Historie Mistrzostw Świata #2 – Włochy 1934

Po jakże okazałym tryumfie Urugwaju na ich własnych boiskach w 1930 roku, nadszedł czas na tzw. „Włochy Mussoliniego”. Mówiąc prościej – mistrzostwa świata rozegrane cztery lata później, które oczywiście jak sama nazwa wskazuje – odbyły się we Włoszech.

Po raz pierwszy w historii w eliminacjach do mistrzostw świata brała udział reprezentacja Polski. W grupie eliminacyjnej nasi zawodnicy mieli tylko jednego rywala – Czechosłowację. Pierwszy mecz, który odbył się 15 października 1933 roku, zakończył się przegraną Polaków 1:2. Rewanż nie odbył się ze względu na to, że wyjazdu do Pragi naszym reprezentantom zabroniło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, z Józefem Beckiem na czele. Wówczas sport, a w dużej mierze futbol, stawał się przyczyną wielu zmian w europejskiej polityce.

Na mundialu w 1934 roku kibice nie doświadczyli spotkań fazy grupowej, a także nie brali w nim udziału obrońcy tytułu, czyli Urugwajczycy. Startu odmówiła również reprezentacja Wielkiej Brytanii. Drużyny rozpoczęły swoją przygodę od 1/8 finału, a więc już od fazy pucharowej. Wszystkie spotkania na tym etapie odbyły się 27 maja 1934 roku, a większość z nich była dość wyrównana. Wyjątkiem był mecz Włochów ze Stanami Zjednoczonymi, który gospodarze wysoko wygrali 7:1. Cztery dni później, w ćwierćfinałach zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego mierzyli się z Hiszpanią. W pierwszym meczu po dogrywce utrzymywał się remis 1:1. Jako że nie istniał wtedy jeszcze konkurs rzutów karnych, konieczne było rozegranie dodatkowego spotkania. W nim bramkę na wagę awansu zdobył legendarny Giuseppe Meazza, którego imieniem nazwano w późniejszych latach stadion San Siro w Mediolanie.

fot. Oficjalne logo MŚ 1934

Kwestia tego, kto trafi do finału wciąż pozostawała otwarta. Półfinały zaserwowały kibicom dużą dawkę emocji. W pierwszym z nich mierzyły się reprezentacje Czechosłowacji oraz III Rzeszy. Ci pierwsi we wcześniejszych starciach prezentowali się dość dobrze, choć nie minę się z prawdą jeśli powiem, że do 1/2 finału jedynie się „prześlizgnęli”, szczęśliwie wygrywając swoje dwa poprzednie mecze tylko jedną bramką. Tym razem jednak znakomity spektakl dał najskuteczniejszy strzelec całych mistrzostw, Oldřich Nejedlý, który skompletował klasycznego hat-tricka. Reprezentant Czechosłowacji koncertowo rozprawił się z zespołem III Rzeszy, któremu nie pomogła zdobyta w 62. minucie bramka Rudolfa Noacka. W drugim spotkaniu na wspomnianym już San Siro w Mediolanie, Włosi skromnie pokonali Austrię 1:0.

Mecz finałowy został rozegrany 10 czerwca 1934 roku na Stadio Nazionale w Rzymie. Sędzią spotkania był Szwed, Ivan Eklind. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga zaś dawała nadzieję na to, że obie drużyny odkryją się i ruszą po zwycięstwo. Na pierwszą bramkę kibice musieli jednak czekać aż do 76. minuty. Jej autorem był wówczas 27-letni Antonín Puč. Włosi zdołali jednak wyrównać, a w dogrywce wyszarpali Czechosłowakom zwycięstwo. Bohaterem Italii okazał się Angelo Schiavio, który w 95. minucie uszczęśliwił wszystkich swoich rodaków, a łącznie w całym turnieju strzelił cztery gole. Włoch ex aequo z Edmundem Conenem z III Rzeszy, która zajęła 3. miejsce (trzy dni wcześniej wygrała z Austrią 3:2), został wiceliderem klasyfikacji strzeleckiej.

 

PRZEBIEG TURNIEJU

1/8 finału:

 III Rzesza – Belgia 5:2

Hiszpania – Brazylia 3:1

Węgry – Egipt 4:2

Szwajcaria – Holandia 3:2

Włochy – Stany Zjednoczone 7:1

Czechosłowacja – Rumunia 2:1

Szwecja – Argentyna 3:2

Austria – Francja 3:2

Ćwierćfinały:

III Rzesza – Szwecja 2:1

Czechosłowacja – Szwajcaria 3:2

Austria – Węgry 2:1

Włochy – Hiszpania 1:1 (po dogrywce), 1:0

Półfinały:

Czechosłowacja – III Rzesza 3:1

Włochy – Austria 1:0

Mecz o 3. miejsce:

III Rzesza – Austria 3:2

Finał:

Włochy – Czechosłowacja 2:1 (po dogrywce)


Autor: Piotr Sornat

Zdjęcie: Pinterest

Piotr Sornat

Interesuję się sportem, muzyką oraz technologią. Zajmuję się produkcją muzyczną oraz piszę własne teksty. W wolnym czasie przygotowuję materiały informacyjne i publicystyczne. Pisanie sprawia mi ogromną satysfakcję i zaspokaja moje potrzeby samorealizacji. Prywatnie kibic Arsenalu, Zagłębia Lubin oraz fan schaftera i Taco Hemingwaya.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *