Juice WRLD i jego demony – „Fighting Demons”

Dwa lata po tragicznej śmierci Juice Wrld’a mamy okazję usłyszeć jego walkę z wewnętrznymi demonami i próbę odnalezienia szczęścia w życiu. „Fighting Demons” to czwarty album rapera, a drugi wydany po przedawkowaniu narkotyków w 2019 roku. Dostępny jest już na wszystkich serwisach streamingowych. 

Minęły już dwa lata od ostatniego lotu w krótkim życiu młodego Jarada Higginsa. Ten jeden z najbardziej obiecujących artystów w rap-grze podczas drogi samolotem do jego rodzinnego Chicago wziął „kilka nieznanych pigułek”, których mieszanka spowodowała, że przedawkował i już na zawsze „odleciał” z tego świata. Juice Wrld miał zaledwie 21 lat i tytuł legendy rapu na wyciągnięcie ręki. I mimo że został legendą, to niestety nie może się z tego cieszyć wśród swoich fanów. Za to patrząc z góry na poczynania jego wytwórni, która nie pozwala światu o nim zapomnieć,  z pewnością się uśmiecha.

Zazwyczaj albumy wydane po śmierci artystów to sklejka niedokończonych demówek, remixów, czy coverów innych artystów. Inaczej jest jednak w przypadku Juice’a. „Fighting Demons” to już drugi album wydany po śmierci rapera i follow-up do „Legends Never Die”, który śmiało można nazwać jednym z najlepszych albumów 2020 roku. Podobnie jak poprzedni album, „Fighting Demons” opowiada spójną historię, w której Juice przedstawia nam swoje problemy z psychiką, walkę z uzależnieniem i depresją, złamane serce i wiele innych „wewnętrznych demonów”, z którymi miliony ludzi pojedynkują się każdego dnia. Dzięki temu, że Jarad pracował bardzo ciężko i większość czasu spędzał w studiu nagraniowym, pozostawił po sobie mnóstwo materiału, z którego jego wytwórni przy współpracy z jego przyjaciółmi i rodziną, udaje się tworzyć kolejne, autentyczne i szczere albumy, z których raper na pewno byłby dumny.

„Sex, DRUGS and rock’n’roll” – marzenie czy piekło? 

Album otwiera piosenka „Burn”, na której Juice nawija o swoim uzależnieniu do substancji przeciwbólowych, które w dużej dawce powodują haj. Tylko w tym stanie raper mógł  normalnie funkcjonować i  na chwile zapomnieć o piekle, do którego porównuje swoje życie. „This remind me of hell, sometimes I wonder if that’s where God really sent me”.

Jarad ma jednak świadomość tego, jak tragiczne skutki dla jego organizmu mają substancje, które zażywa. Ból nerek i wątroby sprawia, że czuje jak jego ciało pożerają płomienie. „Hands up in the fire, burn, burn, burn, burn/I pray to God for some water to wash down these Percs”. Produkcja, za którą stoi znakomity producent Metro Boomin, mimo że jest radosna i wywołuje wrażenie „bycia na haju”, to w połączeniu ze strzałami, które usłyszeć można na refrenie, daje poczucie niepokoju i strachu. Ten zabieg idealnie podkreśla stan po wzięciu tylu różnych narkotyków, opisywany przez Juice’a w piosence.

„Burn” to nie jedyny kawałek, w którym raper nawiązuje do narkotyków. W „Rockstar In His Prime” porównuje swoje życie do gwiazd rocka, które nigdy nie stroniły od opioidów i innych substancji odurzających. Xanax i oksykodon, o których Juice wielokrotnie już wspominał w swoich piosenkach, pozwalają mu walczyć z paranoją, o której wspomina między innymi w  „From My Window”. W energicznym „Not Enough” Juice opowiada o dziewczynie, która pokazała mu, czym jest prawdziwa miłość. „All these othеr hoes are so irrelеvant, honest, You taught me what real love is”. Niestety demony w jego głowie nie pozwalają cieszyć się chwilami z ukochaną, przez co sięga po kolejne używki i alkohol, które doprowadzają z kolei do złamanego serca. 

Przyjaciele i wspomnienia

Do albumu dograli się nieprzypadkowi goście. Na jednym z singli promujących płytę, „Wandered To LA”, swojego wokalu użyczył Jutsin Bieber, jeden z przyjaciół zmarłej gwiazdy rapu. Oprócz Biebera opowieściom Juice’a towarzyszą Polo G, Trippie Redd oraz największe zaskoczenie – Suga z k-popwej grupy BTS. Na albumie miał pojawić się duet z Miley Cyrus – „1000 Times”. Jeden z producentów zapytał fanów na Instagramie, czy chcą usłyszeć ukończoną wersje na projekcie. Wynik ankiety mówił jasno, że fanom nie wystarczy demo, które krąży po internecie i chcą usłyszeć w pełni gotowy owoc współpracy artystów. Niestety piosenka finalnie nie znalazła się na „Fighting Demons”. 

Ważną rolę na płycie odegrał także Eminem, który nagrał wiadomość głosową dotyczącą Juice’a i jego uzależnienia. Wspomina w nim o tym, jak sam prawie odszedł z tego świata po przedawkowaniu nieznanych mu substancji, które podawane były na rozluźnienie i walkę ze stresem. Mówi też jak łatwo w showbiznesie o uzależnienie od narkotyków, dostęp do nich i ich powszechności wśród gwiazd. 

Nie wszystko złote co się świeci 

Wielu z nas zazdrości młodym gwiazdom, które robią karierę, zbijają ogromne sumy na tym, co kochają, otaczają się drogimi samochodami, pięknymi kobietami, a ich jedyne zmartwienia to jaki strój założyć na kolejną imprezę, na której paparazzi zrobią im tysiące zdjęć. Ten obrazek artyści dementują coraz częściej i przypominają nam, że są zwykłymi ludźmi z takimi samymi problemami jak każdy. Juice Wrld nigdy nie bał się okazywać emocji w swoich piosenkach, a tworzenie ich traktował jako terapię. Swoją muzyką chciał trafić do młodego pokolenia, pełnego niepewności, borykającego się z problemami, depresją i walczącym z własnymi demonami, którego sam był przedstawicielem i częścią. Historia Juice Wrlda powinna być przestrogą, a jednocześnie inspiracją dla młodych ludzi – zawsze walczmy z własnymi demonami i nigdy się nie poddawajmy. O tym właśnie jest płyta „Fighting Demons”. 


Autor: Szymon Orzeł

Zdjęcie: Andy Jones, CC BY-SA 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0, via Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *