Ewolucja futbolu – historia piłki nożnej w pigułce

Piłkarskie rzemiosło jest znane na całym świecie. Futbol to dyscyplina porywająca zdecydowaną większość osób, zwłaszcza tym, pragnącym poczuć na własnej skórze wielkie emocje towarzyszące świetnemu spektaklowi, który właśnie odbywa się na boisku. Patrząc z perspektywy lat, dyscyplina ta nie wygląda już tak samo jak kiedyś i została poddana szeregowi przemian.

Piłka nożna to jedna z najstarszych gier, znana już w czasach przed naszą erą. Pierwsze wzmianki pochodzą od nieznanego autora z Chin i zostały spisane około 2300 lat temu. Z kolei w Imperium Rzymskim zabawy ruchowe z piłką stanowiły jedną z części wychowania fizycznego. W średniowieczu natomiast gra w piłkę polegała na przemieszczaniu się po miastach w celu przejęcia piłki. Nie obowiązywały wtedy żadne przepisy, więc często niewinna „zabawa” przeradzała się w istny chaos, a nawet kończyła się kalectwem.

Tak naprawdę pierwsze reguły piłki nożnej zostały ustalone dużo szybciej niż pierwsze Mistrzostwa Świata w Urugwaju, bo niemal sto lat wcześniej w Wielkiej Brytanii. Początkowo futbol przypominał nieco rugby, jednak przez kilkadziesiąt lat wprowadzono liczne zmiany – m.in. wyodrębniono bramkarza, wprowadzono spalone, rzuty rożne, wrzuty z autu. Ponadto, obramowanie bramki powiększyło się o poprzeczkę, sędziowie zaczęli używać gwizdków, a także ustalono odległość, z której wykonywane były rzuty karne nazywane także „strzałami śmierci”. Zasadę mówiącą o tym, że zespoły mają liczyć po jedenastu zawodników wprowadzono dopiero w 1897 roku! Dokładnie pięć lat później określono wymiary pola karnego i pola bramkowego. Pionierzy tych zasad, a więc Brytyjczycy, nie zostali jednak zaproszeni na turniej w Montevideo, ale toczył się on według podobnych założeń.

Logo najstarszego klubu piłkarskiego – Sheffield FC (fot. en.wikipedia.org)

Ciekawe było również to, czym rozgrywano mecze. Pierwotne futbolówki wykonywane były ze zwierzęcych pęcherzy. Przeważnie ze świń. Czasem zdarzało się, że piłka odbijała się w dość nieoczekiwany sposób, co było efektem nieregularnego kształtu znajdującego się w jej środku napompowanego pęcherza. Przed finałem pierwszych mistrzostw Argentyńczycy, z obawy że Urugwajczycy będą próbowali podstępnie wykorzystać stworzoną przez siebie piłkę, wysuwali propozycję o rozegranie meczu za pomocą futbolówki pochodzącej z Argentyny. Spotkali się jednak z tym samym kontrargumentem. W związku z tym pierwszą połowę finałowego meczu rozegrano piłką gospodarzy, a drugą – gości. We Włoszech nie było takiego problemu. Włoska futbolówka gościła na wszystkich stadionach. Nazwano ją „Federale”.

Po II wojnie światowej w życie weszło jedynie kilka naprawdę istotnych poprawek. Od 1958 roku drużyny mogą dokonywać zmian, a od 1970 sędziowie rozdają żółte i czerwone kartoniki, które zadebiutowały na mundialu w Meksyku. W tym czasie w Europie pojawił się także konkurs rzutów karnych, obowiązujący do dziś w przypadku niewyłonienia zwycięzcy w dogrywce.

Warto jednak podkreślić, że nie wszędzie miał on taką samą formę. W Stanach Zjednoczonych w latach 90. popularne „jedenastki” wykonywane były nie ze znajdującego się w polu karnym „wapna”, a w sposób hokejowy. Zawodnik biegł od mniej więcej połowy boiska i wdawał się w pojedynek sam na sam z bramkarzem. Co więcej, w USA wprowadzono także zasadę „złotego gola” (ang. golden goal) w dogrywkach, która obowiązywała przez dobre kilkanaście lat na całym świecie. Zdobycie bramki w jej trakcie przez jedną z drużyn wiązało się z jej automatycznym zwycięstwem.

W przypadku XXI wieku można wymienić z kolei takie zabiegi jak wprowadzenie sędziów znajdujących się za bramką, technologię goal-line oraz wideoweryfikację VAR (video assistant referee). Trzeba przyznać, że reguły piłki nożnej nie są stałe, a w dalszym ciągu poddawane wszelakim modyfikacjom. Choć jesteśmy do nich w mniejszym lub większym stopniu przyzwyczajeni, za kilka lat możemy spotkać się z odejściem od niektórych reguł, które FIFA (Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej) będzie uważać za zbędne.


Autor: Piotr Sornat

Zdjęcie: sport.tvp.pl

Piotr Sornat

Interesuję się sportem, muzyką oraz technologią. Zajmuję się produkcją muzyczną oraz piszę własne teksty. W wolnym czasie przygotowuję materiały informacyjne i publicystyczne. Pisanie sprawia mi ogromną satysfakcję i zaspokaja moje potrzeby samorealizacji. Prywatnie kibic Arsenalu, Zagłębia Lubin oraz fan schaftera i Taco Hemingwaya.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *