsekwencjach luźnego życia seksualnego stanowi idealne zakończenie dla Nienajseksowniejsze EP. Trzy części, historia opowiadana z trzech różnych perspektyw, na trzech różnych podkładach. Puenta? Nie igraj z kobietami. Gorzkie, ale prawdziwe zakończenie albumu o słodkim życiu lekkoducha.

Adi Nowak udowadnia, że zasłużył sobie na miejsce w SBM i bynajmniej nie zmieni to profilu jego twórczości. Rapowy hipis powrócił do gry i żadne prztyczki ze strony smutnych hardcorowców tego nie zmienią.


Andrzej Kotkowski
Zdjęcie: SBM

Album jest w pełni dostępny na YouTube, więc klikajcie, słuchajcie. Cytując: nie prześpij, nie bądź Quebo.

Andrzej Kotkowski

Słucham albumów od początku do końca. Lubię wymagającą muzykę, ale na parkiecie wyginam się do radiowych hitów. Post-memy to moje dirty pleasure. Pamiętajcie, że w recenzjach zapisuje moje zdanie, ok?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *