ROZKOSZNE RÓŻNORODNOŚCI #8 – Wydry cud

Wydry to bardzo ciekawe stworzenia. Są inteligentne, potrafią używać narzędzi, potrafią chwycić się za łapki, żeby nie odpłynąć za daleko od swojej rodziny a ich popiskiwanie uważam po prostu  za urocze. I chociaż wydaje się, że wiemy o nich wszystko – w końcu można je znaleźć także w Polsce – nadal potrafią mnie zaskoczyć. Szczególnie, że występują nie tylko w Europie, ale również w Ameryce Północnej czy Azji.   

Ostatnimi czasy sporo spędziłam na oglądaniu uroczych wyderek popiskujących podczas głaskania i radośnie baraszkujących w głębokiej wodzie. Zajęłam się nawet poszerzaniem mojej wiedzy na ich temat, bo stwierdziłam, że nie ma nic lepszego na rekonwalescencję niż odrobina puchatej słodkości. Na początku sądziłam, że na tym poprzestanę. Okazało się jednak, że wydry to coś znacznie więcej niż tylko dziwnie wysokie odgłosy i trzymanie się za łapki podczas pływania… Są na przykład bardzo inteligentne.

Takie wydry morskie potrafią przywiązywać się do roślinności, żeby morze nie porwało ich w trakcie snu. Co więcej, w ten sam sposób zabezpieczają swoje młode. Pomijając w ogóle fakt, że bez problemu rozbijają małże czy polują na ryby. Anatomicznie również wyróżniają się na tle innych ssaków, bo ich nozdrza i uszy potrafią się zamknąć, dzięki czemu zupełnie nie muszą przejmować się morską wodą.

Ciekawe jest również to, że wyderki, w przeciwieństwie do wielorybów, czy fok, wcale nie polegają na warstwie tłuszczu, który miałby pomóc im utrzymać ciepło.  Do tego celu mają bowiem bardzo grube futro, którego wierzchnia warstwa przykrywa liczne bąbelki powietrza. Te  z kolei działają niczym najlepsza izolacja i pozwalają wydrom morskim na spędzenie całego życia na otwartych wodach.  Żeby włosy w pełni spełniały swoje zadanie, wydry muszą o nie regularnie dbać. Brudne stają się bowiem przepuszczalne i tracą całą swoją wodoodporność.

W Polsce występują, zagrożone wyginięciem, wydry europejskie,  które w 2016 roku objęte zostały częściową ochroną z wyjątkiem hodowlanych stawów rybnych. Jest spora, może osiągnąć nawet metr długości, choć jej morski kuzyn zdecydowanie ją przerasta, mierzy bowiem od 1,2m do 1,5m. W przeciwieństwie do niego nie jest również stadna. Matki wychowują swoje maluchy samotnie, a z samcami spotykają się jedynie w porze godowej… Nie zobaczymy więc tego ikonicznego „trzymania się za łapki”. Szkoda.

Chociaż, czy to takie ważne?


Autorka: Marta Ziółkowska
Źródło zdjęć: Wikimedia Commons, Pixabay

Marta Ziółkowska

Jestem jedną z redaktorek Nowego Dziennikarstwa oraz autorką powieści pt. Ta druga. Odpowiadam za serię felietonów zatytułowaną „Rozkoszne Różnorodności”, bo… lubię zbierać przypadkowe ciekawostki o ludziach, zwierzętach czy świecie jako takim. Chociaż muszę przyznać, jest coś, co kocham bardziej niż zagłębianie się w pozornie niepotrzebnej wiedzy. Literatura. W każdej formie, niezależnie od gatunku, czy czasu powstania. Jeśli coś ma literki – z przyjemnością to przeczytam. Ta pasja rozszerza się również na pisanie, które towarzyszy mi od czasu, kiedy mając siedem lat naskrobałam na kartce pierwsze dwa wiersze. Potem było już z górki. Opowiadania, eseje, książki… przez lata zapełniłam setki, żeby nie powiedzieć tysiące, stron. I wcale nie zamierzam przestać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *