ROZKOSZNE RÓŻNORODNOŚCI #14 – Nowe stare a nadal rozkoszne

Od jakiegoś czasu Rozkoszne Różnorodności przejęły nieco moją cotygodniową rutynę. Za każdym razem musiałam przecież wymyślić temat, sprawdzić swoją wiedzę, a czasem nawet odkryć coś, o czym nie miałam wcześniej pojęcia. W połączeniu z pandemią i stałą pracą nad książką, muszę przyznać, często mnie to męczyło. W końcu, o czym moglibyście chcieć przeczytać? Choćbym spędziła następne sto lat, uzupełniając serię o nowe felietony – nie dałabym rady opowiedzieć Wam o wszystkim. Szczególnie, że na świecie wciąż odkrywane są nowe gatunki i, wbrew pozorom, nie są to tylko owady czy ryby, ale również ssaki. Na przykład takie… małpy. 

Tak, o tym jeszcze nie wspominałam, choć uważam, że to, jak dużo, i zarazem niewiele, wiemy o Ziemi to temat, nad którym warto posiedzieć. Nauka pędzi do przodu, pozostawiając naszą starą wiedzę pokrytą grubą warstwą kurzu, z którego istnienia często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Szczególnie, że media nie wspominają zbyt często o tych odkryciach, które nie mają bezpośredniego wpływu na nasze życie. Dlatego nie zdziwiłabym się, gdyby wśród moich czytelników nie znalazłaby się choćby jedna osoba, wiedząca o istnieniu  makaków białopoliczkowych (Macaca leucogenys). W tym miejscu chciałabym przeprosić, ale nie wszystkie nazwy, które tu będę podawać są oficjalne, nie znalazłam bowiem ich polskich odpowiedników. Dlatego pozwoliłam sobie na najprostsze tłumaczenia.

Zanim jednak przejdę do dalszej części tekstu, chciałabym zaznaczyć, że żadna z wymienionych poniżej małp nie zmieniła świata. Ba! Nie przyczyniła się nawet do najmniejszych zmian w życiu naukowców. W większości przypadków okazało się, po prostu, że wcale nie jest jednym ze swoich kuzynów, bo wygląda nieco inaczej. Jest większy/mniejszy, ma inne znaczenia na pyszczku. Ot, zwykła kosmetyka. Dlaczego więc o tym piszę? Odpowiedź jest prosta. Uważam to za ciekawe. Tyle. Wracając do samych małp.

Makaki białopoliczkowe są gatunkiem żyjącym w północnych Indiach i Tybecie. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się w 2015 roku, chociaż prawda jest taka, że naukowcom znany był już wcześniej, przy czym uznawano go za mutację makaka brodatego. Okazało się jednak, że wyróżnia się on zbyt wieloma cechami, by być z nim tożsamy i dlatego w końcu postanowiono dać mu jego własną tożsamość.

Teraz jednak może przejdziemy jednak do zwierzęcia, które nie było znane przed swoim odkryciem – do kukanga okularowego (Nycticebus kayan). Jest to pochodzący z Borneo ssak o wielkich oczach, z którym zaznajomiliśmy się bliżej dopiero w 2013 roku. Dowiedzieliśmy się o jego istnieniu w najnudniejszy możliwy sposób – przez dokładne oględziny zbiorów muzealnych, dzięki którym można było wyraźnie oddzielić je od kukanga (Nycticebus menagensis)

Poza wymienionymi wyżej gatunkami w ciągu ostatnich jedenastu lat opisano aż piętnaście małp, które wcześniej nie były znane naukowcom. Poza tym każdego roku znajduje się i obserwuje również inne zwierzęta. W tej kategorii oczywiście królują owady. Niestety, od kiedy strona RetroSOS przestała robić podsumowania każdego roku, trudno stwierdzić, ile jest nowych zwierząt – trudno znaleźć źródła na ten temat.

Nie chcę jednak kończyć tego tekstu na tak smutnej nocie, dlatego zanim się z Wami pożegnam, opowiem Wam jeszcze o jednym, ciekawym owadzie – Nymphister kronaueri. Odnaleziony w 2014 roku na Kostaryce, a opisany dopiero w 2017. Pewnie chcielibyście spytać, dlaczego uważam go za na tyle ważnego, że wyróżniłam go, opisując go w tekście dotyczącym przede wszystkim małp. Nasz chrząszcz ma bowiem ciekawy sposób na poruszanie się. Jeździ na mrówce. Tak, dobrze czytacie. Łapie taką robotnicę za brzuch i udaje jej odwłok albo – mówiąc kolokwialnie – jej pupę.

Zanim zaczniecie się zastanawiać, dlaczego aż tak bawi mnie wizja podwójnie zakończonej mrówki – ja się z Wami żegnam. Mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym tygodniu w felietonie na jakiś poważniejszy temat. Ale o tym zadecyduję ja z przyszłości, a na niej nie można specjalnie polegać. Szczególnie, że jej zainteresowanie owadami ostatnio dziwnie wzrosło…


Autorka: Marta Ziółkowska
Źródło: Wikimedia Commons, Wikipedia

Marta Ziółkowska

Jestem jedną z redaktorek Nowego Dziennikarstwa oraz autorką powieści pt. Ta druga. Odpowiadam za serię felietonów zatytułowaną „Rozkoszne Różnorodności”, bo… lubię zbierać przypadkowe ciekawostki o ludziach, zwierzętach czy świecie jako takim. Chociaż muszę przyznać, jest coś, co kocham bardziej niż zagłębianie się w pozornie niepotrzebnej wiedzy. Literatura. W każdej formie, niezależnie od gatunku, czy czasu powstania. Jeśli coś ma literki – z przyjemnością to przeczytam. Ta pasja rozszerza się również na pisanie, które towarzyszy mi od czasu, kiedy mając siedem lat naskrobałam na kartce pierwsze dwa wiersze. Potem było już z górki. Opowiadania, eseje, książki… przez lata zapełniłam setki, żeby nie powiedzieć tysiące, stron. I wcale nie zamierzam przestać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi