Historie Mistrzostw Świata #8 – Anglia 1966

Cztery lata po turnieju w Chile mundial przeniósł się z powrotem do Europy – na Wyspy Brytyjskie. Został rozegrany dość późno, bo tak naprawdę w samym środku lipca. Nie zabrakło w nim kontrowersji, szczególnie w spotkaniu wieńczącym mistrzostwa, a sam turniej zapisał się na kartach historii angielskiej piłki.

Mundialem w Anglii uczczono 100. rocznicę powstania FA (Angielskiego Związku Piłki Nożnej). Po raz pierwszy w historii została przedstawiona oficjalna maskotka mistrzostw. W 1966 roku był nią lew Willie grający w piłkę nożną i ubrany w koszulkę z flagą Wielkiej Brytanii. Od tej pory każdy kolejny gospodarz mundialu prezentuje swoją własną maskotkę. Ciekawostką, która może wydawać się iście absurdalna jest to, że na kilka dni przed mistrzostwami Złota Nike (figurka, którą wręczano zwycięskiej reprezentacji) została skradziona. Szczęśliwie odnalazł ją pies Pickles. Nagroda była zawinięta w gazetę i ukryta w żywopłocie w jednej z dzielnic południowego Londynu. Po zakończeniu turnieju kundel został zaproszony w nagrodę na uroczysty bankiet.

 

Willie – maskotka MŚ 1966 (fot. Pinterest)

 

W kwalifikacjach brały udział 74 reprezentacje. Swoje mundialowe debiuty zanotowali gracze z Korei Północnej i Portugalii. Spotkania rozgrywano na ośmiu stadionach – dwóch w Londynie (w tym sławnym Wembley) oraz po jednym w Liverpoolu, Sheffield, Sunderlandzie, Birmingham, Manchesterze i Middlesbrough. Po raz kolejny na turnieju zabrakło Polaków, którzy w eliminacjach znaleźli się za plecami Włochów i Szkotów.

Oficjalne logo MŚ 1966 (fot. wc-football)

 

Anglicy, jak zwykli robić to gospodarze, rozpoczęli swoje zmagania w grupie A. Wygrali ją pewnie i nie stracili żadnej bramki. Udało im się zgubić punkty jedynie w bezbramkowym starciu z Urugwajem. Podobnie potoczyła się sytuacja w grupie B. W niej awans do ćwierćfinałów uzyskała Republika Federalna Niemiec oraz Argentyna. Obie reprezentacje wygrały dwa mecze, a ich bezpośrednie spotkanie również zakończyło się wynikiem 0:0. Największa sensacja natomiast miała miejsce w grupie C. Broniąca tytułu Brazylia zawiodła i zakończyła swoją przygodę na trzecim miejscu z dorobkiem dwóch punktów. Canarinhos wygrali jedynie z mierną Bułgarią, a w pozostałych meczach musieli ulec chcącym powrócić na szczyt Węgrom oraz wyrastającej na czarnego konia rozgrywek Portugalii. Z kolei w ostatniej grupie do domu zostali odprawieni Włosi i Chilijczycy. Na kontynuację gry pozwolił sobie Związek Radziecki i Korea Północna, która sprawiła nie lada niespodziankę i wygrała skromnie 1:0 z zespołem z Półwyspu Apenińskiego.

Faza pucharowa rozpoczęła się 23 lipca. Jako starter kibice dostali świetny mecz pomiędzy rewelacyjnymi debiutantami, w którym wyróżnił się zawodnik zwany „Czarną Perłą”, czyli legendarny Eusébio. Napastnik Benfici zdobył na Goodison Park aż cztery bramki i tak naprawdę w dużej mierze dzięki niemu Portugalczycy mogli cieszyć się z awansu do półfinału mundialu. To właśnie on był w stanie odmienić losy tego spotkania pomimo prowadzenia Korei Północnej 0:3 w pierwszych dwudziestu pięciu minutach. W kolejnym ćwierćfinale RFN pewnie pokonało Urugwaj 4:0. Dublet w tym meczu ustrzelił grający wówczas we włoskiej Bolonii Helmut Haller. Najcięższy orzech do zgryzienia mieli natomiast Anglicy. Synowie Albionu męczyli się z Argentyńczykami bardzo długo. Dopiero w 78. minucie gola dającego zwycięstwo zdobył Geoff Hurst. W ostatnim spotkaniu 1/4 finału ZSRR także wygrał z Węgrami jedną bramką. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść Sbornej.

