Magiczna seria przerwana – Iga Świątek nie obroni tytułu

Iga Świątek pożegnała się z rywalizacją w grze pojedynczej turnieju Rolanda Garrosa. W środowym meczu ćwierćfinałowym Polka uległa niżej rozstawionej Greczynce, Marii Sakkari 4:6, 4:6. Tym samym 20-letnia tenisistka z Raszyna nie obroni wielkoszlemowego tytułu wywalczonego przed rokiem.

Po tym jak w ubiegłym roku Świątek sensacyjnie zwyciężyła w French Open, w tej edycji turnieju uznawana była za faworytkę. Wygrane w Adelajdzie oraz prestiżowym WTA 1000 w Rzymie tylko potwierdziły wysoką formę Polki i dawały powody, by wiązać z jej występem na kortach w Paryżu spore nadzieje.

Od pierwszej rundy tegorocznej rywalizacji Świątek szła jak burza. Gładko pokonywała kolejne rywalki, nie tracąc przy tym seta. Polce wychodziło wszystko, grała pewnie, skupiając swoją uwagę na realizowaniu założeń taktycznych. Przy czym nawet popełniając drobne błędy, bądź przechodząc moment kryzysowy, do którego doszło choćby w pojedynku z Anett Kontaveit (pierwszy set zakończony tie break’iem), Iga potrafiła zachować zimną krew.

Można powiedzieć, że przeważającą część meczów Polka wygrała przede wszystkim w głowie. Silna psychika w połączeniu z ogromnymi umiejętnościami oraz doskonałym przygotowaniem fizycznym dały Idze ćwierćfinał. Wspominając o psychice, mam na myśli współpracę tenisistki z psycholożką, Darią Abramowicz, która towarzyszy jej podczas każdego turnieju oraz na treningach. Efektem tej współpracy jest przede wszystkim umiejętność radzenia sobie z olbrzymią presją, którą nakłada bycie kandydatką do zwycięstwa.

 

 

Mecz, której stawką był półfinał zaczął się dla Świątek pomyślnie. Polka wygrała swoje podanie i szybko przełamała rywalkę. Sakkari ku zaskoczeniu nie tylko obserwujących to spotkanie, ale i samej Igi, doprowadziła do wyrównania, korzystając z serii popełnionych przez Polkę niewymuszonych błędów.

Mocny serwis, który był tego dnia niewątpliwym atutem Greczynki, dał jej przełamanie i zwycięstwo w pierwszym secie. Zwyciężając pierwszą partię, Sakkari przerwała znakomitą serię 22 wygranych setów na kortach w Paryżu przez Polkę.

 

 

W drugim secie Świątek została przełamana w pierwszym gemie i przegrała drugiego, po którym zaczęło się robić nerwowo. Polka poprosiła o przerwę medyczną, zgłaszając problemy z udem. Na szczęście szybko wróciła do gry, a jak sama przyznała po meczu – nie było mowy o żadnej kontuzji, reakcja ta była bardziej spowodowana stresem w związku z wydarzeniami na korcie. Sytuacja ta miała bowiem miejsce przy stanie 2:0 w drugim secie dla rywalki, co stawiało Świątek w niekomfortowym położeniu i jedynym rozwiązaniem było stopniowe odrabianie strat.

Po krótkiej pauzie Iga wygrała swojego gema, co dało jej kontakt z rywalką oraz chwilę na złapanie oddechu. Greczynka grała jednak jak natchniona i była niezwykle zdeterminowana, by pozbawić Polkę szans na obronę tytułu. Tak też się stało. Sakkari wykorzystała trzecią piłkę meczową, wygrywając 16 z 18 punktów przy własnym serwisie w drugim secie.

To był zdecydowanie najsłabszy w tych rozgrywkach mecz Polki, a rywalka tę niedyspozycję umiejętnie wykorzystała Sakkari była zawodniczką lepszą, która od początku pewnie szła po swoje.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Iga Świątek (@iga.swiatek)

 

Porażka w rywalizacji singlistek nie oznacza końca tegorocznej przygody Igi z paryskimi kortami. Polka wciąż pozostaje w grze w konkurencji deblowej. Razem z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands awansowały do półfinału rozgrywek i mają duże szanse na końcowy triumf.

Wielu kibiców uważa, że to właśnie występy w deblu, a co za tym idzie napięty terminarz i konieczność gry dzień po dniu zaważyły na słabszej dyspozycji Świątek w ćwierćfinałowym pojedynku z Sakkari. Jednak gdyby Iga nie była wystarczająco wytrenowana i w pełni przygotowana do walki w obu konkurencjach, z pewnością nie podjęłaby się rywalizacji deblowej. Sam fakt jak daleko zaszła zarówno w singlu, jak i grze podwójnej świadczy o jej charakterze i wielkiej woli walki, co zauważają nie tylko zagraniczni dziennikarze, ale i sami tenisiści.

 

 

Przed naszą reprezentantką kolejne wyzwania. Już 28 czerwca rusza kolejny wielkoszlemowy turniej – Wimbledon, a niespełna miesiąc później tenisistki i tenisiści przystąpią do rywalizacji o mistrzostwo olimpijskie. Biorąc pod uwagę dyspozycję Polki, warto trzymać zaciśnięte kciuki.


Autor: Gabriela Koziara

Zdjęcie: Instagram

Gabriela Koziara

Pasjonatka sportu, w szczególności biegów narciarskich oraz piłki nożnej. Od dziecka wierna fanka Justyny Kowalczyk. Od kilku lat dumna kibicka Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. :) Sportowiec amator.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *