Czy można okraść Luwr, inspirując się książką? – recenzja serialu “Lupin”
Paryż. Luwr. Czasy współczesne. Odbywa się właśnie licytacja drogocennego naszyjnika Marii Antoniny. Skradziony przed laty, niedawno odnaleziony – zostaje wylicytowany przez Paula Sernine’a. Przedmiot znika. Kto za tym stoi? I czy kryje się za tym coś więcej niż zwykła kradzież? Może jeden z policjantów ma rację i sprawca inspiruje się książkami o Arsène’ie Lupinie?
Dżentelmen włamywacz
Paul Sernine – przedsiębiorca. Luis Perenna – sprzątacz. Może to w istocie jedna i ta sama osoba? Arsène Lupin – anagram obu tych imion. Pomysł wydaje się jednak być zbyt głupi, by mógł być prawdziwy. Reszta komisariatu wyśmiewa odkrycie swojego kolegi.
Ale książki to więcej niż puste słowa. Tę konkretną: Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz Assan Diop dostał kiedyś od swojego ojca, który później został oskarżony o kradzież naszyjnika królowej. Ojciec nie wytrzymał presji. Był dżentelmenem. Uczciwym człowiekiem. W sercu Assana pozostało jedno pragnienie: dowieść niewinności ojca. Jak? Zostać dżentelmenem włamywaczem, oczywiście.
Serial jak książka
Wbrew temu, co sądzi komenda policji, książka jest tutaj najważniejsza. Stała się inspiracją dla twórców serialu, co widać nawet w tytułach odcinków – a właściwie ich braku. Epizody są kolejno numerowanymi “Rozdziałami”.
Akcja toczy się nie tylko w czasach współczesnych, ale także 25 lat wcześniej, kiedy to naszyjnik po raz pierwszy zostaje skradziony, a Assan trafia do sierocińca, gdzie zawzięcie studiuje opowieści o Arsène’ie Lupinie. Książki, jak widać, mogą silnie oddziaływać na ludzi. Zarówno na postać Assana, jak i samych scenarzystów. Książki inspirują.
Fabuła wciąga. Jest dużo zwrotów akcji. Główny bohater jest bardzo pomysłowy, sprytny i potrafi zmieniać osobowości. Zawsze jest o krok przed policją. Skąd my to znamy?
Bohater, jakiego kochamy
Scherlock? Nie, nie to. Motyw z książkami może by się zgadzał, ale Scherlock policji pomagał. Dalej… Dom z Papieru? Bingo!
Widać tu dużo nawiązań do produkcji, która już odniosła sukces. Po pierwsze – kradzież, po drugie – działanie w imię zmarłego ojca, po trzecie – policja, która jest tą “złą” stroną.
Służba mundurowa jest skorumpowana. Ten, kto ma pieniądze, ma w garści organy ścigania. Finanse jednak nie biorą się znikąd. Część jest wynikiem zwykłych oszustw, a nawet zbrodni.
Widownia uwielbia historie, kiedy to prosty człowiek walczy z niesprawiedliwym państwem. Zwłaszcza, gdy jest to sierota, która jakimś cudem dorobiła się wystarczających środków na przeprowadzenie dużego napadu.
Ocena
Nowy serial Netflixa miał premierę 8 stycznia tego roku. I wbrew pozorom, nie jest tylko opowieścią o kradzieży naszyjnika. Kryje się za tym coś więcej. Nie chodzi jedynie o walkę o sprawiedliwość. Poruszone zostają również problemy relacji rodzinnych i trudności w odnalezieniu się po przeżytej traumie, które skutkują brakiem umiejętności stworzenia stałego związku i bezpiecznego domu rodzinnego.
Motyw książki służy dodatkowo ukazaniu roli relacji ojciec-syn. Assan przekazuje ją swojemu synowi, tak jak niegdyś dostał od swojego ojca. Z pokolenia na pokolenie. Różnica jest jednak zasadnicza – on swojego syna już nie wychowuje.
Serial warty obejrzenia i poddania własnej analizie. Według mnie podobieństwa do Domu z Papieru są uderzające. Czy policja również zdecyduje się zmienić strony i stanąć ramię w ramię z “dobrem”? Dowiemy się zapewne w następnym sezonie.
Autor: Karolina Sobczyńska
Zdjęcia: Instagram