 

Eusébio, ikona portugalskiego futbolu (fot. Footy Fair)

 

W dalszej fazie prawdziwym szlagierem okazało się starcie Anglików z Portugalczykami. Z jednej strony fantastycznie zgrani gospodarze, z drugiej kapitalny Eusébio i jego koledzy. Niestety tym razem „Czarna Perła” nie była już tak skuteczna jak w ćwierćfinale. Doskonale zajęła się nim obrona reprezentacji Anglii dowodzona przez Bobby’ego Moore’a. Z kolei jego imiennik, a mianowicie sir Bobby Charlton (uważany za jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii) zdobył w tym meczu dwa gole i choć jego druga bramka spotkała się z odpowiedzią ze strony Eusébio, to Anglicy przy wtórze dziewięćdziesięciu pięciu tysięcy gardeł na stadionie mogli świętować awans do finału. Ich rywalami zostali Niemcy. RFN pokonało w Liverpoolu Związek Radziecki 2:1 po golach Hallera i Beckenbauera. Dla ZSRR trafił Wałerij Porkujan, napastnik Dynama Kijów.

Finał miał miejsce 30 lipca 1966 roku na londyńskim Wembley. Na prowadzenie jako pierwsi wyszli Niemcy za sprawą Hallera, dla którego była to szósta bramka w turnieju. Sześć minut później odpowiedział Hurst, a remisowy rezultat utrzymał się na tablicy wyników do końca pierwszej połowy. W drugiej części meczu do siatki Niemców trafił grający w West Hamie Martin Peters i na dwanaście minut przed końcem to Synowie Albionu byli bliżej sięgnięcia po trofeum. Niestety nie udało im się dowieść korzystnego wyniku do końca, a szyki pokrzyżował im w 89. minucie Wolfgang Weber. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Emocje sięgały zenitu – na szali był przecież tytuł mistrza świata. Mijały kolejne minuty, aż w końcu sprawy w swoje ręce zdecydował się wziąć Geoff Hurst. Anglik w jedenastej minucie dogrywki dostał świetne podanie z prawego skrzydła, zdołał obrócić się w kierunku bramki i… trafił w poprzeczkę. Futbolówka odbiła się i spadła na murawę, jednak do dziś nie wiadomo czy przed czy za linią bramkową. Sędziujący to spotkanie Gottfried Dienst nie widział całej sytuacji. W związku z tym udał się na konsultacje z arbitrem liniowym, który uznał że bramka została zdobyta. Szwajcar zgodził się z tym, a jego decyzja wzbudziła w świecie piłki ogromną kontrowersję. Reprezentanci RFN wyraźnie zdegustowani tym co wyrabiał na murawie sędzia rzucili się do odrabiania strat. Nie byli jednak w stanie przeciwstawić się rozgrywającemu zawody życia Hurstowi, który w samej końcówce dogrywki zadał ostateczny cios, rozłożył Niemców na łopatki i skompletował hat-tricka. Anglicy zdobyli więc swoje pierwsze (i do dziś jedyne) mistrzostwo świata w historii, w dodatku na własnym gruncie. Trzecie miejsce natomiast wywalczyli Portugalczycy, którzy zupełnie jak w przypadku meczu finałowego wydarli brązowy medal Związkowi Radzieckiemu w samej końcówce. Królem strzelców został nie kto inny jak Eusébio. W Anglii trafiał do siatki rywali dziewięć razy.

 


Autor: Piotr Sornat

Zdjęcie: AP News

Piotr Sornat

Interesuję się sportem, muzyką oraz technologią. Zajmuję się produkcją muzyczną oraz piszę własne teksty. W wolnym czasie przygotowuję materiały informacyjne i publicystyczne. Pisanie sprawia mi ogromną satysfakcję i zaspokaja moje potrzeby samorealizacji. Prywatnie kibic Arsenalu, Zagłębia Lubin oraz fan schaftera i Taco Hemingwaya.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *