Słowa bez granic #6 – Zapiski z ziemi zapomnianej

„Poziom przestępczości jest bardzo wysoki na terenie całego kraju. Dochodzi do zabójstw, napadów z użyciem broni, porwań i napaści na tle seksualnym” – tak o Hondurasie pisze polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Alberto Arce, wbrew zdrowemu rozsądkowi, przez kilka lat pracował w tym kraju jako jedyny korespondent zagraniczny.

W dalszej części oficjalnego komunikatu, MSZ ostrzega jeszcze przed piratami, trzęsieniem ziemi, tsunami i huraganem oraz wirusem Zika. Na mieszkańców tego południowoamerykańskiego kraju czeka tak wiele zagrożeń, że gdy ktoś ma możliwość, zwykle postanawia wyjechać. Tymczasem Alberto Arce porzucił bezpieczne życie w Europie i wraz z rodziną przeniósł się do Tegucigalpy, by donosić światu o tym, co widzi. Wkrótce jednak odesłał żonę i dziecko, bo okazało się, że kraj jest faktycznie tak niebezpieczny, jak o nim mówią. Został sam w miejscu, gdzie nie ma wojny, a mimo to od kul ginie najwięcej ludzi na świecie.

Telefon obwieszcza śmierć. Zapiski korespondenta w Hondurasie, w Polsce dostępna dzięki wydawnictwu Post Factum Sonia Draga, to opowieść o przemocy, której doświadczają zwykli ludzie – z ręki przestępców, ale i policji. O przypadkowych ofiarach, które trafiły pociski wystrzelone z karabinów amerykańskich żołnierzy, mających zaprowadzić w kraju porządek. O wynikających z biedy zaniedbaniach i pozornie prostych do uniknięcia błędach, które doprowadziły do tego, że kilkuset więźniów spłonęło żywcem. O korupcji, której ulegają niemal wszyscy, bo jest to jedyna szansa na przetrwanie przy głodowych pensjach. O upadku jednostek, które przygniata system.

Jest to też opowieść o korespondencie, który próbuje wejść tam, gdzie nikt go nie chce widzieć. Zdobywa informacje od osób, przed którymi inni uciekają. Zwierza się także z rozterek dziennikarza, na którego z jednej strony liczy redakcja, a z drugiej – bohaterowie reportażu. Arce sporo miejsca poświęca warsztatowi swojej pracy i sposobom dotarcia do odpowiednich osób. Niekiedy tych trudności i dylematów reportera jest tak wiele, że sama historia zdaje się rozmywać i stanowić jedynie tło. Czytelnik może się nieco zagubić i znużyć. Zaraz jednak wracają dramatyczne opowieści, które przerażają brutalnością.

Nie jest to przyjemna lektura. Treść owija czytelnika jak ciężka kotara, zasłaniając światło dnia. Im więcej wiadomo, tym bardziej chciałoby się nie wiedzieć. Niedawna nieświadomość honduraskich realiów wydaje się błogosławieństwem, bo wiedza przytłacza. I choć trudno wymyślić sposób, chciałoby się zrobić cokolwiek, żeby gdzieś tam, na końcu świata, ludzie mogli żyć bez strachu o to, że gdy wyjdą po zmroku, mogą już nigdy nie wrócić. Dlatego właśnie warto sięgnąć po ten reportaż. Żeby wiedzieć. Żeby dyskutować. Żeby szukać rozwiązania problemów, którym Honduras, pozostawiony sam sobie, nie jest w stanie sprostać.

* * *

A. Arce, Telefon obwieszcza śmierć. Zapiski korespondenta w Hondurasie, przeł. J. Wołk-Łaniewski, wyd. Post Factum Sonia Draga, Katowice 2019.


Autor: Klaudia Jasińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *