„Halston” wizjoner z wyboru

Nowy Jork, towarzystwo elit, szalone imprezy w rytmach disco i nieustanna walka, by utrzymać wysoką pozycję w branży modowej – wokół tego obracało się życie Halstona. Na Netflixie właśnie zadebiutował nowy biograficzny miniserial o losach tego amerykańskiego projektanta. Czy produkcja wypada równie dobrze, co jego kreacje?

 

Prawdziwy Halston, 1973

Halston, a właściwie Roy Halston Frowick, zasłynął w latach 60. jako twórca charakterystycznego kapelusza Jacqueline Kennedy, jednak z czasem gama jego projektów zaczęła wykraczać poza nakrycia głowy, a mały butik artysty stopniowo przeistaczał się w istne modowe imperium. I tę właśnie historię opowiada serial autorstwa Sharra White’a, o spektakularnym wzlocie, który zakończył się bezlitosnym upadkiem i utratą praw do własnego imienia.

W roli tytułowego Halstona zobaczymy Ewana McGregora i co tu wiele mówić – brytyjski aktor totalnie skrada całe show. W roli zapatrzonego w siebie, perfekcjonistycznego projektanta, który przyczynił się do zmiany sposobu postrzegania kobiecej mody, niczym magnes ciągnie widza przez ukazaną opowieść. McGregor skupił się na odpowiednich gestach, mimice, a także wypracował charakterystyczny akcent, dzięki czemu Halston w jego wykonaniu stanowi naprawdę wiarygodną kreację. Arogancki i pełen dramatyzmu, nasuwa na oczy stylowe, czarne okulary i z gracją zapala kolejnego papierosa, by nie dać ponieść się wzburzonym emocjom. W swoich działaniach nie ma żadnych ogródek, niezależnie czy chodzi o ryzykowną kreację, czy spożywanie używek w pracy.

Ewan McGregor w roli Halstona

To ten typ bohatera, którego raczej nie darzy się ogromną sympatią, ale widząc jego determinację oraz zamiłowanie do pasji, którego nie traci aż do końca, wciąż się mu kibicuje.

Oprócz niego, przez serial przewija się gama interesujących, autentycznych postaci, które Halston spotykał na swojej drodze. Celebryci, dla których najpierw tworzył kreacje, a następnie spędzał wspólnie czas w legendarnym klubie Studio 54, projektanci, z którymi rywalizował podczas słynnego pokazu określanego modową bitwą o Wersal i sztab projektanta, określany przez niego mianem „bandy dziwaków, homoseksualistów i dziewczyn, które jeszcze nie chcą dorosnąć”.

Mamy tutaj naprawdę udaną kreację Rebecci Dayan, która pojawia się jako niedawno zmarła modelka i projektantka biżuterii Elsa Peretti, oraz małą, ale charyzmatyczną rolę Kelly Bishop, wcielającej się w publicystkę Eleanor Lambert.

Jednak na największą uwagę wśród aktorów drugoplanowych z całą pewnością zasługuje Krysta Rodriguez w roli Lizy Minelli. Artystka znana chociażby z filmów Kabaret czy New York, New York była jedną z najlepszych przyjaciółek projektantka oraz jego modową muzą. Łączyło ją nie tylko zamiłowanie do sztuki, ale też fakt, że oboje mieli do swoich karier doszyte uprzykrzające łatki. Halston chciał przestać być jedynie mężczyzną od kapeluszy, Minelli pragnęła wyjść poza blask swojej matki, Judy Garland. Wcielenie się w bohaterkę przychodzi Rodriguez z lekkością, a jej występ do piosenki Liza with an Z na długo rozbrzmiewa w uszach.

To właśnie muzyka jest kolejną zaletą Halstona. Choć serial jest dość krótki, bo zaledwie pięcioodcinkowy, w warstwie fabularnej wędruje przez kilka dekad, od końca lat 60 do początku 90. Soundtrack został dopasowany wprost perfekcyjnie, tak aby puszczane w tle utwory zgadzały się z czasem, w którym właśnie rozgrywa się akcja. Usłyszymy tu między innym nagrania The Velvet Underground, Davida Bowie, Donny Summer oraz klimatyczną piosenkę Pearly Dewdrops’ Drops zespołu Cocteau Twins, którą twórcy zdecydowali się zakończyć finałowy odcinek.

Energię tamtych lat wiernie oddają także starannie dopracowane wnętrza klubów, biura projektanta i jego mieszkań. Oryginalna scenografia stanowi gratkę dla widza. Oczywiście pisząc o serialu poświęconemu ikonie mody, nie sposób nie wspomnieć o wrażeniach, jakie dostarczają kostiumy bohaterów i pięknie nakręcone sceny pokazów.

McGregor i Krysta Rodriguez jako Halston i Liza Minelli

Jednym z producentów Halstona jest Ryan Murphy – twórca, który na swoim koncie ma już inny serial z modowym wątkiem – American Crime Story: Versace. I faktycznie obie produkcje mają ze sobą wiele wspólnego, chociażby pod względem kreacji bohaterów czy charakterystycznego, pełnego ironii humoru, który co rusz pojawia się na ekranie. Jednak w Versace postać projektanta, a raczej jego morderstwo, było wątkiem wyjściowym fabuły, natomiast Halston odgrywa w serialu główne skrzypce, tyle że w przedstawieniu jego historii zabrakło trochę głębi.

Scenariuszowi można zarzucić nierówność. Przez pierwsze trzy odcinki co prawda dostajemy szczegóły z życia zawodowego bohatera, a twórcy niemały segment poświęcają wątkowi jego burzliwego związku z Victorem Hugo (amerykańskim malarzem, nie mylić z XIX-wiecznym pisarzem), którego gra Gian Franco Rodriguez, ale niewiele wiemy o tym, czym właściwie w życiu kieruje się Halston. Pod skórę projektanta wchodzimy dopiero podczas dwóch ostatnich epizodów i to chyba jednak nieco za mało, by w pełni poczuć jego osobę.

Stanowi to minus szczególnie dla widzów, którzy przed obejrzeniem serialu nie spotkali się z postacią głównego bohatera. Ci chcący dowiedzieć się o nim więcej, muszą po zakończeniu seansu poświęcić jeszcze chwilę na dodatkowy research.

Co prawda w jednym z odcinków główny bohater, unosząc głowę do góry, mówi, że recenzje nie mają znaczenia, trzeba jednak przyznać, że pomimo kilku mankamentów Halston jest naprawdę ciekawą propozycją. Na tle innych fabularnych seriali/filmów biograficznych o projektantach, które mają to do siebie, że zwykle bywają średnie, najnowsza produkcja Netflixa wyróżnia się jakością. Zresztą wcale nie jest to serial skierowany tylko dla fanów mody. Coś dla siebie odnajdą w nim także wszyscy zainteresowani amerykańską popkulturą lat 70. oraz 80. – bo Nowy Jork i jego społeczeństwo zostało w serialu ukazane w sposób co najmniej intrygujący – oraz ci, którzy od rozrywki oczekują też niezłych aspektów estetycznych.


Tekst: Jessica Krysiak

Zdjęcia: Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi